Duże felgi w samochodach elektrycznych wyglądają efektownie, ale potrafią realnie skrócić zasięg. Różnice między mniejszymi i większymi kołami w oficjalnych danych sięgają kilkudziesięciu kilometrów, a w skrajnych przypadkach dochodzą do około 60 km. To cena za wygląd, lepszą reakcję w zakrętach i często także za większe hamulce.
Najdroższy haczyk w konfiguratorze nie zawsze dotyczy ceny
W konfiguratorze większe felgi zwykle wyglądają jak niewinna decyzja estetyczna. W elektryku wpływa ona jednak nie tylko na komfort, ale też na zużycie energii i zasięg. Im większa obręcz, tym większa masa skupiona dalej od środka obrotu koła.
To oznacza, że silnik musi zużyć więcej energii przy ruszaniu i przyspieszaniu. W autach spalinowych efekt także istnieje, ale w elektrykach staje się bardziej widoczny, bo producenci i użytkownicy walczą o każdy kilometr zasięgu. Aerodynamiczne klamki i aktywne klapy w zderzaku robią swoje, ale wielkie koła potrafią bezczelnie odebrać część tej pracy.
Toyota, Škoda, Renault i BMW pokazują ten sam problem
Toyota bZ4X z napędem na przednie koła i akumulatorem 73,1 kWh ma według danych homologacyjnych od 511 do 569 km zasięgu. Duża część tej różnicy wynika z ogumienia. Wersja na 18-calowych kołach wypada korzystniej, a odmiana Executive z 20-calowymi kołami traci około 60 km.
Podobny mechanizm widać w Škodzie Elroq 85. Na podstawowych 19-calowych felgach samochód zużywa 15,3 kWh/100 km. Po wyborze 21-calowych obręczy zapotrzebowanie na energię rośnie do 16,5 kWh/100 km, czyli o prawie 8% i stratę ponad 40 km zasięgu.
Renault Scenic E-Tech Long Range na 19-calowych kołach osiąga 625 km zasięgu. Po przejściu na 20-calowe wynik spada do 606 km. BMW iX3 40 na 20-calowych felgach również deklaruje 625 km, ale 22-calowe obręcze BMW Individual skracają zasięg do 594 km.
Tesla Model 3 i Ferrari Luce dopowiadają resztę
W Tesli Model 3 Performance przejście z 18-calowych kół na 20-calowe wiąże się ze stratą od 37 do 62 km. To dane z analizy realnych informacji eksploatacyjnych z bazy TeslaFi. Efekt nie jest więc tylko papierowym wynikiem z tabeli homologacyjnej.
Jeszcze ciekawszym przypadkiem jest Ferrari Luce. Ten elektryczny model korzysta z 23-calowych kół z przodu i 24-calowych z tyłu. Tak duże obręcze pomagają wykorzystać potencjał silników przy bardzo wysokich prędkościach, ale zasięg 530 km przy akumulatorze 122 kWh nie robi już równie imponującego wrażenia.
Dlaczego większa felga zabiera energię?
Problem nie sprowadza się tylko do szerokości opony. Duże znaczenie ma sam większy promień ciężkiej obręczy. Masa przesunięta dalej od środka obrotu jest trudniejsza do rozpędzenia. W teorii cięższe, koło już wprawione w ruch dłużej przechowuje energię kinetyczną.
W praktyce ruch drogowy składa się z ciągłego hamowania, przyspieszania i zmian tempa, więc straty przy rozpędzaniu przeważają nad możliwą korzyścią. Niezależny test magazynu Car and Driver na Volkswagenie Golfie szóstej generacji pokazał ten efekt jeszcze przed obecną falą elektromobilności. Na tym samym aucie sprawdzano koła od 15 do 19 cali. Najcięższy 19-calowy zestaw pogorszył przyspieszenie o 4% i podniósł zużycie paliwa o jedną dziesiątą.
Aerodynamiczne kołpaki nie kasują rachunku z fizyki
Producenci próbują ograniczać straty przez aerodynamiczne wypełnienia, osłony i lamelki na felgach. Takie rozwiązania pomagają porządkować przepływ powietrza wokół kół. Nie zmieniają jednak podstawowego faktu: większa obręcz zwykle oznacza większą bezwładność i wyższe zużycie energii.
Dochodzi do tego typ opon. Duże felgi często łączy się ze sportowymi mieszankami o wysokiej przyczepności. To rozwiązanie poprawia prowadzenie, ale zwykle oznacza większy opór toczenia niż w twardszych, bardziej efektywnych oponach nastawionych na zasięg.
Duże koła mają sens, ale nie są darmowe
Niski profil opony poprawia reakcję auta na ruch kierownicą. Ścianka boczna mniej się ugina, więc samochód precyzyjniej trzyma tor jazdy w zakręcie. W ciężkich elektrycznych SUV-ach duże koła bywają też koniecznością, bo mniejsze obręcze nie zawsze mieszczą masywne tarcze i zaciski hamulcowe.
Kierowca, który chce zachować lepszy zasięg, nie musi od razu rezygnować z dobrego prowadzenia. Rozsądnym kompromisem może być mniejsza felga i opona ze wzmocnioną ścianką boczną. Pomaga też pilnowanie ciśnienia, choć wyższe ciśnienie poprawiające opór toczenia może pogorszyć komfort jazdy.








