Red Bull nie szuka wymówek po GP USA. Mekies przyznał, że Mercedes był poza zasięgiem

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Max Verstappen przyjechał na Grand Prix Stanów Zjednoczonych po dwóch kolejnych zwycięstwach, ale w Austin musiał zadowolić się trzecim miejscem. Szef Red Bulla Laurent Mekies przyznał, że Kimi Antonelli dysponował lepszym tempem, a problemy jego zespołu wykraczały poza dobór strategii. Co więcej, jednej ze słabości samochodu nie uda się całkowicie wyeliminować przed końcem sezonu.

Antonelli poza zasięgiem

Po zwycięstwach w Malezji i Singapurze Red Bull miał powody do optymizmu przed wyścigiem w Austin. Verstappen wywalczył drugie pole startowe, ustawiając się obok zdobywcy pole position, Kimiego Antonellego. Holender nie zdołał jednak zagrozić kierowcy Mercedesa na starcie, a dalszy przebieg rywalizacji również nie układał się po jego myśli.

Antonelli kontrolował wyścig i ostatecznie zwyciężył z przewagą 13 sekund nad Charlesem Leclerkiem. Kierowca Ferrari wyprzedził Verstappena w końcowej fazie rywalizacji, spychając go na trzecią pozycję. Dla Red Bulla był to wyraźny sygnał, że pomimo ostatnich postępów samochód nadal nie gwarantuje walki o zwycięstwo na każdym torze.

Laurent Mekies nie próbował tłumaczyć porażki wyłącznie decyzjami strategicznymi. W wypowiedzi opublikowanej przez oficjalny serwis Formuły 1 szef Red Bulla otwarcie przyznał wyższość rywala:

Myślę, że Kimi miał dzisiaj lepsze tempo od nas. Nie sądzę, żebyśmy mogli szukać jakichkolwiek wymówek związanych z oponami czy strategią. Kimi był dzisiaj od nas szybszy. Trzeba to uczciwie przyznać i pogratulować mu.

Strategia nie wystarczyła

Red Bull zdecydował się na dwa pit stopy Verstappena, podczas gdy Mercedes poprowadził Antonellego do zwycięstwa z jednym zjazdem do mechaników. Różnica w strategiach mogła mieć znaczenie dla przebiegu rywalizacji, ale zdaniem Mekiesa całkowite czasy obu wariantów były bardzo zbliżone.

Szef zespołu zwrócił uwagę, że Ferrari również korzystało ze strategii dwóch postojów, natomiast McLaren postawił na jeden. Sam wybór liczby pit stopów nie przesądzał więc o konkurencyjności. Istotniejsze okazało się to, jak poszczególne samochody radziły sobie z ogumieniem.

Red Bull zazwyczaj potrafi skutecznie wykorzystywać bardziej miękkie mieszanki, zyskując w ten sposób przewagę nad konkurencją. W Austin sytuacja wyglądała inaczej. Verstappen zmagał się ze stosunkowo dużą degradacją obu kompletów miękkich opon, co utrudniało wykorzystanie potencjalnych korzyści wynikających z drugiego postoju.

To ważne rozróżnienie, ponieważ strategia dwóch zjazdów może być skuteczna, jeśli kierowca wykorzystuje świeższe ogumienie do uzyskiwania odpowiednio szybkich czasów okrążeń. Gdy degradacja jest większa od zakładanej, przewaga wynikająca z nowych opon może okazać się niewystarczająca do odrobienia czasu straconego w alei serwisowej.

Problemy już na starcie

Nie tylko tempo wyścigowe i zużycie opon ograniczały możliwości Red Bulla. Mekies wskazał również na problem, który towarzyszy zespołowi od początku sezonu 2026. Chodzi o starty oraz zarządzanie energią zgromadzoną w akumulatorze podczas ruszania i początkowej fazy wyścigu.

Zarówno Verstappen, jak i Isack Hadjar stracili pozycje na pierwszym okrążeniu Grand Prix Stanów Zjednoczonych. W obu przypadkach znaczenie miało nieudane ruszenie z pól startowych oraz nieoptymalne wykorzystanie energii elektrycznej. Hadjar ostatecznie ukończył rywalizację na szóstym miejscu.

Według Mekiesa Red Bull poczynił w tej dziedzinie postępy względem początku roku, kiedy jego starty wypadały szczególnie słabo na tle konkurencji. Problem stał się jednak bardziej widoczny wraz z poprawą ogólnej konkurencyjności samochodu.

Gdy kierowcy regularnie walczą w czołówce, nawet niewielka strata podczas ruszania może mieć poważniejsze konsekwencje. Odzyskanie pozycji wymaga później wyprzedzania równie szybkich rywali, a to często oznacza dodatkowe obciążenie opon i ograniczenie swobody strategicznej.

