MotoGuru.pl

Masz silnik Diesla – nie wjedziesz do centrum miasta. I to jeszcze w tym roku

Ministerstwo klimatu i środowiska chce, aby jeszcze w 2021 roku w miastach zostały wytyczone strefy czystego transportu. Na liście mają się znaleźć metropolie o liczbie mieszkańców przekraczającej 100 tysięcy.

Zapowiedź Ministerstwa klimatu i środowiska wcale nie oznacza, że już w tym roku właściciele aut wysokoprężnych nie będą mogli podjechać pod swoją ulubioną restaurację w centrum, zawieźć dzieci do szkoły czy teściową do fryzjera. Owszem, taki projekt znajduje się w fazie konsultacji i dotyczy ustawy o elektromobilności, w której mowa o zakazie wjazdu do centrum miast pojazdów z silnikami Diesla oraz wprowadzenia tam stref czystego powietrza, ale nawet jeśli nowe przepisy zaczną obowiązywać w tym roku, to i tak nie będą obejmowały każdego samochodu wysokoprężnego.

Zakaz wjazdu aut z silnikami Diesla oraz utworzenie stref czystego transportu ma dotyczyć miast o liczbie ponad 100 tys. mieszkańców. Oznacza to, że jeszcze w tym roku możemy nie wjechać do m.in. Tychów, Krakowa, Łodzi, Wrocławia, Poznania, Gdańska, Szczecina, Bydgoszczy, Lublina, Katowic, Gdyni, Częstochowy, Radomia, Torunia, Sosnowca, Kielc, Rzeszowa, Opola, Warszawy, Gorzowa Wielkopolskiego, Tarnowa, Chorzowa czy Koszalina.

Do nowo utworzonej strefy czystego transportu mogłyby wjeżdżać za to samochody elektryczne, wodorowe, na gaz ziemny oraz zeroemisyjne autobusy. Nawet jeśli w 2021 roku Ministerstwo klimatu i środowiska wprowadzi w życie swój projekt, samochody spalinowe z miejsca nie znajdą się na przegranej pozycji.

Otóż w latach 2021-2025 w strefach czystego transportu będą mogły poruszać się auta spełniające normę emisji spalin określaną jako Euro 4, która obowiązywała od 2006 do 2011 roku. Pomiędzy 2026 a 2030 rokiem zakazem nie zostaną objęte pojazdy spełniające normę Euro 5 (a więc z lat produkcji 2011-2014), natomiast w latach 2031-2035 – auta spełniające Euro 6 (w produkcji od 2014 roku).

Ustawa o elektromobilności na razie mówi o tym, że samorządy mogą wprowadzić strefę czystego transportu, ale nie muszę. Nie wyklucza się jednak, że w niedalekiej przyszłości będzie to ich obowiązek.

I choć strefy czystego transportu wydają się dobrym kierunkiem działania rządu, budzą kontrowersje. We Francji przepisy są niejasne, ponieważ nakładają ograniczenia w ruchu na podstawie aktualnego stanu powietrza i warunków pogodowych. W Niemczech z kolei w 2019 roku opublikowano badania, z których wynika, że miasta z najwyższą średnią wieku aut wcale nie mają gorszego powietrza niż inne metropolie.

Jakoś nas to nie dziwi, skoro większość zanieczyszczeń pochodzi z przemysłu, a nie od samochodów. A w naszych warunkach – także z ekologicznego sposobu ogrzewania domów przy wykorzystaniu starych opon, mebli czy papy zdartej z dachu sąsiada.

Dlatego nadal nie kupujemy hasła w postaci „stop smog go hybrid”, uknutego przez ulubiony koncern motoryzacyjny Włodka, a więc Toyotę.

Źródło: warszawa.naszemiasto.pl