Przekroczenie o 11–15 km/h to już mandat. Najnowsze dane CANARD nie pozostawiają złudzeń

Kierowcy, którzy zakładają, że fotoradar zwykle przymyka oko aż do około 20 km/h ponad limit, mają coraz mniej argumentów. Dane z systemu CANARD pokazują, że najniższy karany próg 11–15 km/h działa w praktyce, a nie tylko w taryfikatorze. W 2025 r. za takie przekroczenia wysłano 293 875 wezwań i nałożono 157 685 mandatów.
Najważniejsza zmiana dotyczy nie samego prawa, lecz realnego działania urządzeń. Ustawowy margines kończy się na 10 km/h ponad limit. Od 11 km/h fotoradar lub odcinkowy pomiar prędkości może już uruchomić całą procedurę mandatową.
Najniższy próg nie jest teorią
Przez lata wokół fotoradarów CANARD narosło sporo drogowej mitologii. Część kierowców wierzyła, że urządzenia w praktyce reagują dopiero przy wyraźnie większym przekroczeniu, bliżej 20 km/h. Takie przekonanie wzmacniały zbiorcze statystyki, które łączyły wykroczenia z przedziału 11–20 km/h.
Dopiero rozbicie danych na niższy zakres pokazuje pełniejszy obraz. W samym przedziale 11–15 km/h system odnotował w 2025 r. setki tysięcy spraw. To oznacza, że fotoradary i OPP realnie rejestrują jazdę już od najniższego karanego progu.
Większość spraw to nie piraci drogowi
W 2025 r. fotoradary i odcinkowe pomiary prędkości zarejestrowały ponad 1,2 mln naruszeń prędkości. Największą część stanowiły przekroczenia niewielkie i średnie, a nie spektakularne rekordy z policyjnych komunikatów. Drogowy folklor o „tolerancji” zderza się tu z bardzo przyziemną tabelą.
- 11–15 km/h: ok. 24,4% wszystkich wykroczeń.
- 16–20 km/h: ok. 33,5%.
- 21–30 km/h: 29,8%.
- 31–40 km/h: 8,1%.
- 41–50 km/h: 2,7%.
- 51–60 km/h: 1%.
- 61–70 km/h: 0,3%.
- powyżej 71 km/h: 0,2%.
Dane dobrze pokazują, że system CANARD najczęściej nie ściga ekstremalnych przypadków. Duża część kierowców wpada na przekroczeniach, które wielu nadal traktuje jako „jeszcze nic”. Fotoradar najwyraźniej nie czyta forów internetowych.
2026 r. potwierdza, że dolny próg nadal działa
Pierwszy kwartał 2026 r. nie wygląda jak jednorazowy epizod z poprzedniego roku. W zakresie 11–15 km/h odcinkowe pomiary prędkości wygenerowały 77 013 wezwań i 20 252 mandaty. Fotoradary dodały do tego 55 401 wezwań oraz 29 885 mandatów.
Łącznie przez trzy miesiące 2026 r. wysłano 132 414 wezwań i nałożono 50 137 mandatów za przekroczenia od 11 do 15 km/h. To bardzo mocny sygnał, że dolny próg nie jest martwym zapisem. Kierowca, który jedzie kilkanaście km/h ponad limit, nie powinien zakładać, że urządzenie „pewnie nie zadziała”.
Nie wszystkie urządzenia mają identyczną tolerancję
CANARD wcześniej potwierdził, że niemal 90% fotoradarów rejestruje wykroczenia już od 11 lub 15 km/h ponad limit. Jednocześnie nieco ponad 50 urządzeń nadal ma wyższy próg tolerancji, ustawiony na 20 lub 25 km/h.
To ważny niuans, bo system nie działa wszędzie według jednego sztywnego ustawienia. Progi mogą zależeć od lokalizacji, rodzaju sprzętu albo liczby obsługiwanych spraw. Z punktu widzenia kierowcy to jednak słaba strategia obronna. Nie wiadomo, które urządzenie pracuje z wyższym marginesem, a dane pokazują, że niższy próg jest powszechnie używany.
Ile kosztuje jazda o 11–15 km/h za szybko?
Przekroczenie prędkości o 11–15 km/h oznacza mandat 100 zł i 2 punkty karne. Przy przekroczeniu o 16–20 km/h kara rośnie do 200 zł i 3 punktów karnych. Kwoty nie są najwyższe w taryfikatorze, ale właśnie takie wykroczenia tworzą ogromną część spraw w automatycznym nadzorze.
Wniosek jest prosty: margines bez mandatu kończy się na 10 km/h. Powyżej tej granicy zaczyna się ryzyko, a najnowsze dane pokazują, że nie jest ono symboliczne. Przy rozbudowie sieci fotoradarów i odcinkowych pomiarów prędkości jazda „tylko trochę szybciej” coraz częściej kończy się listem z CANARD.
O autorze
Tomasz Nowak
Najnowsze

300 km ekspresówki nad morze. S6 domyka lukę przed wakacjami

USA dopisały BYD-a i Nio do listy firm wojskowych. Na reakcję ze Chińczyków nie trzeba było długo czekać

Dongfeng jeszcze w tym roku wprowadzi baterię ze stałym elektrolitem. 1000 km zasięgu to dopiero początek

Polska zatrzymała unijny obowiązek elektryków we flotach. Firmy mogą odetchnąć?



