⏱️ 3 min.

Trzy Ferrari 499P na czele w Progolue WEC. Kubica rozdzielił fabryczne auta

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

15-04-2026 10:04
Ferrari 499P

Ferrari zdominowało oficjalny test Prologue WEC na torze Imola i zajęło trzy pierwsze miejsca w klasie Hypercar. Najszybszy był Antonio Fuoco w fabrycznym aucie z numerem 50, a drugie miejsce wywalczył Robert Kubica w prywatnym AF Corse. Dzień przerwały deszcz i czerwone flagi, a Aston Martin rozbił jedno z aut po mocnym wypadku.

Antonio Fuoco uzyskał czas 1:31.177 już po 30 minutach popołudniowej sesji. Włoch poprawił poranny wynik Antonio Giovinazziego o cztery dziesiąte sekundy. Kubica zakończył dzień jako drugi, a Giovinazzi przypieczętował potrójne prowadzenie Ferrari 499P.

Ferrari uciekło rywalom jeszcze przed deszczem

Trzy Ferrari prowadziły już rano i utrzymały przewagę także po przerwie obiadowej. Sytuację zmienił dopiero lekki deszcz, który pojawił się około godziny po wznowieniu jazd. Późniejsza kolejna fala opadów praktycznie zamknęła drogę do poprawy czasów, choć tor pod koniec dnia zaczął przesychać. Najbliżej Ferrari znalazło się BMW. Robin Frijns zajął czwarte miejsce w aucie #20 M Hybrid V8 i stracił pół sekundy do lidera. Alpine też wyglądało solidnie, bo Jules Gounon i Charles Milesi zakończyli test na piątej i szóstej pozycji, a dzieliły ich zaledwie cztery tysięczne sekundy.

BMW wróciło po problemach, Toyota schowała się w cieniu

Za czołową szóstką uplasował się Loic Duval w Peugeocie 9X8. Francuz jako jedyny z kolejnej grupy zbliżył się do bariery 1:31, ale zabrakło mu jednej dziesiątej sekundy. Kevin Magnussen dowiózł ósmy czas dnia w BMW #15, mimo że rano zespół WRT musiał wymienić silnik i auto przejechało tylko 26 okrążeń.

Toyota miała spokojny, wręcz zaskakująco cichy dzień. Sebastien Buemi był najlepszym kierowcą marki w aucie #8, a siostrzana załoga #7 zakończyła test na 11. miejscu. Między obiema Toyotami zmieścił się Peugeot #93, a dwa fabryczne Cadillaki zespołu Jota wypadły poza pierwszą dziesiątkę po mokrej popołudniowej sesji. Nowy Genesis zamknął tabelę wyników. Oba auta GMR-001 straciły 2,5 sekundy do prowadzącego Ferrari. Debiutant dostał więc twardą lekcję tempa już na starcie sezonu.

Czerwone flagi i kosztowny wypadek Astona Martina

Jednodniowy test przerywano trzy razy czerwoną flagą. Najpoważniejszy incydent miał miejsce po wypadku Marco Sorensena w Astonie Martinie Valkyrie z numerem 009. Samochód z silnikiem V12 został mocno uszkodzony i nie wrócił już na tor tego samego dnia. Druga neutralizacja była związana z problemem sieci elektrycznej, o którym poinformowała FIA.

Trzecie wstrzymanie sesji wywołał Jose Maria Lopez po obrocie Lexusa RC F GT3 #87 w zakręcie Acque Minerali. W ciągu dnia pojawiły się też okresy full-course yellow, między innymi po zgłoszeniu odłamków w Variante Alta oraz zatrzymaniu Seana Gelaela w BMW M4 GT3 #32.

Aston Martin odbił sobie straty w LMGT3

W klasie LMGT3 najszybszy był Mattia Drudi w Astonie Martinie Vantage GT3 #27 z czasem 1:42.698. Alessio Rovera w Ferrari 296 GT3 #21 stracił do niego zaledwie pół dziesiątej sekundy. Rano to Ferrari było na czele także w tej klasie, ale po całym dniu musiało uznać wyższość Astona Martina.

Trzeci czas uzyskał Thomas Fleming w McLarenie 720S GT3 #10. Za nim uplasowały się oba Corvette zespołu TF Sport, prowadzone przez Charliego Eastwooda i Jonny’ego Edgara. Pierwszą dziesiątkę uzupełniły także dwa BMW, Mercedes-AMG GT3 i kolejne Ferrari. Testy przed startem sezonu często nie pokazują pełnego układu sił, ale zdradzają, kto przyjechał przygotowany od pierwszego dnia. W Imoli Ferrari nie rywalom zostawiło wielu wątpliwości i dokonało tego na własnym terenie.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Patrycja Miętus

Redaktor działu Motorsport
Z wykształcenia humanistka, z zamiłowania petrolhead. W swoich tekstach próbuje połączyć twarde dane z nutą ironii i kobiecą perspektywą.

© 2026 MotoGuru.pl