⏱️ 4 min.

Ferrari uważa, że technologia silników spalinowych nie osiągnęła maksimum

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

18-10-2025 10:10
Ferrari przycisnęło V-ki: silniki spalinowe jeszcze nie powiedziały ostatniego słowa

Ferrari ogłosiło, że era silników spalinowych w Maranello wcale się nie kończy. Wręcz przeciwnie – marka podkręciła kurs na V-6, V-8 i V-12, podwajając udział czystego ICE w swojej gamie do 40% w 2030 roku. Hybrydy zachowują 40%, a reszta to auta elektryczne, w tym zapowiedziane „Elettrica”. Brzmi jak odważny plan? Dla Ferraristi – jak muzyka wydechu. Ferrari w ostatnich dniach przypomniało, że inżynieria emocji to wciąż benzyna w tłokach, nawet jeśli regulacje stoją nad torami z chorągiewką. Po pokazaniu wstępnych danych technicznych projektu „Elettrica” producent jasno postawił sprawę: elektryfikacja jest narzędziem, a nie celem samym w sobie. Celem pozostaje wrażenie zza kierownicy – to, za co klienci płacili i wciąż płacą.

Strategia do 2030: więcej ICE, nie mniej

W 2022 roku Ferrari przewidywało, że czyste silniki spalinowe utrzymają zaledwie 20% udziału w gamie pod koniec dekady. Najnowsza aktualizacja strategii podniosła sufit dwukrotnie: 40% gamy w 2030 roku ma pozostać spalinowe (ICE), 40% – hybrydowe. W praktyce oznacza to, że w okolicach 2029–2030 większość nowych modeli nadal ma w sobie pulsujące serce V6, V8 lub V12, a elektromobilność gra ważną, lecz niedominującą rolę. Z punktu widzenia produktu to stabilizacja dwutorowa: hybrydy jako pomost między światem akumulatorów a światem oktanów, a czyste ICE – jako manifestacja rzemiosła, które Ferrari udoskonala od dziesięcioleci.

Specyficzna moc? To nie był sufit

Jak podkreślił podczas Capital Markets Day szef działu badań i rozwoju, Ernesto Lasalandra, priorytety są klarowne:

Zespół kontynuował rozwój silników V6, V8 i V12, aby stale poprawiać ich osiągi i wydajność, jednocześnie utrzymując zgodność z nowymi przepisami na całym świecie. Zapewnił też, że Ferrari utrzymywało silniki spalinowe w portfolio i zwiększało ich specyficzną moc.

W odniesieniu do najnowszego hiperauta F80 padło kluczowe stwierdzenie o rekordzie 296 KM z litra w seryjnym Ferrari – i równie ważne dopowiedzenie:

Osiągnięto nowy szczyt specyficznej mocy, ale nie był to koniec. Dalszy wzrost jest możliwy dzięki najnowszym technologiom, nowym materiałom i innowacyjnej architekturze silnika.

W świecie, w którym normy emisji stają się coraz bardziej restrykcyjne, Mariaż osiągów z efektywnością nie jest już tylko dodatkiem – jest warunkiem homologacji. Ferrari deklaruje, że ma narzędzia i pomysły, by tę układankę pchać dalej.

E-paliwa na horyzoncie

Ferrari zaznaczyło także, że równolegle przygotowuje się do paliw syntetycznych. Tu nie chodzi o deklaracje pod publiczkę, ale o odporność gamy na możliwy zwrot polityczno-rynkowy:

Ferrari zadbało, aby jej silniki pracowały na paliwach alternatywnych, takich jak e-paliwa, i były gotowe, jeśli lub gdy ta technologia rozprzestrzeni się na globalną skalę.

W praktyce to „polisa” na przyszłość: jeśli legislatorzy otworzą szerzej drzwi e-paliwom, Ferrari nie będzie musiało zaczynać od zera. Dla klientów to sygnał, że świat spalin może zostać podtrzymany nie tylko hybrydą, ale i nową mieszanką paliwową.

„Elettrica”: pierwszy EV jako test smaku – nie koniec DNA

Wstępne parametry „Elettrica” zasygnalizowały, że Ferrari nie zamierza oddawać rynku elektryczności konkurentom. EV w wydaniu z Maranello ma być przede wszystkim emocjonalne w prowadzeniu, a dopiero w drugiej kolejności cyferki mają się zgadzać. Jednocześnie marka przytomnie zaznaczyła, że to nie jest „koniec ICE”. Dla tych, którzy nie wyobrażają sobie jazdy bez rytmu cylindrów, w kolejnych latach nadal czeka szeroki wybór V6, V8 i V12.

20 nowych modeli w latach 2026–2030: najbardziej pracowity rozdział

Ferrari zapowiedziało, że między 2026 a 2030 rokiem powstanie nie mniej niż 20 nowych aut. To kalendarz, który wymaga trzymania trzech układów napędów w obiegu: czystych ICE, hybryd i EV. Z perspektywy klienta oznacza to szybkie odświeżanie gamy oraz szanse na niszowe wersje, edycje limitowane i – co najważniejsze – szeroki rozstrzał charakterów.

Ferrari przypomniało, że nowość i trwałość idei mogą iść ramię w ramię. Elektryfikacja? Tak. Hybrydy? Oczywiście. Ale dopóki V12 oddycha pełną piersią, Maranello nie zamierza zamykać przepustnicy.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.

© 2026 MotoGuru.pl