Lotus Esprit wraca jako restomod za ponad 2,1 mln zł. Powstanie tylko 50 sztuk

Encor przywraca Lotusa Esprita w nowej interpretacji, ale wejście do tego świata kosztuje £430,000 (ok. 2 109 365 zł) i obejmie tylko 50 aut. Brytyjski projekt zachowuje klinową sylwetkę klasyka, lecz technicznie opiera się na późniejszym Espricie Series 4. To restomod dla tych, którzy chcą klasycznej formy bez rezygnacji z osiągów i analogowego charakteru.
Silnik jest tu jednym z najmocniejszych punktów całego projektu. Pod tylną pokrywą pracuje 3,5-litrowe V8 twin-turbo Type 918, które po zmianie turbosprężarek, tłoków i wtryskiwaczy rozwija 406 KM przy 6200 obr./min oraz 474 Nm przy 5000 obr./min. Krótki materiał opublikowany w mediach społecznościowych pokazuje, że mimo doładowania auto brzmi bardziej jak wolnossące V8 niż typowy nowoczesny silnik z turbinami.
To nie jest wierna kopia Esprita S1
Choć samochód nazywa się Series 1 i wyraźnie czerpie z pierwowzoru z 1975 roku, jego baza techniczna pochodzi z modelu Series 4 z 1994 roku. Encor sięgnął po nowszą platformę ze względu na bardziej zaawansowane podwozie i mocniejszą strukturę. To ważna zmiana, bo projekt nie zatrzymuje się na stylistycznym hołdzie.
W praktyce oznacza to auto, które ma wyglądać jak klasyczny Esprit, ale nie odziedziczyć jego dawnych ograniczeń. Tutaj fundamentem jest późniejsza i wyraźnie solidniejsza konstrukcja.
Manual, tylny napęd i hydrauliczne wspomaganie
Za sterowanie jednostką odpowiada nowy sterownik ECU, a elektroniczne sterowanie przepustnicą ma poprawiać precyzję reakcji i codzienną użyteczność. Napęd trafia na tył przez 5-biegową manualną skrzynię, która zachowuje część oryginalnej obudowy, ale została gruntownie przepracowana.
Encor deklaruje też, że samochód ma prowadzić się tak, jak powinien Lotus. Właśnie dlatego auto otrzyma hydraulicznie wspomagany układ kierowniczy, który ma dawać kierowcy maksymalnie dużo czucia. Do tego dochodzą hamulce AP Racing, nowe zawieszenie, nowe stabilizatory, elektroniczny hamulec postojowy i mechanizm różnicowy o ograniczonym poślizgu. To zestaw, który jasno pokazuje, że projekt celuje w wrażenia z jazdy, a nie tylko w efekt „wow” na postoju. 
Osiągi są nowoczesne, masa została pod kontrolą
Samochód przyspiesza do 100 km/h w 4 sekundy i rozpędza się do 281 km/h. Nad utrzymaniem masy w ryzach pracuje nadwozie z włókna węglowego. Masa własna na mokro wynosi 1200 kg, co daje stosunek mocy do masy na poziomie 338 KM na tonę. Sylwetka pozostaje bardzo bliska oryginałowi narysowanemu przez Giugiaro, ale całość wygląda bardziej współcześnie.
To kierunek, który dziś w restomodach pojawia się często: zachować rozpoznawalny kształt i pod nim zbudować znacznie dojrzalszy samochód. W tym przypadku nie trzeba jednak długo zgadywać, że priorytetem było połączenie stylu i osiągów.
Cena jest ogromna, a to dopiero początek wydatków
Produkcja zostanie ograniczona do 50 egzemplarzy, a każdy startuje z poziomu £430,000 (ok. 2 109 365 zł). To więcej niż koszt dwóch nowych Ferrari Roma na rynku USA, gdzie jedna sztuka zaczyna się od około $279,000 (ok. 1 033 918 zł). I tu pojawia się haczyk, bo cena Encor nie obejmuje jeszcze auta-dawcy w postaci Esprita Series 4 V8, które klient musi dostarczyć osobno.
Tym samym nowy Esprit nie jest propozycją dla kolekcjonera szukającego okazji, tylko dla kogoś, kto chce bardzo konkretną wizję klasycznego Lotusa. Klinowa ikona wraca więc w formie znacznie szybszej, mocniejszej i bardziej dopracowanej, ale portfel musi mieć równie mocną konstrukcję.
O autorze
Jan Pacuła
Najnowsze

Volvo traci w pierwszym kwartale 2026 r. na największym rynku. EX60 ma odwrócić trend

Cyfrowy dowód rejestracyjny w UE coraz bliżej. Papier jednak nie zniknie

Skandal w Niemczech. Volkswagen tnie koszty i stanowiska, ale… szefowie latają prywatnymi odrzutowcami

Luksusowa Toyota bZ7 kosztuje w Chinach mniej niż Dacia Duster w Polsce. 3000 zamówień w pierwszą godzinę od startu sprzedaży














