Te silniki uchodzą za niezniszczalne. Rządzi OM617 produkcji Mercedesa

Nie każdy silnik zapisuje się w historii mocą czy zapewnianymi osiągami. Niektóre budują swoją pozycję trwałością czy odpornością na zużycie przez lata eksploatacji. To właśnie te jednostki do dziś uchodzą za wzór mechanicznej wytrzymałości i potrafią przejechać setki tysięcy kilometrów bez remontu.Mercedes OM617 to jeden z najbardziej rozpoznawalnych przykładów takiej filozofii. Pięciocylindrowy diesel trafiał do modeli W123, W126 i klasy G, a jego legenda opiera się na prostej konstrukcji, żeliwnym bloku i głowicy oraz mechanicznej pompie wtryskowej.
Realne przebiegi na poziomie 500–800 tys. km nikogo tu nie dziwią, a zdarzają się też egzemplarze z wynikiem ponad 1 mln km.
Prostota, która nie starzeje się szybko
Toyota 2JZ zyskała sławę nie tylko w Suprze, ale też w Lexusach IS i GS. Silnik uchodzi za wyjątkowo odporny dzięki pancernej konstrukcji i dużemu zapasowi wytrzymałości, a przy tym dobrze znosi nawet bardzo mocny tuning. W praktyce bez remontu potrafi przejechać 300–500 tys. km, choć z czasem mogą pojawić się drobne wycieki oleju i problemy z VVT-i w nowszych odmianach.
Jednostka Honda B-Series pokazuje, że wysokie obroty nie muszą oznaczać krótkiego życia. Ta konstrukcja z lat 90. XX wieku łączy prostotę z dobrą jakością wykonania i potrafi przejechać ponad 300 tys. km. Najczęściej zużywają się uszczelniacze zaworowe, a agresywna jazda przyspiesza eksploatację, co akurat trudno uznać za szokujące odkrycie.
BMW N52 to z kolei rzadki przykład trwałej rzędowej szóstki tej marki z epoki bez turbodoładowania. Brak turbosprężarki ogranicza liczbę potencjalnych awarii, a sama jednostka słynie z bardzo dobrej kultury pracy. Typowe słabsze punkty to elektryczna pompa wody i elementy układu chłodzenia, ale sam silnik uchodzi za trwały przy przebiegach rzędu 200–300 tys. km.
V8, które budowały reputację marek
Lexus 1UZ-FE był silnikiem, którym ta japońska marka chciała rzucić wyzwanie Mercedesowi. To V8 słynie z bardzo dokładnego spasowania i konstrukcji projektowanej z dużym zapasem wytrzymałości. Bez remontu potrafi pokonać 300–500 tys. km, a w codziennym użytkowaniu częściej doskwiera dostęp do rozrusznika i koszt serwisu niż sama trwałość jednostki.
Ford Windsor V8 reprezentuje starą szkołę amerykańskiej motoryzacji. Prosta budowa, brak skomplikowanej elektroniki i ogromna dostępność części sprawiają, że ten silnik do dziś cieszy się opinią wyjątkowo odpornego. Typowe problemy ograniczają się głównie do uszczelniaczy i wycieków, a przebiegi rzędu 200–300 tys. km nie robią na nim większego wrażenia.
Nissan VQ V6 to już bardziej nowoczesny klasyk niż relikt dawnej epoki. Jednostka była wielokrotnie nagradzana i zebrała uznanie za udany balans między osiągami a trwałością. W zależności od wersji może przejechać 200–300 tys. km, choć w części odmian pojawia się zużycie oleju.
Nie tylko legendy z Japonii i Niemiec
Volvo Redblock należy do tych silników, które budują renomę markom na dekady. Żeliwna konstrukcja i bardzo prosta mechanika przekładają się na wysoką odporność, a przebiegi 300–400 tys. km są w jego przypadku całkowicie realne. Najczęściej pojawiają się problemy z układem odmy i drobne wycieki, ale to nadal poziom awarii daleki od dramatu.
Mazda Skyactiv-G pokazuje, że także nowocześniejsza jednostka benzynowa może uchodzić za trwałą. Silnik wyróżnia się wysokim stopniem sprężania i brakiem turbodoładowania, co ogranicza liczbę potencjalnie kosztownych usterek. Jego typowym problemem bywa nagar związany z bezpośrednim wtryskiem, ale sama konstrukcja potrafi bez problemów wytrzymać 150–250 tys. km i więcej.
Te przykłady dobrze pokazują jedną zasadę, która wraca w motoryzacji jak bumerang. Im prostszy silnik, tym większa szansa na wysoką trwałość. Wspólne cechy tych jednostek to niewielka liczba skomplikowanego osprzętu, duże zapasy wytrzymałości i konserwatywne strojenie.
Dlaczego stare konstrukcje wciąż mają przewagę?
Rynek od lat przesuwa się w stronę downsizingu, turbodoładowania i rozbudowanych układów hybrydowych. Te rozwiązania poprawiają osiągi, zużycie paliwa i emisję, ale historia trwałości pokazuje coś innego. Największą odporność zwykle prezentują silniki proste i budowane bez pogoni za maksymalnym wyżyłowaniem.
To właśnie dlatego tak wiele trwałych jednostek powstało 20–40 lat temu. Nowoczesne silniki są sprawniejsze i bardziej zaawansowane, lecz pod względem czystej odporności na przebieg stare konstrukcje wciąż pozostają punktem odniesienia. Nie są idealne, ale w kategorii „byle jechać dalej” nadal grają w lidze, do której wielu następców nawet się nie zbliża.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

BMW i podwójne zwycięstwo na Spa. Robert Kubica dowiózł 499P na P6

Antonelli ma serię zwycięstw, ale Kanada może oddać inicjatywę Russellowi

Doriane Pin po historycznym teście Mercedesa. Formuła 1 przestała być tylko marzeniem

Norris nie wierzy w naprawę nowych przepisów F1. „Pozbądźcie się baterii”




