Ferrari 275 GTB/4 trafi na aukcję RM Sotheby’s. Może zostać sprzedane za 3,6 mln usd

Na licytację w Cavallino Palm Beach trafi Ferrari 275 GTB/4 z 1967 r., w specyfikacji, która w świecie kolekcjonerów robi więcej hałasu niż głośny wydech. To egzemplarz z licznikiem wskazującym 21 277 km, oferowany jako samochód nigdy w pełni nieodrestaurowany. Wycena jest konkretna: 3 400 000–3 600 000 dolarów (ok. 12 028 180–12 735 720 zł).
Rzecz dotyczy auta z nadwoziem Scagliettiego, w kolorze Rosso Rubino i z beżowym wnętrzem (Beige VM 3218), z rzadkimi sztruksowymi wstawkami na fotelach. Mowa o aucie z europejskimi zegarami w kilometrach i z amerykańskim tytułem własności. Pojazdbył użytkowany w Boca Raton na Florydzie.
Co wyróżnia 275 GTB/4 jako model
275 GTB/4 pokazano w 1966 r. na salonie w Paryżu jako następcę 275 GTB. Z zewnątrz auto pozostało bardzo podobne do poprzednika. Największe zmiany tkwiły pod maską: 3,3-litrowe V12 Gioacchina Colombo w odmianie Type 226 dostało dwa wałki rozrządu w głowicy na każdy rząd cylindrów, co było pierwszym takim rozwiązaniem w seryjnym drogowym Ferrari. Żeby to zmieścić, wprowadzono maskę z podniesionym środkowym garbem, dopasowaną do wyższego profilu silnika.
Jednostka miała smarowanie z suchą miską olejową i sześć gaźników Weber 40 DCN/9 (lub DCN/17). Wszystkie zmiany zaowocowały wzrostem mocy o 20 KM względem poprzedniej iteracji. Ważna była też zmiana układu przeniesienia napędu – zastosowane rozwiązanie ograniczyło wibracje. Produkcję zakończono w 1968 r., a łączna liczba egzemplarzy GTB/4 to 330 sztuk, co tylko potwierdza ekskluzywny charakter pojazdu. 
Zgodność z numerami
RM Sotheby’s podało:
To jeden z sześciu egzemplarzy 275 GTB/4 w zestawieniu Rosso Rubino z beżowym wnętrzem (Beige VM 3218) i z pożądanymi sztruksowymi wstawkami w fotelach. Samochód nie był nigdy w pełni odrestaurowany i zachował fabryczne wnętrze oraz chromowane elementy. Ferrari Classiche w tzw. Red Book potwierdziło pełną zgodność numerów z oryginalnym silnikiem, skrzynią z przekładnią główną i oryginalnym nadwoziem. Wskazania licznika zostały udokumentowane na przestrzeni 50 lat, a w momencie katalogowania widniała wartość 21 277 km. W historii auta było pięciu opiekunów przez 55 lat, a w latach 90. wykonano remont mechaniczny prowadzony przez Boba Wallace’a. Egzemplarz pokazano na Pebble Beach Concours d’Elegance (2012) oraz na The Quail, A Motorsports Gathering (2013).
Historia 09931: od Mediolanu do Kalifornii
Z ustaleń przypisywanych badaniom Marcela Massiniego wynika, że podwozie 09931 ukończono w maju 1967 r. Auto sprzedano w Mediolanie przez M. Gastone Crepaldi Automobili, a pierwszym właścicielem został Luigi Mischi. Na początku 1970 r. samochód wyeksportowano do USA i trafił do oferty salonu Roma Motors w Beverly Hills.
W kwietniu 1970 r., przy wskazaniu ok. 11 000 km, Ferrari kupił pułkownik USAF Dale Page „DP” Smith z Riverside w Kalifornii. Dopisał do licznika kolejne ok. 7000 km, aż w połowie lat 70. awaria wałka rozrządu uziemiła auto. Właściciel wyjął silnik z planem remontu, opisał i zabezpieczył części, a przy tym korespondował z Maranello Concessionaires, ówczesnym importerem Ferrari na Wielką Brytanię.
Projekt nie został dokończony, więc samochód stał w magazynie aż do śmierci właściciela w 1995 r. W opisie podkreślono, że składowanie pojazdu przy wyjętym silniku miało odciążyć zawieszenie i koła.
Remont mechaniczny, kosmetyka i powrót na pokazy
W 1996 r. spadkobiercy sprzedali Ferrari Frederickowi Pesaturo z Rhode Island. Później zlecono remont mechaniczny Bobowi Wallace’owi, opisywanemu jako włoski specjalista od aut sportowych i były kierowca rozwojowy Lamborghini. Prace prowadzono z udziałem F40 Motorsports: odświeżono podwozie i silnik, a lakier oraz wnętrze doprowadzono do lepszej formy kosmetycznej, z lakierowaniem wybranych zewnętrznych paneli „w miarę potrzeby”.
Skórzane fotele odświeżono, a sztruksowe wstawki wymieniono na prawidłowe elementy z magazynu nowych, starych części pozyskane z Ferrari. Poza tą wymianą wnętrze ma być w całości oryginalne, co w praktyce jest rzadkim zdaniem w opisach klasyków. W maju 2000 r. auto pokazano na konkursie Tutto Italiano w Larz Anderson Auto Museum, gdzie zdobyło tytuł „Najlepszy w konkursie”. Potem znów trafiło do przechowywania: stało na podporach, w garażu z kontrolą klimatu, przez około 15 lat.
W 2011 r. Ferrari kupił Phil White z Atherton w Kalifornii. W tym samym roku prezentował je na lokalnych imprezach: Concours-on-the-Avenue w Carmel-by-the-Sea, Danville Concours d’Elegance i Hillsborough Concours d’Elegance. W listopadzie 2011 r. wydano Ferrari Classiche Red Book oraz certyfikat autentyczności, które mają potwierdzać zgodność numerów silnika, skrzyni z przekładnią główną i nadwozia.
Co jest w pakiecie i dlaczego przebieg tak działa na wyobraźnię
W 2012 r. berlinettę pokazano w klasie zachowania oryginału na Pebble Beach Concours d’Elegance. Rok później auto kupił entuzjasta z Portola Valley w Kalifornii i wystawił 09931 na The Quail, A Motorsports Gathering. Podkreślono też element „z epoki”: zachowane mediolańskie tablice rejestracyjne. Do auta dołączono instrukcje obsługi, zestaw narzędzi oraz dopasowane koło zapasowe w bagażniku.
Licznik 21 277 km oznacza, że przez ostatnie 45 lat pojazd pokonał ok. 3277 km, a to ma wspierać tezę o jednym z najniżej udokumentowanych przebiegów wśród 275 GTB/4.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

Autostrada A2 znów drożeje. Rząd rozważa zerwanie umowy po podwyżce opłat

Sergio Perez czuje różnicę. W Cadillacu jego głos waży więcej niż w Red Bullu

Nissan X-Trail po liftingu. Nowa twarz, więcej wygody i technologii na 2026 rok

Pirelli wybrało opony na GP Chin 2026. Sprint od razu podnosi stawkę