Poprawa dopiero w 2027 roku

Mekies nie ukrywa, że zespół będzie kontynuował prace nad procedurami startowymi podczas pozostałych rund sezonu. Każdy weekend wyścigowy dostarcza nowych danych, które pozwalają stopniowo zmniejszać stratę do konkurencji. Szef Red Bulla nie spodziewa się jednak, by tegoroczne poprawki całkowicie rozwiązały problem:

Z jednej strony jestem przekonany, że do końca roku będziemy nadal zmniejszać stratę do konkurencji, ponieważ podczas każdego wyścigu czegoś się uczymy i znajdujemy drobne sposoby na poprawę. Z drugiej strony równie dobrze wiem, że przed końcem sezonu nie będziemy w tej dziedzinie punktem odniesienia. Potrzebne będą znaczące zmiany konstrukcyjne i sprzętowe, a zobaczymy je dopiero w przyszłym roku.

Oznacza to, że pełniejsze rozwiązanie problemów ze startami Red Bull przewiduje dopiero na sezon 2027. Do tego czasu inżynierowie mogą ograniczać straty przez udoskonalanie ustawień i procedur, ale według szefa zespołu nie wystarczy to do osiągnięcia poziomu najlepszych rywali.

Nowy głos Verstappena

Grand Prix Stanów Zjednoczonych przyniosło również istotną zmianę w komunikacji radiowej Verstappena. Rolę inżyniera wyścigowego Holendra przejął Tom Hart, zastępując Gianpiera Lambiasego, który ma przenieść się do McLarena. Do końca sezonu obaj inżynierowie mają naprzemiennie pełnić tę funkcję.

Dla Harta był to pierwszy weekend w nowej roli, obejmujący zarówno kwalifikacje, jak i wyścig. Debiut przypadł na wyjątkowo wymagającą rundę, podczas której Red Bull musiał reagować na problemy z tempem, degradacją opon i realizacją strategii dwóch postojów.

Mekies bardzo pozytywnie ocenił pracę nowego inżyniera, podkreślając, że skutecznie przekazywał Verstappenowi informacje przygotowywane przez pozostałych członków zespołu technicznego:

Uważam, że wykonał znakomitą pracę. Uśmiecham się, ponieważ doskonale pamiętam, jak wygląda pierwszy wyścig w roli inżyniera wyścigowego. Trafił mu się dość skomplikowany wyścig, ale przecież nie miał na to wpływu!

Szef Red Bulla zaznaczył również, że Hart mógł liczyć na wsparcie Lambiasego pracującego w tle. Jednocześnie przyznał, że zbudowanie relacji pomiędzy kierowcą a nowym inżynierem wymaga czasu. Nie da się natychmiast odtworzyć współpracy, która rozwijała się przez wiele sezonów.

Mekies wyraził jednak przekonanie, że Hart będzie stopniowo coraz lepiej współpracować z Verstappenem. Co istotne, szef zespołu nie wskazał zmiany inżyniera jako przyczyny słabszego wyniku w Austin. Przeciwnie, uznał jego debiut za jeden z pozytywnych elementów trudnego weekendu.

Red Bull zna ograniczenia

Trzecie miejsce Verstappena nie jest samo w sobie słabym rezultatem, ale po dwóch kolejnych zwycięstwach pokazało, że Red Bull wciąż nie dysponuje uniwersalną przewagą nad konkurentami. W Austin Mercedes był szybszy, Ferrari zdołało pokonać Holendra, a strategia dwóch postojów nie przyniosła oczekiwanego efektu.

Najważniejszy wniosek z wypowiedzi Mekiesa dotyczy jednak perspektyw rozwoju samochodu. Red Bull zamierza nadal poprawiać osiągi w obecnym sezonie, ale jednocześnie otwarcie przyznaje, że niektóre ograniczenia wymagają zmian konstrukcyjnych. W przypadku startów zespół nie spodziewa się pełnego rozwiązania przed 2027 rokiem.

To również pokazuje, dlaczego dwa zwycięstwa z rzędu nie muszą oznaczać trwałego odwrócenia układu sił. Konkurencyjność samochodu Formuły 1 zależy od wielu czynników, a przewaga na jednym torze nie gwarantuje podobnych osiągów na kolejnym. W Austin Red Bull przekonał się o tym wyjątkowo wyraźnie.

O autorze

Patrycja Miętus - redaktor

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z wyboru – bezkompromisowa petrolheadka. W swoich tekstach łączę twarde dane techniczne z lekkim piórem, nutą ironii i kobiecą perspektywą. Od 2017 roku współtworzyłam portal petrofile.pl, a moje publikacje ukazywały się również w serwisach publicystycznych, w tym na łamach piszejakjest.pl. Prywatnie pasjonuję się fitnessem i zdrowym stylem życia, więc w motoryzacji również stawiam na dobrą formę i profilaktykę: regularny serwis, właściwą rozgrzewkę przed ostrzejszą jazdą i dbałość o podzespoły. Fanka F1, WEC i serii GT3.

© 2026 MotoGuru.pl