Austin Arrow – retro roadster o mocy 20 KM. W sprincie do 100 km/h zawstydzi nawet Mazdę MX-5

Wskrzeszona marka Austin powróciła z elektrycznym maleństwem, które wygląda jak wehikuł z lat 20., a przyspiesza szybciej niż Mazda MX-5. Austin Arrow, choć ma tylko 20 KM, udowadnia, że nie liczą się same konie mechaniczne, ale też masa i charakter.
Powrót do korzeni – inspiracja Austin Seven
Nowy Austin Arrow czerpie pełnymi garściami ze stylistyki kultowego modelu Seven z 1922 roku. To właśnie tym samochodem ścigali się tacy giganci motorsportu jak Bruce McLaren czy Colin Chapman. Auto mierzy zaledwie 3,7 m długości, czyli mniej niż większość miejskich hatchbacków, co sprawia, że w miejskim gąszczu czuje się jak ryba w wodzie. Stylistyka to koncert klasycznych smaczków: odsłonięte koła, okrągłe reflektory, skórzane pasy spinające maskę, tradycyjna osłona chłodnicy i karoseria w kształcie wanny, przypominająca Morgana Super 3. Wnętrze również przenosi kierowcę do lat 20. – drewniana kierownica, analogowe zegary na środku deski rozdzielczej i skórzane fotele tworzą atmosferę motoryzacyjnego stylu vintage.
Personalizacja na bogato
Austin nie poszedł na łatwiznę. Klienci mogą wybierać spośród jedenastu lakierów, dwóch wariantów wykończeń akcentów (Nickel i Shadow), trzech wzorów felg oraz siedmiu kolorów tapicerki. Do tego auto jest dostępne w wersji z kierownicą po prawej i lewej stronie, co ułatwia ekspansję na rynki zagraniczne. 
Pod maską? Zaledwie 20 KM, ale to wystarczy
Pod retro karoserią kryje się pojedynczy silnik elektryczny o mocy 20 KM (15 kW). Brzmi śmiesznie mało, ale przy masie zaledwie 605 kg daje to całkiem pikantne osiągi. Arrow osiąga 100 km/h w 7,8 s, czyli o pół sekundy szybciej niż europejska Mazda MX-5 1.5 o mocy 130 KM. Prędkość maksymalna wynosi 100 km/h – i tyle wystarczy, by wywołać uśmiech na twarzy. Zasilanie zapewnia bateria o pojemności 20 kWh, gwarantująca zasięg do 160 km. Pełne ładowanie trwa około trzech godzin, więc nie trzeba planować całodniowych postojów przy gniazdku.
Wizja twórcy – radość w stylu retro
Za projektem stoi Nigel Gordon-Stewart, człowiek związany wcześniej z Lamborghini, McLarenem, Lotusem i MG. Na Instagramie podkreślił, że Arrow jest samochodem wyjątkowym:
Naprawdę prowadzi się świetnie… to czysta frajda z nostalgicznym technologicznym klimatem. Na pewno wyróżniasz się w tłumie, a jazda tym autem sprawia, że elektromobilność staje się radosnym doświadczeniem.
Cena i rynek docelowy
Dostawy w Wielkiej Brytanii już ruszyły, a wkrótce auto trafi także do USA i na Bliski Wschód. Ceny startują od 31 000 funtów, czyli około 151 300 zł. Dla porównania, Mazda MX-5 w brytyjskim cenniku kosztuje od 28 585 funtów (139 400 zł). Widać więc, że Austin Arrow nie celuje w klientów szukających taniego środka transportu, ale w entuzjastów motoryzacji, którzy docenią unikatowy klimat, retro detale i brytyjską tradycję w elektrycznym wydaniu. Austin Arrow udowadnia, że nie trzeba setek koni, by zrobić wrażenie. Wystarczy dobra historia, charakter i trochę odwagi, by rzucić rękawicę nawet ikonom współczesnej motoryzacji.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

Porsche tnie etaty i koryguje kurs. Fiasko elektrycznej ofensywy

Verstappen nie owija w bawełnę po piątku w Chinach. Red Bull ma poważny problem

George Russell zgarnął PP do sprintu w Chinach. Kimi drugi

Ferrari 330 GTS z 1967 roku trafi na aukcję w Monako. To jeden z 99 egzemplarzy









