Citroën wraca do gry o tanie auta. Przyszłe C1 ma kosztować poniżej 15 000 euro

Segment tanich samochodów osobowych w Europie od lat świeci pustkami, ale Citroën postanowił to zmienić. Francuska marka przygotowuje projekt o roboczej nazwie Eurocar – miejską propozycję o długości około 3,5 metra i cenie startującej poniżej 15 000 euro. To nie jest koncept dla fanów nostalgii, lecz realna próba odzyskania klientów, których europejscy producenci sami wypchnęli w stronę rynku wtórnego albo chińskich marek.
Nowa inicjatywa Citroëna jest odpowiedzią na dwa narastające problemy. Z jednej strony producenci praktycznie porzucili segment małych aut, windując ceny najmniejszych modeli. Z drugiej – europejski park samochodowy systematycznie się starzeje, a brak przystępnych cenowo modeli tylko ten proces pogłębia.
Strategia Citroëna i głos prezesa
Jak podkreślił prezes marki, nowy projekt nie jest chwilowym pomysłem, lecz elementem długofalowej strategii. Citroën zamierza wrócić do małych, prostych i dostępnych samochodów, które przez dekady budowały pozycję marki w Europie. Połączenie funkcjonalnego designu, ograniczenia kosztów i produkcji w Europie ma być kluczem do konkurencyjności i spełnienia wymogów zrównoważonego rozwoju.
Projekt Eurocar i synergie Stellantisa
Fundamentem niewielkiego, taniego auta w stylu kei cara, czyli Eurocara, są synergie w ramach koncernu Stellantis. Wspólne platformy, zespoły napędowe i komponenty mają pozwolić na realne ograniczenie kosztów produkcji. Kluczową rolę w tym układzie może odegrać Fiat, który od lat specjalizuje się w miejskich konstrukcjach. Współpraca techniczna pomiędzy markami jest rozpatrywana jako sposób na stworzenie nowej generacji kompaktowych aut dostosowanych do realiów europejskich miast. Citroën nie ukrywa, że inspiracją są także własne legendy. Od 2CV po C1 – historia tanich, funkcjonalnych modeli jest traktowana jako punkt odniesienia, ale bez prostego kopiowania dawnych rozwiązań. Eurocar ma być nowoczesną interpretacją idei dostępnej mobilności, z uwzględnieniem aktualnych norm środowiskowych i bezpieczeństwa.
Nie tylko klasyczne auto miejskie
Projekt zakłada więcej niż jeden wariant nadwozia. Oprócz klasycznej miejskiej wersji planowany jest też niewielki minivan, inspirowany japońskimi kei carami. Taki model ma oferować maksymalne wykorzystanie przestrzeni i wysoką funkcjonalność przy bardzo kompaktowych wymiarach zewnętrznych. Rozwiązanie ma być kierowane przede wszystkim do rodzin i młodszych użytkowników, dla których liczy się praktyczność w codziennym poruszaniu się po mieście. Mimo niewielkich rozmiarów celem jest zachowanie rozsądnej ergonomii wnętrza i uniwersalności. Eurocar ma być samochodem prostym, ale nie prymitywnym – racjonalnym środkiem transportu, a nie tanim gadżetem.
Napęd i cena poniżej 15 000 euro
Największym znakiem zapytania pozostaje układ napędowy. Pełnoprawny samochód elektryczny w cenie poniżej 15 000 euro oznaczałby poważne kompromisy w zakresie zasięgu i wyposażenia. Z tego powodu bardziej prawdopodobnym scenariuszem są dopracowane jednostki spalinowe lub układy mild hybrid, które pozwolą ograniczyć zużycie paliwa i emisje bez drastycznego wzrostu kosztów. Utrzymanie ceny na tak niskim poziomie jest jednak ogromnym wyzwaniem. Rosnące koszty surowców, złożoność komponentów oraz restrykcyjne normy środowiskowe w Europie sprawiały, że margines błędu był minimalny. Dodatkową presję wywierają producenci z Chin.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Genesis G70 jednak nie znika. Korea szykuje ciche „przedłużenie życia”

Polskie wojsko mówi STOP chińskim autom. Zakaz wjazdu wchodzi od razu

Cmentarzysko aut pod Varazze: ponad 1000 wraków leży pod wodą od 1970 r. Zostały celowo zatopione

Stellantis może podkraść Leapmotorowi asa z rękawa. O co chodzi?



