Władze amerykańskiego Stockton postanowiły rozprawić się z kierowcami, którzy nocami urządzali pokazy driftu na jednym ze skrzyżowań. Zamontowano specjalne bariery, mające uniemożliwić niebezpieczne manewry. Wystarczyły jednak cztery dni, by kamera zarejestrowała BMW wykorzystujące nowe przeszkody w sposób zupełnie niezgodny z zamierzeniami urzędników.
Bariery miały zakończyć nocne popisy kierowców
W kalifornijskim Stockton mieszkańcy mieli dość kierowców wykorzystujących publiczne drogi do nielegalnych pokazów driftu. Szczególnie problematyczne okazało się jedno z rozległych skrzyżowań, na którym regularnie organizowano nocne popisy. Hałas zakłócał spokój okolicznych mieszkańców, a wykonywane manewry stwarzały zagrożenie dla bezpieczeństwa ruchu drogowego.
Duża powierzchnia skrzyżowania sprzyjała wykonywaniu tzw. bączków, czyli obracaniu samochodu wokół własnej osi lub poruszaniu się po niewielkim okręgu z zerwaną przyczepnością kół. Władze miasta uznały, że najprostszym sposobem na ograniczenie takich zachowań będzie fizyczna zmiana organizacji przestrzeni.
Na środku skrzyżowania zamontowano niewielkie bariery, które miały podzielić dotychczas otwartą powierzchnię i utrudnić kierowcom wykonywanie niebezpiecznych manewrów. Rozwiązanie miało zniechęcić amatorów jazdy bokiem do wykorzystywania tego miejsca jako prowizorycznego toru.
BMW E36 pojawiło się już po czterech dniach
Skuteczność nowego zabezpieczenia szybko została wystawiona na próbę. Jak informuje amerykańska stacja CBS Sacramento, zaledwie cztery dni po zamontowaniu barier kamera zarejestrowała BMW serii 3 generacji E36, którego kierowca wykonywał drift wokół przeszkód.
Zamiast uniemożliwić niebezpieczne manewry, nowe elementy infrastruktury stały się punktem, wokół którego można było prowadzić samochód w kontrolowanym poślizgu.
Nie oznacza to jednak, że bariery nie przyniosły żadnych rezultatów. Sam fakt zarejestrowania jednego takiego incydentu nie pozwala ocenić, czy po ich zamontowaniu zmniejszyła się ogólna liczba nocnych spotkań kierowców. Potwierdza natomiast, że zabezpieczenia nie wystarczyły do całkowitego powstrzymania podobnych zachowań.
Problem nie kończy się na ustawieniu przeszkód
Przypadek ze Stockton pokazuje trudności związane z przeciwdziałaniem nielegalnej jeździe na drogach publicznych. Fizyczne ograniczenie przestrzeni może utrudnić wykonywanie niektórych manewrów, ale skuteczność takiego rozwiązania zależy również od rozmieszczenia i konstrukcji przeszkód.
Zamiast więc zakończyć nocne popisy, miasto nieświadomie dostarczyło nowego punktu odniesienia do jazdy w poślizgu.
Nie wiadomo, czy po ujawnieniu nagrania władze Stockton zdecydują się na dodatkowe zabezpieczenia. Wiadomo natomiast, że sam montaż barier nie rozwiązał problemu, z którym od pewnego czasu mierzą się mieszkańcy okolicy.






