⏱️ 3 min.

Jeremy Clarkson nie wierzył w to Maserati. Grecale zaskoczyło go bardziej, niż się spodziewał

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

06-04-2026 18:04
Maserati Grecale Folgore 2026 (1)

Jeremy Clarkson spędził tydzień z Maserati Grecale Trofeo i przyznał, że dawno żaden samochód tak go nie zaskoczył. Włoski SUV nie przekonał go wyglądem, ale wygrał komfortem, wyciszeniem i sposobem, w jaki radzi sobie na zwykłych drogach. Zaskoczeniem okazała się też cena, bo topowa odmiana wcale nie okazała się być tak droga jak zakładał.

V6, 523 KM i 285 km/h

Maserati Grecale Trofeo korzysta z 3,0-litrowego silnika V6 biturbo. Jednostka rozwija 530 KM i 620 Nm, a napęd nie korzysta z żadnego elektrycznego wspomagania.

  • Prędkość maksymalna: 285 km/h.
  • Przyspieszenie 0-100 km/h: 3,8 s.
  • Średnie zużycie paliwa: 11,2 l/100 km.
  • Emisja CO₂: 254 g/km.
  • Masa własna: 2027 kg.

Najpierw chłód, potem pełne zaskoczenie

Clarkson podchodził do tego auta z dystansem. Nie wiedział nawet, że Grecale jest w sprzedaży od ponad trzech lat, a sam projekt nadwozia wydał mu się podobny do wielu innych SUV-ów. Do tego doszedł lakier w odcieniu żółtka jajka. Ta opcja kosztuje 3840 funtów (ok. 18 840 zł) i według Clarksona lepiej ją sobie odpuścić, bo w codziennym ruchu bardziej prowokuje zdziwione spojrzenia niż zachwyt. Clarkson ujął zmianę nastawienia tak:

Minęło dużo czasu, odkąd jakiś samochód naprawdę mnie zaskoczył, ale ten właśnie to zrobił.

Komfort okazał się najmocniejszym argumentem

Clarkson uznał, że największą zaletą Grecale nie jest wcale moc. Największe wrażenie zrobiły na nim wygoda zawieszenia i sposób, w jaki auto tłumi nierówności, nawet gdy celowo wjeżdżał w dziury. Drugim mocnym punktem okazało się wyciszenie. Przy mocnym przyspieszaniu wydech daje o sobie znać, ale sam silnik pozostaje bardzo cichy, więc według Clarksona elektryczna odmiana wydaje się tu pomysłem co najmniej dyskusyjnym.

W kabinie wyróżnia się cyfrowy zegar stylizowany na klasyczny. Clarkson dobrze ocenił też jakość wykończenia, ilość miejsca z tyłu i pojemność bagażnika, choć zaznaczył, że w tańszych hybrydach część przestrzeni pod podłogą zajmują akumulatory.

Elektronika i obsługa nie są bez wad

Jeremy zwrócił uwagę na systemy wsparcia kierowcy, które potrafią irytować sygnałami po przekroczeniu prędkości lub przy odważniejszym pokonywaniu zakrętu. W jego egzemplarzu dało się je jednak wyłączyć raz i nie wracały po każdym uruchomieniu silnika, co dziś brzmi niemal jak mały cud techniki.

Nie spodobały mu się dźwięk kierunkowskazów i układ dwóch ekranów. Górny odpowiada za większość funkcji, a dolny za klimatyzację i inne ważne ustawienia, przez co podczas obsługi łatwo przypadkiem włączyć podgrzewanie foteli, maksymalny nawiew albo światła awaryjne. Tak, nawet tu elektronika potrafi urządzić własne przedstawienie.

Cena była mniej groźna, niż wyglądało to z daleka

Testowane Maserati Grecale Trofeo z dodatkami kosztowało 113 000 funtów (ok. 554 322 zł). Bazowa cena tej wersji wynosi 105 290 funtów (ok. 516 203 zł). Clarkson przyznał, że spodziewał się wyższej kwoty. Jeszcze większe zaskoczenie wywołała u niego informacja, że 2-litrowa hybryda startuje z poziomu poniżej 60 000 funtów (ok. 294 330 zł). To właśnie dlatego jego ocena okazała się wyraźnie lepsza, niż zapowiadał pierwszy kontakt z autem. Maserati Grecale, 0 dziwo, wygrało tym, co w codziennym samochodzie naprawdę robi różnicę.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Tomasz Studniarek

Redaktor działu Retro
Kocham klasyki – im starsze, tym piękniejsze. Chrom, zapach skóry i mechanika bez elektroniki to mój świat.

© 2026 MotoGuru.pl