Ponad 2000 km na baku? Jak jeździć naprawdę oszczędnie?

Większość kierowców planuje tankowanie po 700 km. Gerhard Plattner dojeżdża nawet trzy razy dalej – bez laboratoryjnych sztuczek, za to z chłodną głową i techniką dopracowaną do absurdu. Austriacki dziennikarz i rekordzista od lat udowadnia, że największa rezerwa paliwa siedzi między kierownicą a fotelem.
Kim był „mistrz kropli” i co udowodnił
Gerhard Plattner przez całą karierę zajmował się praktyką jazdy oszczędnościowej. Jego ambicją nie była sensacja, tylko weryfikacja tego, ile realnie da się wycisnąć z każdej kropli paliwa w normalnym ruchu drogowym. Zamiast marketingowych deklaracji pokazuje wyniki, które do dziś działają na wyobraźnię.
Rekordy, które przeszły do historii
W 2010 roku Plattner wyruszył Volkswagenem Passatem BlueMotion z Oslo do Lizbony – i dojechał bez tankowania. Trasa liczyła 2457 km, a średnia wyniosła 3,14 l/100 km. Rok później usiadł za kierownicą Škody Fabii GreenLine i przejechał 2006 km ze średnim spalaniem 2,21 l/100 km. Podczas innego testu poprowadził małe citigo zasilane CNG z Vicenzy do Sztokholmu – ponad 2600 km – przy zużyciu 2,39 kg gazu na 100 km. Z kolei dostawczym Volkswagenem Transporterem T6 zrealizował trasę z Pragi do Hanoweru i z powrotem na jednej „bańce”, uzyskując 4,9 l/100 km, czyli niemal o jedną piątą mniej niż wartość deklarowana przez producenta. Jak podkreślił Plattner, jego przejazdy zawsze odbywały się w warunkach drogowych, a nie w sterylnym laboratorium. Plattner powiedział:
Planuję trasę tak, żeby jechać płynnie i bez nerwów. Wynik rodzi się z konsekwencji, nie z trików.
Przygotowanie auta: oszczędność zaczyna się zanim przekręcisz kluczyk
Zanim rusza, dba o podstawy: prawidłowe – ale nie przesadnie wysokie – ciśnienie w oponach, lekki bagażnik bez zbędnych fantów i czyste filtry. To nie są „drobiazgi”: każdy kilogram i każdy źle napompowany bieżnik zwiększa stratę energii. Oczywiście nie montujemy boksu dachowego, jeśli nie był potrzebny. Jak mówi Plattner:
Każdy kilogram i każdy zły pomiar ciśnienia to procenty spalania. Fizykę trudno oszukać, ale można przestać jej przeszkadzać.
Styl jazdy: płynność zamiast ślimaczenia
Oszczędna jazda w wykonaniu Plattnera polega na utrzymywaniu płynności, a nie na poruszaniu się żółwim tempem. Kluczem jest tzw. „żeglowanie” – jazda siłą rozpędu bez gazu i hamulca, z wykorzystaniem masy samochodu, nachylenia drogi i podmuchów wiatru. Każde gwałtowne hamowanie oznacza roztrwonioną energię z poprzedniego przyspieszenia. Kiedy już przyspiesza, robi to krótko i zdecydowanie, szybko przenosząc silnik na wyższe przełożenia, by pracował w niższych obrotach. Utrzymuje na autostradzie stałe 90–100 km/h, bo opór powietrza rośnie gwałtownie wraz z prędkością. W przejazdach rekordowych jego średnia prędkość zwykle wynosiła około 70 km/h – wystarczająco, by dotrzeć w czasie, i na tyle nisko, by nie przepalać paliwa na niepotrzebny opór aerodynamiczny.
Silnik w niskich obrotach nie cierpi, jeśli jest nowoczesny i odpowiednio obciążony. Cierpi portfel kierowcy, który kręci go bez sensu.
Lato kontra zima: klimatyzacja, okna i… cierpliwość
Latem Plattner zaleca prostą procedurę: najpierw krótko wywietrzyć samochód, potem dopiero włączać klimatyzację. W nagrzanej kabinie temperatura potrafi dochodzić do 70°C, więc kompresor musi wynieść z wnętrza gigantyczne ilości ciepła – a to kosztuje dodatkowy litr na 100 km i więcej. W mieście można jechać z uchylonymi oknami i bez klimatyzacji, ale przy około 90 km/h opory powietrza rosną tak, że spalanie idzie w górę o co najmniej 10%, dlatego na trasie lepiej domknąć szyby i ustawić klimatyzację „łagodnie”, np. na 22°C. Zimą z kolei przestój na biegu jałowym nie przyspiesza komfortu – to tylko marnowanie paliwa. Nowoczesny silnik najskuteczniej nagrzewa się podczas spokojnej jazdy, gdy olej i płyn chłodzący osiągają roboczą temperaturę w naturalnym cyklu pracy. Przesadne dogrzewanie na postoju to prosta droga do wysokiej konsumpcji bez realnej korzyści.
To nie był cyrk z rekordami. To lekcja
Plattner nie twierdzi, że każdy powtórzy jego liczby. Upiera się natomiast, że niemal każdy kierowca może zejść ze spalania wyraźnie niżej, jeśli zacznie przewidywać, zamiast reagować po fakcie. Największym wrogiem oszczędzania jest – jak podkreśla – pośpiech. Jak powiedział Gerhard Plattner:
Pomyśl, zanim dociśniesz gaz. Każde wciśnięcie kosztuje. Każde puszczenie jest za darmo.
Checklisty kierowcy: szybkie wygrane w codziennej jeździe
- Sprawdź ciśnienie w oponach i stan filtrów – to fundamenty, które zwracają się natychmiast.
- Opróżnij bagażnik z „na wszelki wypadek”. Masa zawsze pracuje przeciwko tobie.
- Planuj: patrz daleko, odpuszczaj gaz przed czerwonym światłem, unikaj jazdy „gaz–hamulec–gaz”.
- Na autostradzie trzymaj 90–100 km/h – różnicę w spalaniu poczujesz od pierwszego tankowania.
- Latem najpierw przewietrz wnętrze, potem włącz klimatyzację. Zimą ruszaj spokojnie – postojowe grzanie to spalanie w próżnię.
Esencja filozofii: mechanika jest prosta, trudna jest konsekwencja
Filozofia Plattnera pozostaje zaskakująco aktualna: samochód to narzędzie, które oddaje dokładnie tyle, ile mądrze w nie włożysz. Płynność, przewidywanie i dyscyplina tworzą oszczędność, a nie egzotyczne sztuczki. Dzięki temu spokojna jazda przynosi nie tylko niższą konsumpcję, ale też poczucie kontroli i… zwyczajną przyjemność z tego, że auto robi to, co ma – i nic więcej.
O autorze
Adam Główka
Najnowsze

Pozew zbiorowy przeciwko Audi. W tle usterka mogąca nawet uniemożliwić opuszczenie samochodu

Europa przyspiesza odchodzenie od gazu i ropy. Bruksela szykuje nowy plan

Alpine A110 znika z zamówień. Spalinowe coupe czeka na następcę

Lidl rozdaje 33 tys. voucherów na paliwo. Polacy mogą się obejść smakiem



