Arabia Saudyjska niespodziewanie obniżyła listopadowe ceny ropy dla odbiorców z Azji, choć rynek spodziewał się podwyżki. Jednocześnie ceny surowca na światowych giełdach poszły w górę po doniesieniach o atakach rakietowych i dronowych Huti na obiekty Saudi Aramco.
Największy rabat od 2020 roku
Saudi Aramco ustaliło oficjalną cenę sprzedaży ropy Arab Light dla azjatyckich klientów na listopad na poziomie 5 dolarów (ok. 19,44 zł) poniżej średniej notowań ropy Oman i Dubai. W porównaniu z październikiem oznacza to obniżkę o 3 dolary (ok. 11,66 zł) na baryłce. Według danych Reutersa tak duży dyskont nie występował od czerwca 2020 r. Decyzja jest tym bardziej zaskakująca, że uczestnicy ankiety przeprowadzonej przez agencję spodziewali się ruchu w przeciwną stronę – podwyżki o 3 dolary (ok. 11,66 zł) na baryłce.
Jeszcze większe cięcia dotyczą cięższych gatunków. Oficjalne listopadowe ceny Arab Medium i Arab Heavy dla Azji zostały obniżone o 5 dolarów (ok. 19,44 zł) na baryłce.
Aramco walczy o azjatycki rynek
Jednym z powodów takiej polityki mogą być problemy wywołane przez konflikt w regionie oraz wysokie koszty transportu. Aramco rozważało wcześniej rabaty na ropę ładowaną u wybrzeży Omanu, aby zrekompensować odbiorcom rekordowe stawki frachtowe i chronić swój udział w rynku.
Saudyjczycy nie obniżają jednak cen wszędzie. Dla północno-zachodniej Europy listopadowe ceny wszystkich gatunków zostały podniesione o 3 dolary (ok. 11,66 zł) na baryłce po wznowieniu eksportu z portu Yanbu nad Morzem Czerwonym. Ceny dla odbiorców w Stanach Zjednoczonych pozostawiono bez zmian.
Jednocześnie Arabia Saudyjska i pozostali członkowie OPEC+ zdecydowali o utrzymaniu celów produkcyjnych na listopad. Decyzja była zgodna z oczekiwaniami rynku.
Rakiety i drony zmieniają sytuację
Obniżki Saudi Aramco nie oznaczają jednak automatycznie spadku światowych notowań ropy. W poniedziałek ceny wzrosły po tym, jak wspierani przez Iran jemeńscy Huti poinformowali o przeprowadzeniu ataków z użyciem pocisków balistycznych i dronów na obiekty Aramco w Rijadzie oraz rejonie Khurais.
Informacje te ponownie zwiększyły obawy o bezpieczeństwo dostaw z jednego z najważniejszych państw eksportujących ropę. Kontrakty terminowe na ropę Brent wzrosły o 0,79%, do 103,06 dolara (ok. 400,70 zł) za baryłkę. Amerykańska WTI podrożała o 0,50%, osiągając 91,57 dolara (ok. 356,03 zł).
Huti twierdzą, że do ataków wykorzystali zarówno pociski balistyczne, jak i bezzałogowce. Wcześniej grupa informowała również o uderzeniu na obiekt Aramco w pobliżu Rijadu, gdzie zaobserwowano ogień i duże ilości dymu. Saudyjskie władze i koncern nie potwierdziły wówczas, że pożar był skutkiem deklarowanego przez Huti ataku.
Dwie przeciwstawne siły na rynku
Na rynku ropy działają więc obecnie dwa przeciwstawne czynniki. Z jednej strony Saudi Aramco agresywnie obniża ceny dla kluczowego rynku azjatyckiego, z drugiej eskalacja militarna podnosi premię za ryzyko i obawy o ciągłość produkcji oraz eksportu.
Sama obniżka oficjalnych cen sprzedaży dla Azji nie oznacza przy tym, że kierowcy w Europie zobaczą podobny ruch na stacjach paliw. Hurtowe i detaliczne ceny paliw zależą również od światowych notowań ropy i produktów gotowych, kursów walut, kosztów rafinacji, transportu oraz podatków. Przy Brent przekraczającej 100 dolarów za baryłkę geopolityka pozostaje jednym z najważniejszych czynników dla rynku.






