Najgorsze silniki we włoskich samochodach. Duże ryzyko awarii i wysokie koszty. TOP 5

Włoska motoryzacja potrafi dać kierowcy emocje, ale czasem wystawia też rachunek za brak serwisowej dyscypliny. Te pięć silników nie musi być synonimem katastrofy, lecz każdy z nich ma cechy, które potrafiły mocno uderzyć po kieszeni.
W wielu przypadkach problemem nie była sama włoska fantazja konstruktorów, tylko połączenie ambitnej techniki z zaniedbanym serwisem. Regularny olej, właściwa eksploatacja i szybka reakcja na pierwsze objawy robiły tu większą różnicę niż marka na pokrywie silnika.
Alfa Romeo 2.0 Twin Spark 16V: świetny charakter, krótka cierpliwość
2.0 Twin Spark 16V to jedna z najbardziej rozpoznawalnych jednostek Alfy Romeo z lat 90. i 2000. Miała wysokoobrotowy temperament i sportowy sposób pracy, ale wymagała właściciela bardziej uważnego niż przeciętny kierowca kompaktu.
Największym problemem była wrażliwość na olej. Silnik źle znosił zbyt długie interwały wymiany, niski poziom tego płynu i brak serwisu. Zużycie wariatora faz rozrządu oraz ryzyko awarii panewek sprawiły, że Twin Spark szybko zdobył opinię jednostki pięknej, ale wymagającej.
W zadbanych egzemplarzach ten silnik potrafił odwdzięczyć się trwałością i charakterem. W zaniedbanych zamieniał się w kosztowną lekcję, że włoska motoryzacja lubi emocje, ale nie lubi ignorowania bagnetu.
1.4 MultiAir Turbo: technologia, która nie wybaczała olejowych grzechów
1.4 MultiAir Turbo pokazywał, że Fiat potrafił projektować ambitne rozwiązania. Elektrohydrauliczne sterowanie zaworami miało poprawiać osiągi i spalanie, ale w pierwszych latach produkcji system bywał źródłem drogich problemów.
Kluczowym elementem był moduł MultiAir. Jednostka mocno zależała od jakości oleju i regularności jego wymian. Gdy obsługa była odkładana, pojawiała się nierówna praca i ryzyko kosztownych napraw.
Dobrze utrzymane egzemplarze potrafiły jeździć bez dramatu, ale zaniedbane szybko udowadniały, że nowoczesna technika ma swoje warunki.
2.4 JTD 20V: trwały rdzeń, drogi osprzęt
Pięciocylindrowy 2.4 JTD 20V miał wiele cech, za które kierowcy lubią diesle z charakterem. Oferował dobrą elastyczność, solidne osiągi i charakterystyczne brzmienie. Problem w tym, że cały pakiet potrafił być ciężki także dla portfela.
Sam blok uchodził za trwały, ale wokół niego pracował osprzęt, który generował typowe kłopoty nowoczesnego diesla. Problemy dotyczyły EGR-u, turbosprężarki, dolotu, filtra DPF i kolektorów dolotowych. Do tego dochodziła wysoka masa jednostki.
W praktyce 2.4 JTD 20V nie musiał polec na mechanicznej słabości podstawowej konstrukcji. Częściej męczył właściciela sumą usterek osprzętu, które pojedynczo były do przełknięcia, ale razem tworzyły rachunek z gatunku „usiądźmy spokojnie”.
1.3 MultiJet: mały diesel, który nie lubił miasta
1.3 MultiJet należy do najważniejszych małych diesli Fiata. Późniejsze wersje zdobyły dobrą opinię, ale pierwsze serie miały problemy, które odbiły się na wizerunku tej konstrukcji. Najczęściej wracały tematy rozciągającego się łańcucha rozrządu, wrażliwości na jakość oleju oraz awarii turbosprężarek.
Szczególnie niekorzystna była eksploatacja miejska, z krótkimi trasami i częstymi rozruchami. To dobry przykład silnika, który nie był zły z założenia. Był po prostu źle dobrany do sposobu użytkowania wielu aut. Mały diesel w mieście brzmi rozsądnie tylko do momentu, w którym serwis zaczyna tłumaczyć, ile kosztuje ta oszczędność.
3.2 V6 JTS: największy problem miał w cieniu legendy
3.2 V6 JTS z Alfy Romeo 159 i Brery to najbardziej kontrowersyjnym silnikiem z tego zestawienia. Nie tylko przez technikę, ale też przez oczekiwania. Zastąpił legendarne Busso V6, więc już na starcie mierzył się z mocnym przeciwnikiem.
Jednostka była cięższa i bardziej paliwożerna od poprzednika. Konstrukcyjnie opierała się na GM High Feature V6, co dla wielu fanów marki było emocjonalnym zgrzytem. Do tego dochodziły przeciętna trwałość osprzętu i wysokie koszty serwisu.
Technicznie ten silnik był poprawny, ale nie dawał poczucia obcowania z „prawdziwą Alfą V6” w dawnym znaczeniu. Właśnie dlatego jego reputacja ucierpiała nie tylko przez awarie, ale też przez rozczarowanie.
Włoskie silniki rzadko są nudne. I właśnie w tym problem
Te włoskie jednostki często balansowały między charakterem a wymaganiami serwisowymi. W najlepszym wydaniu dawały dźwięk, reakcję na gaz i styl pracy, którego brakowało wielu bardziej bezproblemowym konkurentom.
Problem zaczynał się wtedy, gdy emocje spotykały się z oszczędzaniem na obsłudze. Twin Spark, MultiAir, JTD, MultiJet i V6 JTS pokazują ten sam schemat z różnych stron: włoski silnik może być świetny, ale rzadko bywa obojętny na to, jak się go traktuje.
O autorze
Piotr Popiołek
Najnowsze

Alonso nie gryzł się w język. „Hybrydy nie powinny się ścigać”

McLaren wraca do Le Mans z rozmachem. MCL-HY na superjachcie

Hamilton prowadzi Ferrari w Monako. McLaren Norrisa stanął, a Perez zakończył trening czerwoną flagą

Mistrz świata stanął po 13 min. Norris odpadł z FP2 w Monako








