Światowe zapasy ropy i paliw gwałtownie się kurczą, a ich odbudowa może zająć nawet dwa lata. Szef Saudi Aramco – Amin Nasser – ostrzega, że po miesiącach zakłóceń na Bliskim Wschodzie rynek ma coraz mniejszy bufor bezpieczeństwa na wypadek kolejnych problemów z dostawami.
Zapasy ropy są niepokojąco małe
Prezes Saudi Aramco – Amin Nasser – przedstawił podczas konferencji Energy Intelligence Forum w Londynie ocenę sytuacji na światowym rynku ropy. Według niego zapasy surowca i paliw, które pozwalają łagodzić skutki przerw w dostawach, są obecnie niepokojąco niskie.
Problem narasta od wybuchu wojny Stanów Zjednoczonych i Izraela z Iranem pod koniec lutego 2026 r. Faktyczne zamknięcie Cieśniny Ormuz ograniczyło przepływ surowca przez jeden z najważniejszych szlaków transportowych na świecie. Według Nassera od początku konfliktu z dostaw z Bliskiego Wschodu ubyło łącznie blisko 3 mld baryłek ropy.
Miliard baryłek pobrano już z zapasów
Niedobory były częściowo kompensowane poprzez sięganie do zgromadzonych wcześniej rezerw. Nasser szacuje, że w ten sposób na rynek trafiło już około 1 mld baryłek, przede wszystkim z zapasów komercyjnych.
Międzynarodowa Agencja Energetyczna informowała wcześniej o uruchomieniu także rezerw awaryjnych państw. W ramach skoordynowanej decyzji z 11 marca 2026 r. kraje IEA udostępniły rynkowi 400 mln baryłek ropy. Mechanizm zapasów interwencyjnych jest jednym z podstawowych zabezpieczeń państw importujących surowiec przed nagłymi zakłóceniami dostaw.
Odbudowa może potrwać dwa lata
Samo przywrócenie normalnego transportu nie rozwiąże całego problemu. Według szefa Saudi Aramco odbudowanie uszczuplonych zapasów może potrwać nawet dwa lata. Nasser ocenia, że przez najbliższe 18 miesięcy trzeba byłoby przeznaczać dodatkowo około 2 mln baryłek dziennie właśnie na ich uzupełnianie.
To dodatkowy popyt, który pojawiłby się równolegle z bieżącym zapotrzebowaniem gospodarki na ropę i paliwa. W praktyce oznacza to, że nawet po ustabilizowaniu sytuacji geopolitycznej rynek może potrzebować wielu miesięcy, aby odbudować bufor chroniący go przed kolejnymi kryzysami.
Cieśnina Ormuz pozostaje kluczowa
Nasser wskazuje, że sytuacja będzie pozostawała napięta do czasu pełnego otwarcia Cieśniny Ormuz i przywrócenia zaufania do tego szlaku. Transport przez cieśninę stopniowo się odradza, ale zagrożeniem pozostają ataki na tankowce oraz infrastrukturę naftową.
Saudi Aramco próbuje jednocześnie ograniczyć zależność od jednego szlaku eksportowego. Koncern wykorzystuje rurociąg Wschód-Zachód prowadzący do Morza Czerwonego i analizuje możliwość zwiększenia jego przepustowości. Rozważane są również nowe trasy eksportowe i magazynowanie ropy poza Arabią Saudyjską.
Rezerwy mają chronić przed kolejnym kryzysem
W obliczu obecnej sytuacji zapasy interwencyjne zyskują na znaczeniu. Jak podaje IEA, kraje stanowiące źródło 95% światowego importu ropy wdrożyły już regulacje dotyczące rezerw strategicznych i procedur kryzysowych. W poszczególnych państwach wymogi te wynoszą od 16 do 90 dni importu netto.
Takie rezerwy pozwalają amortyzować nagłe przerwy w dostawach, ale mają swoje granice. Im więcej surowca zostaje wykorzystane podczas jednego kryzysu, tym mniejszy pozostaje margines bezpieczeństwa na wypadek następnego. Dlatego ostrzeżenie Saudi Aramco dotyczy nie tylko bieżącej podaży ropy, lecz również zdolności rynku do poradzenia sobie z kolejnym dużym zakłóceniem.






