Honda NSX odrodzona przez Pininfarinę i JAS Motorsport – klasyk w nowym karbonowym wydaniu

Legenda Hondy powraca – i to z włoską duszą. Pininfarina połączyła siły z JAS Motorsport, by stworzyć współczesną interpretację kultowego NSX-a pierwszej generacji. Projekt łączy klasykę z nowoczesnością, zachowując charakterystyczne detale oryginału, a jednocześnie nadając mu zupełnie nowy, karbonowy sznyt. Oficjalna premiera ma nastąpić w pierwszej połowie 2026 roku.
Od HP-X do restomoda NSX-a
Historia zatoczyła pełne koło. W 1984 roku Honda i Pininfarina współpracowały przy stworzeniu konceptu HP-X – sportowego prototypu, który stał się fundamentem dla późniejszego, rewolucyjnego NSX-a. Cztery dekady później włoskie studio ponownie wzięło na warsztat japońską ikonę, tym razem wspólnie z JAS Motorsport, długoletnim partnerem Hondy w świecie motorsportu. Pierwsze udostępnione grafiki zdradzają, że nowa wizja NSX-a nie odcina się od oryginału.
Zachowano charakterystyczną czarną kabinę, chowane reflektory, tylny spojler w kształcie pałąka i prostą, rozpoznawalną sygnaturę świateł. Mimo to linie nadwozia stały się bardziej muskularne i dynamiczne. Włókno węglowe nadaje lekkości i nowoczesności, a całość zyskała więcej agresji – dokładnie tyle, by nadal pozostać wierną oryginałowi, ale przyciągać wzrok w 2026 roku tak samo mocno, jak NSX robił to w 1990.
Włosko-japoński duet nie ograniczył się do stylistycznego liftingu. Całe nadwozie jest nowe – uformowane z karbonu, z dodatkowymi wlotami powietrza za poszerzonymi przednimi błotnikami. Tylny wlot powietrza urósł, a na masce pojawił się dodatkowy otwór wentylacyjny, inspirowany ekstremalnym NSX-R pierwszej generacji (NA2). Efekt? Bardziej rasowa sylwetka i zdecydowanie lepsza postawa auta.
Nowe proporcje mogą się podobać
Największą zmianą, jak zauważają pierwsi komentatorzy, jest proporcja nadwozia. Oryginalny NSX miał wąski rozstaw kół z tyłu i przesadnie długi zwis, co optycznie osłabiało jego sylwetkę. Nowa interpretacja wygląda znacznie lepiej z każdej perspektywy – niższa, szersza, bardziej skupiona na detalach torowych, ale wciąż z klasą. Auto nosi emblematy JAS zamiast logotypów Hondy, co ma ułatwić życie działowi prawnemu japońskiego producenta. Jak poinformowała Pininfarina, nowy projekt jest przede wszystkim samochodem drogowym, a nie surową maszyną torową – choć taka wersja może powstać w przyszłości.
Co z wnętrzem?
Na razie wygląd wnętrza pozostaje tajemnicą. Wiadomo jedynie, że auto ma otrzymać zmodyfikowaną jednostkę V6 pochodzącą od Hondy, połączoną z sześciobiegową skrzynią manualną. Silnik bez wątpienia rozwinie większą moc niż 274 KM, które oferowała pierwotna, 3-litrowa wersja z 1990 roku. Pininfarina i JAS obiecują, że samochód będzie dostępny zarówno w wariancie z kierownicą po lewej, jak i po prawej stronie, co jasno sugeruje globalny charakter projektu. 
Cena i liczba sztuk? Niewiadome
Póki co nie ujawniono żadnych szczegółów dotyczących ceny ani liczby egzemplarzy, jakie trafią do produkcji. Wiadomo jednak, że samochód nie ma być jednorazową rzeźbą dla kolekcjonerów, a pełnoprawnym projektem drogowym z duszą klasyka. Ekscytacja wokół tego projektu nie wzięła się znikąd. To nie pierwsze podejście do reinterpretacji NSX-a w tym roku – konkurencyjne studio Italdesign również zapowiedziało własną wersję, inspirowaną NSX-R GT, z charakterystycznym snorkelem na dachu.
Rok 2026 zapowiada się więc jako wyjątkowy pojedynek włoskich wizji japońskiej legendy. Dla miłośników oryginalnego NSX-a to powrót do czasów, gdy Honda udowadniała, że potrafi tworzyć superauta zdolne rywalizować z Ferrari, a nie tylko kompaktowe hatchbacki. Jeśli projekt Pininfariny i JAS okaże się tak udany, jak zapowiadają pierwsze wizualizacje, nowy NSX może być czymś więcej niż hołdem – może stać się duchowym następcą klasyka z 1991 roku.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

Volkswagen Taigo Pure za 77 390 zł. 115 KM i DSG w standardzie

Volkswagen przemianuje ID.3 na ID.3 Neo. Najważniejsze zmiany kryją się jednak w środku

Ferrari Amalfi Spider debiutuje. V8 zostało, dach zniknął

Orlen zamyka bramy przed autami z Chin. Chodzi o dane i infrastrukturę krytyczną







