Te usterki w Polsce najczęściej eliminują auta na przeglądzie technicznym. Diagności wskazują 10 najważniejszych

W ciągu zaledwie dziewięciu miesięcy 2025 roku aż 290 616 aut w Polsce zakończyło przegląd techniczny wynikiem negatywnym. To tylko 2,35% wszystkich badań, ale liczba ta rosła konsekwentnie, a diagności coraz częściej odmawiali podbicia pieczątki z powodów absolutnie podstawowych. Najczęściej zawodziło oświetlenie, a tuż za nim – zmęczone zawieszenie. Przekrój raportów ze stacji kontroli pokazuje brutalnie: większości tych problemów można było uniknąć, gdyby kierowcy nie traktowali przeglądu jak loterii.
Statystyki za okres od stycznia do września 2025 roku mówiły jasno: w Stacjach Kontroli Pojazdów wykonano 12 376 111 badań, z czego 290 616 zakończyło się wynikiem negatywnym. To nie była wina rzadkich defektów ani ukrytych usterek – najczęściej chodziło o problemy widoczne na pierwszy rzut oka. Kierowcy liczyli jednak, że diagnosta da się udobruchać. Tymczasem lista najczęstszych powodów odrzucenia pojazdu pokazała, że to droga donikąd.
Najczęstsze usterki, które zatrzymały pieczątkę
Pierwsze miejsce od lat należy do oświetlenia tablicy rejestracyjnej. Wystarczy, że światło nie oświetla numeru, a diagnosta uznawał pojazd za niesprawny. Wbrew pozorom to nie detal – brak widoczności tablicy to naruszenie przepisów, które w teorii mogło skończyć się mandatem. Drugi punkt to reflektory – mijania i drogowe. Niewłaściwe ustawienie, różna barwa albo przepalona żarówka nie dają pola do interpretacji. Diagności wielokrotnie podkreślali, że wciąż pojawiają się auta, w których ktoś wymienił tylko jedną żarówkę, tworząc wrażenie „choinki” na przodzie samochodu. Kolejna grupa usterek dotyczy zawieszenia. Na szarpakach od razu wychodzą luzy na sworzniach, zdegradowane tuleje czy amortyzatory, które od dawna nie pełnią swojej funkcji. W starszych autach te defekty to norma – problem w tym, że właściciele zbyt często traktują „stuki” jako naturalną ścieżkę dźwiękową pojazdu. Czwarta pozycja to światła hamowania. Tutaj również wystarcza jedna niesprawna żarówka, by badanie zakończyło się wynikiem negatywnym. Piąty powód – układ hamulcowy – jest już znacznie poważniejszy. Zbyt mała skuteczność hamowania lub wycieki płynu kwalifikują auto do natychmiastowego zatrzymania dowodu rejestracyjnego. Ekspert z SKP podkreślił w raporcie:
Układ hamulcowy to jedyny element w aucie, który musi działać zawsze, bez wyjątku.
Szóste miejsce zajmuje układ kierowniczy. Luzy w drążkach i końcówkach kierowniczych pojawiają się przede wszystkim w autach starszych niż 10 lat i notorycznie eksploatowanych na nierównych drogach. Na siódmym miejscu znalazły się nadwozie i kabina – tutaj kluczowa jest korozja progów, podłużnic i innych elementów nośnych. Pojazdy, które jeszcze jeździły, często nie powinny już opuszczać parkingu. Ósme miejsce przypadło podwoziu, ramie i elementom mocującym. Pęknięcia, skorodowane uchwyty amortyzatorów czy odspojenia konstrukcji są traktowane jako zagrożenie bez dyskusji. Dziewiąta pozycja to światła przeciwmgielne – zaniedbywane, często traktowane jako detal, a jednak regularnie notowane w raportach diagnostów. Dziesiąta – opony i koła. Zużyty bieżnik, różne rozmiary, spękane boki – każdy z tych problemów nie tylko przekreślał wynik badania, ale realnie groził wypadkiem.
Dlaczego w Polsce negatywnych wyników jest mało?
Tylko 2,3% badań kończyło się „negatywem”. Dla porównania w Niemczech to ponad 16%. Choć polska flota jest starsza, statystyki przedstawiają się nieoczekiwanie. W opinii diagnostów wpływ ma praktyka elastycznego podejścia – zanim formalnie rozpoczęto badanie, kierowca czasem mógł wymienić żarówkę czy poprawić oponę. Jak podało jedno z przedsiębiorstw zajmujących się analizą rynku SKP:
Diagności w Polsce niejednokrotnie wykazali się wyrozumiałością, szczególnie przy usterkach nieistotnych dla bezpieczeństwa.
Zdarzały się również przypadki pomijania drobnych defektów, o ile nie wpływały one na bezpieczeństwo. Jeszcze bardziej problematyczne były tzw. „zdalne badania”, w których na stację przyjeżdżał sam dowód rejestracyjny, a nie pojazd. Ten proceder był nielegalny, ale nadal spotykany w niektórych punktach, zwłaszcza tam, gdzie klienci byli „stali” i dobrze znali diagnostów.
Usterki podzielone na trzy kategorie
Wynik przeglądu zależy od klasyfikacji usterek. Drobne nie wpływają na bezpieczeństwo i nie wstrzymują podbicia pieczątki – przykład to pęknięty klosz lampy. Poważne powodują wynik negatywny, a kierowca musi wrócić po naprawie. Niebezpieczne wymagają zatrzymania dowodu rejestracyjnego i transportu auta lawetą. Po wykryciu usterki kierowca ma 14 dni na jej usunięcie. Powrót do tej samej stacji oznaczał badanie cząstkowe za 30 zł od usterki. Wybranie innego SKP oznacza pełny przegląd po raz drugi – kosztujący 149 zł w przypadku samochodu osobowego.
Diagności mówią wprost: większości usterek da się uniknąć
Diagności podkreślili w raportach, że wielu negatywnych wyników nie byłoby, gdyby kierowcy nie traktowali przeglądu jako jedynego momentu kontroli auta. Regularne sprawdzanie oświetlenia, stanu opon czy luzów zawieszenia pozwoliłoby uniknąć większości problemów. W opinii jednego z prelegentów branżowych:
Kierowcy wciąż traktują przegląd techniczny jak magiczną bramkę do legalnej jazdy, zamiast jak realną ocenę bezpieczeństwa.
O autorze
Krzysztof Drobnicki
Najnowsze

Verstappen nie owija w bawełnę po piątku w Chinach. Red Bull ma poważny problem

George Russell zgarnął PP do sprintu w Chinach. Kimi drugi

Ferrari 330 GTS z 1967 roku trafi na aukcję w Monako. To jeden z 99 egzemplarzy

Project Motor Racing szykuje Patch 2.0. To dopiero początek dłuższej odbudowy



