Dlaczego jazda wolniej oznacza mniejsze spalanie i większy zasięg

Marzysz o rekordowym zasięgu elektryka albo niższym spalaniu w dieslu? Sposób jest banalny: jedź wolniej. To proste, choć niekoniecznie wygodne.
Opór powietrza kontra Twoja noga
Na pierwszy rzut oka mogłoby się wydawać, że zużycie paliwa rośnie równomiernie wraz z prędkością. Niestety, fizyka nie zna litości. Opór powietrza oblicza się według wzoru, w którym prędkość jest podniesiona do kwadratu. Oznacza to, że dwukrotnie większa prędkość powoduje czterokrotnie większy opór.
Dlaczego producenci obsesyjnie dbają o aerodynamikę?
Każde zmniejszenie współczynnika oporu powietrza daje zauważalne korzyści. Gładkie nadwozia, aktywne żaluzje w osłonie chłodnicy czy obniżona sylwetka – to wszystko nie jest sztuką dla sztuki. Jednak nawet najlepsze zabiegi aerodynamiczne mają mniejsze znaczenie niż sama prędkość.
Przykład: rekord Chevroleta
Kilka miesięcy temu Chevrolet Silverado EV ustanowił absurdalny wynik – 1705 km na jednym ładowaniu. Jak tego dokonano? Kierowcy nie robili nic magicznego. Po prostu jechali bardzo wolno.
Jak ujął to jeden z inżynierów GM:
Największy wpływ na wynik miała prędkość. Nie ma sposobu, by obejść równania fizyki.
Problem? Czas
Tak, wolniejsza jazda pozwala oszczędzać paliwo czy wydłużać zasięg. Ale nie oszukujmy się – kto dziś ma ochotę wlec się drogą ekspresową 70 km/h, tylko po to, żeby zyskać parę kilometrów więcej? To działa, ale jest kompletnie niepraktyczne w codziennym użytkowaniu.
Co z tego wynika?
Producenci nadal będą chwalić się rekordami efektywności, a kierowcy będą walczyć o jak najkrótszy czas przejazdu. Fizyka pozostaje bezstronna: możesz mieć auto z najlepszą aerodynamiką, ale jeśli wciskasz pedał gazu bez opamiętania, licz się z wyższymi rachunkami i krótszym zasięgiem.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Specyfikacja auta Maxa Verstappena pod lupą. Auto wzbudza kontrowersje

Ferrari HC25 wygląda jak przyszłość marki, ale ma „retro” napęd

Kimera K39 w duchu Lancii 037 i V8 od Koenigsegga. Ma ponad 1000 KM

McLaren i Intel. Gigant wraca do F1 po 20 latach przerwy



