Polska może podnieść limit prędkości na autostradach z 140 do 150 km/h. Ministerstwo Infrastruktury analizuje taki ruch, a wyższy limit miałby dotyczyć głównie najnowocześniejszych odcinków z trzema pasami w jednym kierunku. Dyskusję podgrzewają dane pokazujące, że wielu kierowców już teraz porusza się po autostradach szybciej, niż pozwalają przepisy.
Obecny limit 140 km/h na autostradach i 120 km/h na drogach ekspresowych obowiązuje od końca 2010 roku. Już dziś są to jedne z najwyższych wartości w Europie. Większą swobodę mają tylko kierowcy w Niemczech, choć tam również wiele odcinków ma normalne ograniczenia, najczęściej do 120 km/h. Podobny pułap jak w Polsce obowiązuje też w Bułgarii. Tam 140 km/h dotyczy jednak wyłącznie nowoczesnych fragmentów tras spełniających odpowiednie normy bezpieczeństwa. To ważne tło dla polskiej dyskusji, bo także u nas wyższy limit miałby nie objąć całej sieci.
Resort analizuje zmianę przepisów
Informacja o możliwej zmianie pojawiła się po wypowiedzi ministra infrastruktury Dariusza Klimczaka. W resorcie trwają analizy dotyczące wpływu takiej decyzji na komfort podróżowania i bezpieczeństwo ruchu. Rozważany scenariusz zakłada podniesienie limitu tylko na wybranych odcinkach. Chodzi przede wszystkim o nowoczesne autostrady z trzema pasami ruchu w jednym kierunku.
Taki model przypomina rozwiązanie zastosowane w Czechach, gdzie jesienią ubiegłego roku uruchomiono pilotaż dopuszczający jazdę 150 km/h na wybranych fragmentach. Polska mogłaby pójść podobną drogą, zamiast zmieniać zasady dla wszystkich autostrad naraz.
Raport pokazuje, jak szybko jeździmy naprawdę
Jednym z najmocniejszych argumentów w tej debacie są dane z europejskiego projektu badawczego Trendline. Z raportu wynika, że średnia prędkość samochodów osobowych na autostradach w badanych krajach była bardzo zróżnicowana. Polska wypadła tu skrajnie wysoko. W badaniu średnia prędkość na autostradach wyniosła u nas 135 km/h. To najwyższy wynik w zestawieniu, podczas gdy na drugim biegunie znalazła się Grecja z wynikiem około 99 km/h. Same przepisy to więc jedno, a rzeczywiste zachowania kierowców to drugie. Jeszcze mocniej działa wskaźnik V85, czyli prędkość, której nie przekracza 85% kierowców.
W Polsce osiągnął on 155 km/h, co oznacza, że zdecydowana większość kierowców nad Wisłą porusza się tempem bardzo zbliżonym do rozważanego nowego limitu. Innymi słowy, przepisy mogłyby dogonić praktykę, a nie odwrotnie. Dla porównania w krajach z limitem 130 km/h, takich jak Włochy, aż 94% kierowców jedzie zgodnie z przepisami. To pokazuje, że sama wysokość limitu nie wyjaśnia wszystkiego. Liczy się też kultura jazdy, egzekwowanie prawa i konstrukcja samej drogi.
Bezpieczeństwo nie daje prostych odpowiedzi
Dyskusja o 150 km/h nie może ominąć statystyk wypadków. Dane z ostatnich pięciu lat pokazują, że mimo wydłużania sieci autostrad liczba zdarzeń nie rośnie. To dla zwolenników zmian wygodny argument, choć nie zamyka całej sprawy. W 2020 roku autostrady w Polsce miały długość 1714,5 km, a w 2024 roku już 1884,6 km. Sieć urosła więc o około 170 km. W tym czasie nie doszło do skoku liczby wypadków, który sam w sobie podważałby sens takich rozważań. Najtrudniejszy był 2021 rok, gdy odnotowano 372 wypadki, w których zginęły 74 osoby. W kolejnych latach liczba zdarzeń zaczęła spadać.
W 2024 roku doszło do 337 wypadków, w których zginęły 64 osoby, a 510 zostało rannych. Te liczby można czytać na dwa sposoby, i tu zaczyna się sedno całej debaty. Z jednej strony nowoczesna infrastruktura poprawia warunki jazdy. Z drugiej, stała liczba rannych pokazuje, że gdy na autostradzie dochodzi do błędu, rachunek bywa wyjątkowo kosztowny.
150 km/h w Polsce? To bardziej selekcja niż rewolucja
Na dziś nie ma mowy o prostym podniesieniu limitu na wszystkich autostradach. Bardziej realny jest wariant punktowy, obejmujący najlepiej przygotowane odcinki. Taki ruch byłby politycznie łatwiejszy i technicznie rozsądniejszy, bez udawania, że każda trasa znosi to samo. Najważniejsze fakty z obecnej dyskusji wyglądają tak:
- rząd analizuje podniesienie limitu z 140 do 150 km/h,
- zmiana miałaby dotyczyć głównie nowoczesnych odcinków z trzema pasami,
- średnia prędkość aut osobowych na polskich autostradach wynosi 135 km/h,
- wskaźnik V85 sięga w Polsce 155 km/h,
- liczba wypadków nie rośnie mimo rozbudowy sieci autostrad.
Jeśli przepisy zostaną zmienione, Polska znalazłaby się w jeszcze węższym europejskim gronie państw dopuszczających tak szybą jazdę. Pytanie nie brzmi już tylko, czy kierowcy chcą 150 km/h, bo wielu już dawno odpowiedziało pedałem gazu. Pytanie brzmi, czy państwo uzna, że infrastruktura i bezpieczeństwo nadążają za tą rzeczywistością.






