⏱️ 3 min.

Skoda 110 R powraca jako elektryczne coupé – ale tylko na ekranie

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

26-09-2025 09:09
Skoda 110 R powraca jako elektryczne coupé – ale tylko na ekranie

Skoda znów sięgnęła do swojej historii i odkurzyła model, który w latach 70. wywoływał dreszczyk emocji u kierowców Europy Wschodniej. Legendarne coupé 110 R z napędem na tył powróciło – tyle że wyłącznie w cyfrowej wizji, jako kolejny element serii „Icons Get a Makeover”. To projekt, który pokazuje, jak mogłaby wyglądać klasyka we współczesnym języku stylistycznym marki „Modern Solid”.

Od 78 000 koron do cyfrowej rzeczywistości

Oryginalna Skoda 110 R zadebiutowała w 1970 roku. Kosztowała aż 78 000 koron, co odpowiadało mniej więcej 40-miesięcznym zarobkom. Mimo zaporowej ceny okazała się sukcesem – w ciągu dekady produkcji (do grudnia 1980 roku) powstało 57 085 egzemplarzy. Auto miało czterocylindrowy silnik o pojemności 1,1 litra umieszczony z tyłu i moc 52 KM, która trafiała na tylne koła przez 4-biegową manualną skrzynię. Sprint 0–100 km/h zajmował skromne 19 sekund, ale samochód nadrabiał charakterem i proporcjami typowego sportowego coupé.

Nowa wizja: elektryczna Skoda 110 R

W wersji cyfrowej silnik spalinowy odszedł w niepamięć. Jego miejsce zajmuje elektryczny napęd, którego parametrów producent nie podał. Projektant Richard Švec postawił na pełne unowocześnienie sylwetki. Zamiast retro detali pojawiły się elementy z futurystycznego katalogu: reflektory i tylne lampy wysuwane niczym szuflada, gładkie powierzchnie nadwozia, osłona chłodnicy kryjąca czujniki, kamery zamiast lusterek bocznych czy brak klasycznych klamek. Skoda 110 R powraca jako elektryczne coupé – ale tylko na ekranie Inspiracją z lat 70. są subtelne wloty powietrza pod tylnymi szybami, które nawiązują do dawnych wlotów dla chłodzenia silnika. Z tyłu znalazło się logo „S 110 R”, czyli ukłon w stronę przodka. Wnętrze – niepokazane na wizualizacjach – zapewne wpisywałoby się w minimalistyczny nurt „Modern Solid”.

Techniczne niedopowiedzenia i lekcje z przeszłości

Skoda nie przedstawiła żadnych danych technicznych. Można jednak założyć, że koncept celował w lekkość – oryginał ważył zaledwie 880 kg. Auto było też całkiem praktyczne: dwa bagażniki – z przodu pod maską i z tyłu za siedzeniami. Dziś taki układ byłby trudno osiągalny, ale pomysł na sportowe coupé o niezłej użyteczności brzmi jak ciekawy kontrast wobec współczesnych SUV-ów. Skoda 110 R powraca jako elektryczne coupé – ale tylko na ekranie

Dlaczego taki projekt nie powstanie?

Firma sama przyznała, że w realiach 2025 roku tego typu projekt nie miałby biznesowego sensu. Segment coupé kurczy się z roku na rok, a elektryfikacja dodatkowo ogranicza grono potencjalnych klientów. Skoda nie posiada też prestiżu marki, który przyciągałby kupujących gotowych wyłożyć większe pieniądze na sportowy samochód. Jak zauważył autor projektu Richard Švec, ideą było raczej pokazanie możliwości języka „Modern Solid”, a nie plan produkcyjny.

Dla koncernu Volkswagen takie auto miałoby rację bytu jedynie z innym logo. Audi eksperymentowało już z konceptem C, a Porsche przygotowuje następcę Boxstera i Caymana – część wersji wciąż z silnikiem spalinowym, inne już wyłącznie na prąd. VW sam flirtował z pomysłem niedrogiego roadstera BlueSport, który jednak nigdy nie trafił do salonów.

Wirtualna ikona zamiast realnego modelu

Nowa Skoda 110 R pozostaje więc jedynie renderem w katalogu „Icons Get a Makeover”. To zabawa z historią i dowód, że nawet marka kojarzona głównie z praktycznymi kompaktami czy SUV-ami potrafi pokazać pazur. W świecie, w którym coraz mniej producentów decyduje się na sportowe coupé, takie projekty mają sens – jeśli nie na drodze, to chociaż na ekranie komputera. Pobudzają wyobraźnię odpowiadając na pytanie „co by było, gdyby…?”.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Redaktor działu Retro
Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.

© 2026 MotoGuru.pl