Przejazd 150 km autostrady A2 kosztuje już 123 zł, a w ciągu 11 lat opłaty wzrosły o ponad 140%. Ministerstwo Infrastruktury zleciło analizę możliwości przedterminowego rozwiązania umowy z Autostradą Wielkopolską. Problem w tym, że kontrakt z 1997 roku mocno ogranicza możliwości działania państwa.
Rząd sprawdza, czy może zerwać umowę
Ministerstwo Infrastruktury nie akceptuje kolejnych podwyżek. W odpowiedzi na interpelację posła Tomasza Nowaka wiceminister Stanisław Bukowiec poinformował, że resort zwrócił się do GDDKiA o przeanalizowanie możliwości wypowiedzenia umowy koncesyjnej. Trwa też kontrola realizacji obowiązków operatora.
To nie pierwsza taka próba. Ministerstwo analizowało możliwość zerwania kontraktu już w marcu 2026 roku, uwzględniając finansowe konsekwencje takiego kroku. Obecna analiza nie oznacza jeszcze, że rząd ma podstawy do przejęcia autostrady.
Opłaty wzrosły o ponad 140%
We wrześniu 2015 roku przejazd jednym z trzech płatnych fragmentów A2 między Nowym Tomyślem a Koninem kosztował za samochód osobowy 17 zł. We wrześniu 2026 roku było to już 41 zł. Wzrost o 141,2% w 11 lat wyraźnie przekroczył skumulowaną inflację, która nie osiągnęła 70%.
Od 11 września 2026 roku przejazd całym, 150-kilometrowym odcinkiem kosztuje:
- Motocykl – 63 zł.
- Samochód osobowy – 123 zł.
- Samochód z przyczepą – 213 zł.
- Pojazd trzyosiowy – 324 zł.
- Pojazd o więcej niż trzech osiach – 495 zł.
- Pojazd ponadnormatywny – 1230 zł.
Kierowca samochodu osobowego płaci 82 gr za kilometr, a przejazd w obie strony kosztuje 246 zł. Videotolling pozwala obniżyć cenę całej trasy do 119 zł dzięki niższej stawce na dwóch fragmentach między Poznaniem a Koninem.
Umowa daje operatorowi dużą swobodę
Kontrakt podpisany w 1997 roku obowiązuje przez 40 lat. Autostrada Wielkopolska finansuje budowę, utrzymanie i remonty, a nakłady odzyskuje z opłat pobieranych od kierowców. Umowa pozwala jej samodzielnie ustalać ceny, o ile mieszczą się one w określonych limitach.
GDDKiA może negatywnie opiniować podwyżki, ale nie może ich zablokować, jeśli są zgodne z kontraktem. Inaczej skonstruowano późniejsze umowy dotyczące m.in. A1 Gdańsk–Toruń i A2 Świecko–Nowy Tomyśl, w których strona publiczna ma wpływ na opłaty w ramach odmiennego modelu wynagradzania operatora.
UOKiK nie znalazł podstaw do interwencji
W marcu 2026 roku resort poprosił UOKiK o ocenę, czy regularne podwyżki można zakwestionować jako nieuczciwe ceny. Według stanowiska przytoczonego przez ministerstwo obecnie brakuje podstaw do postawienia operatorowi takiego zarzutu.

fot. MotoGuru.pl
Znaczenie mają limity zapisane w umowie. Obowiązujące stawki są o kilkadziesiąt procent niższe od maksymalnych stawek kontraktowych, a dla większości kategorii pojazdów nie osiągają nawet połowy dopuszczalnego pułapu. Wysokie ceny nie oznaczają więc automatycznie naruszenia prawa ani nie dają państwu podstaw do jednostronnego zerwania umowy.
Zerwanie umowy może kosztować miliardy
Koncesja obowiązuje do marca 2037 roku. Jej przedterminowe rozwiązanie bez odpowiednich podstaw mogłoby oznaczać konieczność wypłaty operatorowi znacznego odszkodowania. Adrian Furgalski z Zespołu Doradców Gospodarczych TOR zwracał uwagę, że wcześniejsze zapowiedzi zerwania kontraktu napotykały problem kosztów dla budżetu państwa.
Ministerstwo nie podało kwoty potencjalnego odszkodowania ani terminu zakończenia analizy. Nie wiadomo też, czy kontrola wykaże uchybienia pozwalające skutecznie wypowiedzieć umowę. Resort nie planuje obecnie ani przepisów blokujących kolejne podwyżki, ani dopłat do przejazdów. Administracyjne ograniczenie cen przy obecnym modelu finansowania mogłoby wymagać dużych wydatków publicznych.
Wysokie ceny obciążają także lokalne drogi
Według GDDKiA koszt przejazdu skłania część kierowców do wybierania alternatywnych tras, w tym dróg lokalnych przebiegających przez miejscowości. Przywoływane przez dyrekcję wyniki Generalnego Pomiaru Ruchu wskazują na problem przenoszenia ruchu na drogi niższych kategorii, co może zwiększać zagrożenie dla mieszkańców.
Na A4 między Krakowem a Katowicami sytuacja zmieni się w marcu 2027 roku, gdy wygaśnie koncesja, a odcinek ma wrócić pod zarząd GDDKiA i stać się bezpłatny dla samochodów osobowych.
Na Autostradzie Wielkopolskiej podobnej zmiany na razie nie widać. Jeśli nie pojawią się podstawy do wcześniejszego rozwiązania kontraktu ani nowe porozumienie, opłaty będą zależeć od obecnych zasad do marca 2037 roku. O dalszym losie umowy zdecydują wyniki kontroli oraz prawne i finansowe warunki ewentualnego wypowiedzenia.






