Restomod Jaguara E-Type. Jest lżejszy od Mazdy MX-5

Podczas gdy Jaguar próbuje zdefiniować siebie na nowo w erze elektromobilności, brytyjski warsztat Eagle przypomina o tym, czym marka była w swoich złotych latach. Ich najnowsze dzieło – Eagle Lightweight GTR – to hołd dla kultowego E-Type’a, a zarazem restomod, który przerasta marzenia samych inżynierów Jaguara. Efekt? Auto lżejsze od Mazdy MX-5, kosztujące ponad 5 milionów złotych i wyglądające jak kwintesencja brytyjskiego stylu na czterech kołach.
Restomod doskonały – 40 lat doświadczenia
Eagle nie jest nowicjuszem w świecie E-Type’ów. Marka od ponad 40 lat zajmuje się sprzedażą, renowacją i restomodami tego modelu – dłużej, niż Jaguar produkował oryginał (1961–1974). Dziś warsztat zna każdy element auta na wylot, a Lightweight GTR to ich szczytowe osiągnięcie. Pomysł zrodził się na zamówienie klienta, który zażyczył sobie pojazdu stanowiącego przeciwieństwo współczesnych samochodów – zbyt ciężkich, skomplikowanych i przesyconych elektroniką. Chciał auta jak najlżejszego, wygodnego, pozbawionego ekranów, łączącego ekstremalne osiągi z klasycznym pięknem. Jak się okazało, Eagle trafił w sedno.
Lekkość bez kompromisów
Nowy Lightweight GTR to reinterpretacja wyścigowej wersji E-Type Lightweight, którą Jaguar stworzył w latach 60. wyłącznie z myślą o motorsporcie. W przeciwieństwie do niej, Eagle opracowało swój projekt tak, by nadawał się do normalnej jazdy po drogach, zachowując przy tym niesamowitą lekkość. Auto waży zaledwie 930 kilogramów – tyle, co pierwsza generacja Mazdy MX-5 (NA) i mniej niż współczesny model ND. Po dolaniu płynów masa wzrasta tylko do 975 kg. To osiągnięcie możliwe dzięki zastosowaniu ultralekkich materiałów: aluminium, magnezu, tytanu i włókna węglowego.
Nawet detale podporządkowano idei minimalizmu – emblematy zostały namalowane, a nie przyklejone, by oszczędzić kolejne gramy.
4,7-litrowy silnik i klasyczne gaźniki Webera
Pod długą maską znalazł się 4,7-litrowy rzędowy sześciocylindrowiec. Jednostka wykorzystuje tytanowe korbowody, które pozwalają zwiększyć maksymalne obroty o 500 obr./min. Silnik oddycha przez trzy kultowe gaźniki Weber, co zapewnia dźwięk i charakter prawdziwego klasyka.
Eagle nie podało dokładnej mocy, ale dzięki tym modyfikacjom motor generuje więcej koni mechanicznych niż wcześniejsze projekty firmy. Zawieszenie zostało przeprojektowane – zastosowano regulowane amortyzatory Ohlins i zaciski hamulcowe AP Racing. Całość zestrojono tak, by auto oferowało komfort na długich dystansach, a jednocześnie potrafiło tańczyć po krętych drogach niczym samochód sportowy z lat 60.
Wnętrze: luksus i niska masa
Choć auto jest lekkie jak piórko, kabina wcale nie przypomina wyścigowej skorupy. Eagle zadbało o wyrafinowane detale: siedzenia obszyto Alcantarą, wnętrze zdobią wstawki z masy perłowej, a na konsoli umieszczono magnetyczny uchwyt na telefon – jedyny ukłon w stronę współczesności. Nie zabrakło też udogodnień: szklane powierzchnie są podgrzewane, wnętrze ma klimatyzację oraz izolację akustyczną i termiczną. To samochód, którym można przejechać setki kilometrów, wysiadając z uśmiechem, a nie mokrym od potu.
Milion funtów za kawałek motoryzacyjnego raju
Za to dzieło sztuki Eagle żąda co najmniej miliona funtów – czyli ponad 4,8 miliona złotych (1 000 000 funtów × 4,8367). To astronomiczna kwota, ale nieprzypadkowa. Każdy egzemplarz powstaje ręcznie, a w zamian właściciel otrzymuje samochód łączący rzemieślniczą perfekcję, technikę z wyścigowym rodowodem i emocje, których żaden elektryk nie zapewni. Jak podsumował autor projektu w rozmowie z mediami:
Klient chciał samochodu pięknego, surowego i wolnego od współczesnych kompromisów. My po prostu spełniliśmy jego marzenie.
Powrót ducha Jaguara
Eagle Lightweight GTR to coś więcej niż kolejny restomod. To żywy dowód na to, że duch Jaguara wciąż istnieje, nawet jeśli sam producent skupia się dziś na elektryfikacji. Auto wygląda tak, jakby mogło pojawić się w Le Mans 1965, a jednocześnie prowadzi się jak współczesny supersamochód. Niektórzy komentatorzy motoryzacyjni już zauważyli, że być może Jaguar powinien uważniej wsłuchać się w brzmienie wydechu tego GTR-a. Bo właśnie tam, w dźwięku klasycznego sześciocylindrowca, kryje się to, co marka straciła w pogoni za przyszłością.
O autorze
Tomasz Studniarek
Najnowsze

Mercedes GLB 2026 już dostępny w Polsce. Ile kosztuje?

Alfa Romeo stawia wszystko na kompaktową ofensywę: Giulietta wraca, Giulia i Stelvio poczekają

Toyota Land Cruiser Mild-hybrid 48V już w Polsce. Cena, dane i szczegóły wersji Executive

Nowa Kia Seltos rusza na Europę. Cel? Klienci VW T-Roca










