Max Verstappen po raz pierwszy od 2020 roku stracił matematyczne szanse na mistrzostwo świata Formuły 1 jeszcze przed zakończeniem sezonu. O wszystkim przesądziło Grand Prix Stanów Zjednoczonych, w którym Holender zajął trzecie miejsce, a prowadzący w klasyfikacji Andrea Kimi Antonelli odniósł kolejne zwycięstwo. Nawet komplet wygranych w pozostałych wyścigach nie pozwoli już kierowcy Red Bulla dogonić lidera.
Koniec mistrzowskich nadziei
Jeszcze przed weekendem w Austin Verstappen zachowywał matematyczne szanse na zdobycie piątego tytułu mistrza świata. Jego sytuacja była jednak wyjątkowo trudna. Do prowadzącego w klasyfikacji Antonellego tracił 119 punktów, a do końca sezonu pozostawało sześć wyścigów.
Grand Prix Stanów Zjednoczonych ostatecznie rozstrzygnęło sprawę. Antonelli wystartował z pole position i odniósł dziewiąte zwycięstwo w sezonie, wyprzedzając Charlesa Leclerca oraz Verstappena. Włoch zdobył 25 punktów, podczas gdy Holender dopisał do swojego dorobku 15.
Po wyścigu przewaga kierowcy Mercedesa wzrosła do 129 punktów. Tymczasem w pięciu pozostałych rundach można zdobyć maksymalnie 125 punktów. Oznacza to, że Verstappen został definitywnie wyeliminowany z walki o mistrzostwo świata w 2026 roku.
Matematyka nie pozostawia złudzeń
Po Grand Prix Stanów Zjednoczonych Antonelli ma 365 punktów, a Verstappen – 236. Nawet gdyby czterokrotny mistrz świata wygrał wszystkie pozostałe wyścigi, zakończyłby sezon z dorobkiem 361 punktów. To o cztery mniej, niż lider klasyfikacji zgromadził do teraz.
Do zakończenia mistrzostw pozostały rundy w Meksyku, Brazylii, Las Vegas, Katarze i Abu Zabi. Żadna z nich nie przewiduje dodatkowego wyścigu sprinterskiego, dlatego maksymalna pula punktów dostępnych dla jednego kierowcy wynosi dokładnie 125.
Verstappen nie może już zdobyć mistrzostwa, nawet jeśli Antonelli nie zdobędzie ani jednego punktu do końca sezonu. To istotna różnica względem wcześniejszych tygodni, kiedy szanse Holendra były minimalne, ale nadal istniały.
Seria trwała pięć sezonów
Ostatni raz Verstappen znalazł się w podobnej sytuacji w 2020 roku. Wtedy rywalizacja o mistrzostwo została rozstrzygnięta na korzyść Lewisa Hamiltona, a Holender zakończył sezon na trzecim miejscu w klasyfikacji generalnej.
Od tamtej pory kierowca Red Bulla przez pięć kolejnych sezonów albo zdobywał mistrzostwo, albo zachowywał szanse na tytuł aż do ostatniej rundy. W latach 2021–2024 sięgnął po cztery mistrzostwa świata z rzędu, stając się jednym z najbardziej utytułowanych zawodników w historii Formuły 1.
Jego dominacja zakończyła się w 2025 roku, kiedy mistrzem został Lando Norris. Verstappen pozostawał jednak w walce o tytuł aż do finału sezonu w Abu Zabi. Dopiero tegoroczne mistrzostwa przyniosły sytuację, w której Holender stracił szanse na końcowy triumf na kilka rund przed zakończeniem rywalizacji.
Nie oznacza to jednak, że kierowca Red Bulla całkowicie stracił na konkurencyjności. W ostatnich tygodniach wygrał Grand Prix Bahrajnu i Singapuru, a w Austin ponownie stanął na podium. Poprawa wyników przyszła jednak zbyt późno, aby odrobić straty zgromadzone we wcześniejszej części sezonu.
Antonelli blisko historycznego sukcesu
Wyniki Grand Prix Stanów Zjednoczonych wyeliminowały z walki o mistrzostwo nie tylko Verstappena, ale również Leclerca i aktualnego mistrza świata Norrisa. Matematyczne szanse na pokonanie Antonellego zachowują już wyłącznie George Russell oraz Lewis Hamilton.
Przewaga Włocha jest jednak ogromna. Russell zajmuje drugie miejsce z dorobkiem 242 punktów, natomiast Hamilton ma 241. Obaj musieliby liczyć na wyjątkowo niekorzystny przebieg pozostałych wyścigów dla kierowcy Mercedesa.
Antonelli może zapewnić sobie mistrzostwo już podczas Grand Prix Meksyku, zaplanowanego na 1 listopada. Wystarczy mu dziewiąte miejsce, niezależnie od wyników najbliższych rywali. Nawet przy równej liczbie punktów na koniec sezonu Włoch zachowałby przewagę dzięki większej liczbie zwycięstw.
Jeżeli 20-letni Antonelli zdobędzie tytuł, zostanie najmłodszym mistrzem świata w historii Formuły 1. Dotychczasowy rekord należy do Sebastiana Vettela, który w 2010 roku wywalczył pierwsze mistrzostwo w wieku 23 lat.
Verstappen wciąż ma cel
Brak szans na mistrzostwo nie oznacza, że ostatnie pięć rund będzie dla Verstappena pozbawione sensu. Holender zajmuje obecnie czwarte miejsce w klasyfikacji generalnej, ale do drugiego Russella traci zaledwie sześć punktów. Hamilton wyprzedza go o pięć, a znajdujący się na piątej pozycji Leclerc ma tylko trzy punkty mniej.
W praktyce oznacza to, że walka o wicemistrzostwo pozostaje całkowicie otwarta. Jeden udany weekend może wystarczyć Verstappenowi do awansu na drugie miejsce, choć utrzymanie tej pozycji będzie wymagało regularnych wyników w końcówce sezonu.
Istotna pozostaje również rywalizacja konstruktorów. Red Bull i McLaren mają po 355 punktów, zajmując miejsca za Mercedesem i Ferrari. W Austin ważne punkty dla austriackiego zespołu zdobył także Isack Hadjar, który ukończył wyścig na szóstej pozycji.
Najbliższy sprawdzian odbędzie się na torze Autódromo Hermanos Rodríguez w Meksyku. Obiekt położony na dużej wysokości nad poziomem morza stawia szczególne wymagania układom chłodzenia i jednostkom napędowym. Dla Red Bulla będzie to kolejna okazja do sprawdzenia postępów poczynionych w ostatnich tygodniach.
Verstappen może więc zakończyć sezon jako wicemistrz świata i dołożyć kolejne zwycięstwa do swojego dorobku. Jedno jest już jednak pewne: po pięciu latach nieprzerwanej obecności w walce o tytuł aż do finałowej rundy Holender po raz pierwszy od 2020 roku przystąpi do ostatnich wyścigów bez szans na mistrzowską koronę.






