⏱️ 3 min.

Assetto Corsa Evo pod ostrzałem – społeczność domaga się serwerów dedykowanych

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

26-08-2025 13:08
AC EVO dedykowane serwery

Assetto Corsa Evo miało być naturalnym rozwinięciem kultowej symulacji Kunos Simulazioni, ale jeszcze przed uruchomieniem wersji 1.0 wpadło na ścianę krytyki. Gracze i organizatorzy lig zwrócili uwagę, że skupienie się wyłącznie na serwerach wynajmowanych to strzał w kolano, który może sparaliżować społeczność. Serwery dedykowane – fundament sukcesu pierwszej odsłony i obecne również w ACC – zostały bowiem odstawione na bok.

Dlaczego serwery dedykowane są kluczowe?

Dedykowane serwery od zawsze były kręgosłupem świata Assetto Corsa. To one umożliwiały prowadzenie lig, od wyścigów sprinterskich i GP, po endurance, drift czy touge. Bez nich nie da się zorganizować harmonogramu startów ani dynamicznie uruchamiać kolejnych sesji. Bez dostępu do dedykowanych serwerów niemożliwe stanie się utrzymanie narzędzi takich jak profile kierowców, rankingi ELO czy statystyki bezpieczeństwa – funkcji opartych na otwartych API i danych JSON.

Innowacje społeczności zagrożone

Pierwsza Assetto Corsa słynęła z tego, że gracze tworzyli narzędzia, na które studio nigdy nie miało zasobów. Przykładem był projekt Emperor Server Manager, zapewniający systemy live timing, zarządzanie mistrzostwami czy zaawansowane API. To właśnie dzięki serwerom dedykowanym powstawała infrastruktura, jakiej nie dostarczył sam deweloper. Model oparty wyłącznie na wynajmie serwerów odcina graczy od tej swobody, a Kunosi nie są w stanie samodzielnie zastąpić wkładu oddolnych inicjatyw.

Finanse – pięta achillesowa nowego modelu

Kwestia pieniędzy też wywołała gorące emocje. Według wyliczeń graczy, utrzymanie kilku serwerów poprzez wynajem mogłoby kosztować nawet ponad 500 euro miesięcznie, czyli około 2130 zł. Dla dużych lig to wydatek trudny do zaakceptowania. Nie chodzi o brak chęci wsparcia studia – gracze kupują dodatki i płacą za nową zawartość. Problem tkwi w samym przymusie płacenia za serwer jako jedyną opcję.

Uderzenie w fundamenty marki

Pierwsza Assetto Corsa zawdzięczała sukces otwartości – mody, społecznościowe ligi i możliwość stawiania własnych serwerów sprawiły, że gra żyła ponad dekadę. Ograniczenie tego swobodnego ekosystemu jest postrzegane jako odejście od wartości, które zbudowały markę. Zamknięcie serwerów w wynajmowanym modelu to prosta droga do alienacji najbardziej oddanych graczy i twórców oprogramowania.

Alternatywa – model hybrydowy

Społeczność nie odrzuciła całkowicie pomysłu serwerów wynajmowanych. Wręcz przeciwnie – gracze wskazali, że dla casualowych użytkowników to wygodne rozwiązanie. Ale kluczowe jest utrzymanie wyboru – serwery dedykowane dla pasjonatów i profesjonalnych lig oraz serwery wynajmowane dla okazjonalnych graczy. Grupa użytkowników na Reddicie wystosowała apel do Kunos Simulazioni, aby studio zamiast nałożenia dodatkowych ograniczeń poszło w stronę monetyzacji: płatnych DLC, nowych trybów czy pakietów funkcji, zamiast blokować fundament społeczności.

Podsumowanie – ryzyko utraty wiernych fanów

Assetto Corsa Evo ma potencjał, by przejąć pałeczkę po AC1, ale decyzja o braku serwerów dedykowanych może kosztować Kunos utratę lojalnych lig i społeczności, które napędzały popularność serii przez lata. Historia pokazuje, że otwartość i swoboda tworzenia własnych samochodów i torów były największą siłą tej gry. Ograniczenie tego do płatnego wynajmu pachnie raczej chwytem finansowym niż krokiem w stronę rozwoju.

Źródło zamieszania

Studio Kunos Simulazioni 22 sierpnia 2025 roku opublikowało w sieci zwiastun aktualizacji 0.3, w której padły właśnie deklaracje dotyczące tego, na jakich zasadach funkcjonować będą serwery online. Czyli właśnie za pośrednictwem tworu nazwanego Custom Servers Portal, pozwalającego na hostowanie serwerów w cenie około jednego euro za każdy slot w miesięcznym cyklu rozliczeniowym.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Nowak

Redaktor działu Simracing
Fotograf i podróżnik na czterech kołach (czasem dwóch). Aparat w jednej ręce, kierownica w drugiej – to moje motto.

© 2026 MotoGuru.pl