⏱️ 4 min.

Światła dzienne w deszczu i po zmroku? Prosty sposób na mandat

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

26-11-2025 17:11
światla dzienne

Światła do jazdy dziennej wyglądają efektownie, oszczędzają żarówki i prąd, a w wielu autach stały się wręcz elementem biżuterii. Problem zaczyna się w momencie, gdy kierowca postanowi zostawić je włączone także w deszczu, mgle albo po zmroku. Wtedy z „fajnego dodatku” robi się przepis na mandat i realne zagrożenie na drodze – szczególnie wtedy, gdy tył auta pozostaje kompletnie niewidoczny.

Światła do jazdy dziennej służą dokładnie do tego, co sugeruje ich nazwa – do jazdy w dzień, przy dobrej przejrzystości powietrza. Nie są żadną „lepszą wersją” świateł mijania, tylko ich zamiennikiem w ściśle określonych warunkach. DRL pozwalają ograniczyć zużycie żarówek czy palników i delikatnie zmniejszyć zużycie paliwa lub energii, ale to wciąż tylko narzędzie, które trzeba umieć stosować. Jak wskazał ustawodawca, w przepisach znalazł się bardzo prosty zapis dotyczący tego, kiedy można włączyć światła dzienne zamiast mijania:

Kierujący pojazdem ma obowiązek używać świateł mijania podczas jazdy w warunkach normalnej przejrzystości powietrza. W czasie od świtu do zmierzchu, przy normalnej przejrzystości powietrza, dopuszczono używanie świateł do jazdy dziennej zamiast świateł mijania.

To oznacza w praktyce, że każda sytuacja, w której widoczność się pogarsza – czy to przez deszcz, mgłę, śnieg, czy nawet gęstą mżawkę – powinna automatycznie skojarzyć się kierowcy z jednym ruchem: przestawieniem przełącznika na światła mijania.

Kiedy DRL przestają wystarczać: deszcz, mgła, zmrok

W chwili, gdy pojawiają się opady albo robi się ciemno, światła dzienne przestają spełniać swoją rolę. To nie jest oświetlenie „na każdą okazję”, tylko rozwiązanie na suche, jasne dni. Jak podkreślił ustawodawca, w takich warunkach obowiązują inne zasady:

W przypadku zmniejszonej przejrzystości powietrza – na przykład podczas mgły, opadów deszczu lub z innych przyczyn – kierujący pojazdem powinien włączyć światła mijania albo przednie światła przeciwmgłowe lub oba te rodzaje świateł jednocześnie.

Światła do jazdy dziennej nie oświetlają drogi, tylko sprawiają, że pojazd staje się widoczny z przodu. W dodatku w większości obecnie stosowanych rozwiązań tył samochodu przy włączonych DRL pozostaje kompletnie ciemny. Dlaczego tylu kierowców jeździ bez właściwego oświetlenia? Przyczyna numer jeden to zwykłe rozkojarzenie. W codziennym ruchu kierowca ma na głowie korki, nawigację, telefon, pasażerów, a dodatkowo zmieniające się warunki pogodowe. Włączenie świateł po prostu wypada z listy rzeczy do zrobienia. Dotyczy to zarówno aut, które światła dzienne mają, jak i takich, które ich wcale nie posiadają – brak nawyku zostaje ten sam. Kolejny problem zaczyna się w momencie, gdy samochód nie ma czujnika zmierzchu ani deszczu. W takim modelu światła mijania nie włączą się samoczynnie, nawet jeśli auto ma efektowny układ DRL. W praktyce oznacza to, że kierowca musi świadomie przestawić przełącznik w momencie, gdy warunki się pogarszają. A to, jak pokazuje codzienność na drogach, wcale nie jest takie oczywiste. W efekcie właściciele kilkuletnich aut marek Kia, Hyundai i Toyota stosunkowo często poruszają się w deszczu albo po zmroku bez właściwego oświetlenia, polegając wyłącznie na światłach dziennych.

Do tego dochodzi jeszcze efekt „świecącej deski”. W wielu współczesnych samochodach podczas używania świateł do jazdy dziennej zegary i ekran centralny są wyraźnie podświetlone. Kierowca patrzy na rozjaśniony kokpit i automatycznie zakłada, że wszystko jest w porządku – że światła mijania już działają. Tymczasem wciąż świecą tylko DRL, a tył samochodu pozostaje niewidoczny. Swoje dokłada także rotacja aut, typowa np. dla flot firmowych. W jednym samochodzie światła automatyczne włączają się same, w następnym trzeba pamiętać o pokrętle na manetce. Kierowca przesiadający się z samochodu do samochodu łatwo gubi się w tych różnicach, a przepisy nie interesują się tym, jak bardzo skomplikowany był panel sterowania.

Co grozi za jazdę na niewłaściwych światłach?

Przepisy nie pozostawiają tutaj pola do interpretacji – nieprawidłowe używanie świateł kończy się mandatem i punktami karnymi. Taryfikator wyraźnie rozróżnia kilka sytuacji:

  • jazda w ciągu dnia bez wymaganych świateł – mandat w wysokości 100 zł;
  • jazda w warunkach zmniejszonej przejrzystości powietrza (np. deszcz, mgła) bez właściwego oświetlenia – 200 zł mandatu i 2 punkty karne;
  • jazda od zmierzchu do świtu bez włączonych świateł – 300 zł mandatu i 6 punktów karnych.

Na tym jednak problem się nie kończy. Kara finansowa i punkty karne są bolesne, ale wciąż mniej dotkliwe niż konsekwencje wypadku spowodowanego tym, że ktoś w deszczu „jechał na dziennych” i był praktycznie niewidoczny z tyłu. Szczególnie na nieoświetlonych drogach poza miastem, przy wyższych prędkościach, różnica między jasno świecącymi lampami tylnymi a ich brakiem staje się kwestią bezpieczeństwa, a nie wygody. Policja wielokrotnie podkreślała w komunikatach, że kontrole oświetlenia nie są złośliwością ani „polowaniem na mandaty”, tylko prostym narzędziem do poprawy bezpieczeństwa na drodze. Policja zaznaczyła, że:

Prawidłowe używanie świateł – w tym rezygnacja ze świateł dziennych na rzecz mijania w deszczu i po zmroku – znacząco zmniejsza ryzyko wypadku.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Andrzej Kopeć

Mechanik z pasji, kierowca z wyboru. Od dzieciństwa rozbieram silniki, by później składać je lepiej niż fabryka.