44-letni kierowca Forda Fusion zginął po tym, jak jego samochód został uderzony od tyłu przez Nissana i wypchnięty na przeciwległy pas ruchu, wprost pod nadjeżdżającą ciężarówkę. Dwa dni po tragicznym wypadku na drodze krajowej nr 20 w województwie pomorskim specjalna komisja sprawdziła stan nawierzchni i oznakowania. Wstępne ustalenia wskazują, że infrastruktura drogowa nie przyczyniła się do tragedii.
Tragiczny wypadek na DK20
Do wypadku doszło we wtorek, 27 października 2026 roku, około godziny 8:35 na odcinku drogi krajowej nr 20 między Kłobuczynem a Kaliskami Kościerskimi. W zdarzeniu uczestniczyły trzy pojazdy: Nissan Primastar, Ford Fusion oraz samochód ciężarowy.
Według wstępnych ustaleń policji kierująca Nissanem Primastar nie zachowała bezpiecznej odległości od poprzedzającego ją Forda Fusion. W rezultacie Nissan uderzył w tył Forda, wypychając go na pas przeznaczony dla ruchu z przeciwnego kierunku. Tam samochód osobowy zderzył się z nadjeżdżającą ciężarówką, którą prowadził 37-letni mężczyzna.
Skutki zderzenia okazały się tragiczne. 44-letni kierowca Forda, mieszkaniec powiatu kartuskiego, poniósł śmierć. Kobieta prowadząca Nissana doznała lekkich obrażeń. Policjanci z Komendy Powiatowej Policji w Kościerzynie zabezpieczyli miejsce zdarzenia i rozpoczęli czynności mające wyjaśnić jego dokładny przebieg.
Komisja sprawdziła drogę
W czwartek rano, 29 października, na miejscu tragedii pojawili się funkcjonariusze ruchu drogowego oraz przedstawiciele zarządcy drogi. Ich zadaniem było ustalenie, czy stan infrastruktury mógł mieć wpływ na przebieg wypadku.
Komisja powypadkowa skontrolowała nawierzchnię oraz oznakowanie odcinka DK20, na którym doszło do zderzenia. Przeanalizowano również warunki panujące w miejscu zdarzenia. Wstępna ocena nie wykazała nieprawidłowości, które mogłyby przyczynić się do wypadku.
Nie oznacza to jednak zakończenia wyjaśniania sprawy. Policja podkreśla, że dotychczasowe ustalenia mają charakter wstępny, a szczegółowe okoliczności tragedii nadal są badane. Funkcjonariusze gromadzą materiał dowodowy, który ma pozwolić na odtworzenie przebiegu zdarzenia i ustalenie wszystkich jego przyczyn.

fot. policja.gov.pl
Odległość ma znaczenie
Opisany przez policję mechanizm wypadku pokazuje, jak poważne konsekwencje może mieć najechanie na tył poprzedzającego samochodu. Uderzenie nie musi zakończyć się wyłącznie uszkodzeniem dwóch pojazdów. Może również spowodować utratę kontroli nad uderzonym autem i przemieszczenie go na przeciwległy pas ruchu.
Właśnie dlatego funkcjonariusze przypominają o zachowywaniu odpowiedniego odstępu oraz dostosowywaniu prędkości do warunków drogowych. Na drogach ekspresowych i autostradach obowiązuje określona przepisami minimalna odległość od poprzedzającego pojazdu, natomiast na pozostałych drogach kierowca również musi utrzymywać odstęp pozwalający uniknąć zderzenia w razie hamowania lub zatrzymania pojazdu jadącego przed nim.
W przypadku tragedii na DK20 policja nie poinformowała dotychczas o prędkościach, z jakimi poruszały się uczestniczące w niej pojazdy, ani o ewentualnych zarzutach wobec kierujących. Ostateczne ustalenie odpowiedzialności będzie zależało od wyników prowadzonego postępowania.






