MotoGuru.pl

Zawieszony za prowadzenie bez uprawnień, stawił się w wirtualnym sądzie za kierownicą

Michigan, USA. Mężczyzna oskarżony m.in. o prowadzenie samochodu z zawieszonym „prawkiem” pojawił się w wirtualnym sądzie na… fotelu kierowcy.

O ile w Polsce nie ma czegoś takiego, jak wirtualne sądy, o tyle w Stanach Zjednoczonych często dostarczają one absurdalnych sytuacji. Chodzi głównie o to, w jaki sposób prawnicy i oskarżeni pojawiają się podczas wirtualnej rozprawy.

Absurd goni absurd

Opisywany tutaj mężczyzna z Michigan jest zdecydowanym faworytem do tytułu „największego dzbana”. Jego wystąpienie w sądzie przed kamerą jest tak absurdalne jak słynne powiedzenie, że „przez przypadek 73 razy nadział się na nóż”.

Oskarżony mężczyzna bez uprawnień, podróżował takim Fordem Taurusem z prędkością 120 km/h, mając na pokładzie 8 pasażerów.

Bohater z Michigan, który miał już wcześniej zawieszone prawo jazdy za popełnione wykroczenia drogowe, „nadawał” wprost zza kierownicy samochodu, co oczywiście nie uszło uwadze sędziego z 3B District Judge – Jeffreyowi Milldetonowi.

Na filmie wrzuconym do YouTube’a widać, że wymiana zdań pomiędzy oskarżonym a przedstawicielem wymiaru sprawiedliwości rozpoczyna się w 7:48 min, kiedy sędzia mówi kierowcy, aby zdjął czapkę. Po tym przechodzi do rzeczy, wspominając też o długiej liście niezapłaconych mandatów. Przy okazji zwraca uwagę na fakt, że oskarżony siedzi za kierownicą samochodu w ruchu:

Jedyne, z czym się zmagam, to z twoją jazdą, pomimo zawieszonego prawa jazdy. Wierzę, że jechałeś samochodem, w którym siedzisz i jesteś na tyle głupi, aby uczestniczyć w rozmowie wideo siedząc na miejscu kierowcy. Wydaje mi się, że nie dotarło do ciebie to, o czym tutaj debatujemy.

Nie tylko pędził 120 km/h

A na czym dokładnie polegało przewinienie oskarżonego? Oprócz prowadzenia bez prawa jazdy, przewoził on Fordem Taurusem z roku 2000 cztery dorosłe osoby, troje dzieci oraz niemowlę. Oprócz tego, że auto było przeładowane, pędziło po lokalnej drodze z prędkością 75 mil/h (120 km/h). Prokurator wnosił o karę więzienia.

Według rozgłośni WXYZ Detroit mężczyzna wytłumaczył się z całej sytuacji twierdząc, że siedział w pojeździe swojego szefa i że nie prowadził go. Według oskarżonego jego szef zawozi go do pracy i przywozi z powrotem.

Ostatecznie skończyło się grzywną i weekendem spędzonym w więzieniu.