⏱️ 4 min.

Honda Freed z twarzą z lat 80. DAMD zrobiło z minivana retro Astro

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

13-12-2025 12:12
Honda Freed dostało twarz z lat 80. DAMD zrobiło z minivana retro Astro

Japońska scena tuningowa po raz kolejny udowodniła, że potrafi brać zwyczajne auta i nadawać im zaskakująco charakterne oblicze. Tym razem na warsztat trafiła Honda Freed, czyli niewielki rodzinny minivan, który dzięki pakietowi DAMD Isolator zyskał kanciastą, oldschoolową twarz inspirowaną amerykańskimi vanami z lat 80. Efekt jest na tyle wyrazisty, że seryjnt Freed stał się niemal nierozpoznawalny.

Retro zamiast nowoczesnej gładkości

Pakiet DAMD Isolator koncentruje się niemal wyłącznie na przedniej części nadwozia, ale to w zupełności wystarcza. Nowe reflektory są okrągłe i cofnięte w głąb masywnej, czarnej osłony chłodnicy, co nadaje przodowi wizualnej głębi i ciężaru.

Pod nimi znalazł się zderzak w stylu retro z wąskimi wlotami powietrza oraz wyraźnie wystającym „podbródkiem”. Całość domyka płaska, nakładana osłona maski, która nadaje przodowi surowy, niemal przemysłowy charakter. Honda Freed dostało twarz z lat 80. DAMD zrobiło z minivana retro Astro

Inspiracja Chevroletem Astro

Jeśli ktoś zmruży oczy, bez trudu dostrzeże skojarzenia z Chevroletem Astro i jego bliźniaczym GMC Safari z połowy lat 80. To nie jest przypadek, bo DAMD świadomie sięgnęło po estetykę kanciastych, amerykańskich minivanów sprzed czterech dekad.

Co istotne, firma osiągnęła ten efekt bez ingerencji w przednie błotniki czy zasadniczą strukturę nadwozia. Oryginalne wycięcia pod reflektory zostały zamaskowane kolorystycznie dopasowanymi wstawkami, które opcjonalnie można uzupełnić okleinami imitującymi drewno – detalem wprost wyjętym z epoki. Honda Freed dostało twarz z lat 80. DAMD zrobiło z minivana retro Astro

Tył bez zmian, zgodnie z filozofią projektu

Tylna część nadwozia pozostała praktycznie nietknięta. Jest pionowa, prosta i dokładnie taka, jak zaprojektowała Honda. W tym przypadku brak zmian działa na korzyść – kontrast między klasycznym przodem a seryjnym tyłem tylko podkreśla, jak mocno Isolator zmienia odbiór auta już na pierwszy rzut oka.

Dwie wersje, jeden styl

Pakiet Isolator pasuje zarówno do standardowej wersji Freed Air, jak i do bardziej „terenowej” odmiany Freed Crosstar, wyróżniającej się dodatkowymi osłonami nadwozia.

Dla Crosstara DAMD przygotowało też opcjonalne elementy wzmacniające użytkowy charakter auta, takie jak bagażnik dachowy czy masywniejsze opony. Całość można uzupełnić nowymi, 15-calowymi stalowymi felgami, które wzmacniają surowy, roboczy klimat projektu. Honda Freed dostało twarz z lat 80. DAMD zrobiło z minivana retro Astro

Bez zmian pod maską

Pod względem technicznym wszystko pozostało bez zmian. Honda Freed nadal korzysta z układu e:HEV, w którym silnik benzynowy o pojemności 1,5 litra współpracuje z dwoma silnikami elektrycznymi. Napęd trafia na przednią oś lub na wszystkie koła, w zależności od wersji. Warto jednak zaznaczyć, że pakiet DAMD Isolator nie jest kompatybilny z odmianą Freed napędzaną wyłącznie silnikiem benzynowym.

Debiut i dostępność

DAMD zaprezentował Isolatora publicznie podczas wydarzenia Damned Party w prefekturze Saitama 28 listopada. Pakiet zapowiedziano także jako jeden z eksponatów na Tokyo Auto Salon w styczniu. Zestaw jest już dostępny w sprzedaży – zarówno online, jak i w autoryzowanych punktach DAMD na terenie Japonii.

Ile to kosztuje?

Podstawowy, niepomalowany zestaw przedni wyceniono na 327 800 jenów, co po przeliczeniu daje około 7573 zł. Lista opcji dodatkowych wygląda następująco:

  • modernizacja oświetlenia LED: 29 700 jenów, około 687 zł
  • bagażnik dachowy typu koszowego: 64 900 jenów, około 1500 zł
  • okleiny imitujące drewno: 63 800 jenów, około 1475 zł
  • czarna naklejka na zderzak: 6 380 jenów, około 147 zł

Zestawy 15-calowych kół z oponami trafią do oferty w 2026 roku i będzie można je łączyć z regulowanym zawieszeniem Blitz Damper ZZ-R.

Moda na „face swap” trwa

Pakiet Isolator to kolejny przykład rosnącej w Japonii fascynacji tzw. face swapami, czyli nadawaniem współczesnym, codziennym modelom całkowicie nowej tożsamości stylistycznej. W tym przypadku efekt balansuje na granicy pastiszu i hołdu dla motoryzacyjnej historii – i właśnie dlatego trudno przejść obok niego obojętnie.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Jan Pacuła

Były kierowca rajdowy, który teraz co najwyżęj testuje auta drogowe. Lubię, gdy tył ucieka szybciej niż rozum.