Polska sieć stacji paliw MOYA coraz mocniej zagraża pozycji BP. Ma już 550 placówek, a do końca 2027 roku zamierza zbliżyć się do 600. Jeśli plany się powiodą, może wyprzedzić brytyjski koncern i zostać drugą największą siecią stacji paliw w kraju nad Wisłą, ustępując jedynie Orlenowi.
MOYA depcze BP po piętach
Jeszcze na koniec 2025 roku sieć MOYA liczyła 536 stacji paliw. Teraz Anwim, czyli spółka zarządzająca marką, poinformował o osiągnięciu poziomu 550 placówek. Jubileuszowa stacja została otwarta w Lublińcu, a firma zapowiada dalszą ekspansję.
Skala tego rozwoju staje się szczególnie interesująca w zestawieniu z konkurencją. Według rankingu ISBnews na koniec września 2026 roku BP dysponowało w Polsce 575 stacjami, podczas gdy MOYA miała ich 549. Po uwzględnieniu najnowszego otwarcia różnica między sieciami wynosi zaledwie 25 obiektów.
Zdecydowanym liderem pozostaje Orlen, który na koniec września zarządzał 1970 stacjami. Za trzecią obecnie siecią MOYA plasują się MOL, Shell i Circle K, dysponujące odpowiednio 455, 443 i 384 placówkami. Dane pokazują, że walka o drugie miejsce jest znacznie bardziej wyrównana niż rywalizacja o pozycję lidera.
600 stacji do końca 2027 roku
Rafał Pietrasina, prezes Anwimu, w rozmowie z agencją ISBnews przedstawił harmonogram dalszej rozbudowy sieci. Jeszcze w 2026 roku firma chce uruchomić około 10 kolejnych stacji, a w 2027 roku powiększyć sieć o następne 30-40 obiektów.
Oznacza to, że pod koniec przyszłego roku MOYA może mieć około 590-600 placówek. Przy utrzymaniu obecnej liczby stacji BP taki wynik wystarczyłby do wyprzedzenia brytyjskiego konkurenta. Ostateczna kolejność będzie jednak zależała również od zmian w jego sieci.
Prezes Anwimu przyznaje, że osiągnięcie poziomu 550 stacji zajęło nieco więcej czasu, niż pierwotnie zakładano. Jednocześnie ocenia, że rozwój marki na przestrzeni 17 lat jej działalności wyróżnia się na tle polskiego rynku.
Co ciekawe, samo zdobycie drugiego miejsca nie jest dla zarządu najważniejszym celem. Pietrasina podkreślił w wywiadzie dla ISBnews, że pozycja w rankingu nie przekłada się bezpośrednio na wyniki finansowe przedsiębiorstwa. Przyznał jednak, że awans miałby znaczenie wizerunkowe:
Byłaby to jakaś wartość dodana, mająca znaczenie z marketingowego punktu widzenia.
MOYA zmieni właściciela
Ekspansja sieci zbiega się z istotną zmianą właścicielską. Anwim znajduje się w końcowej fazie procesu przejęcia przez konsorcjum funduszy Stonepeak i Energy Equation Partners. Transakcja obejmuje 100% udziałów spółki.
Według informacji przekazanych przez prezesa Anwimu do jej finalizacji brakuje jeszcze zgody Komisji Europejskiej. Firma spodziewa się jej w najbliższych dniach, co pozwoliłoby zakończyć transakcję na początku listopada 2026 roku.
Zmiana właściciela rodzi pytanie o przyszłość marki MOYA. Inwestorzy są bowiem związani również z siecią Jet, działającą w Niemczech i Austrii. Pietrasina zapewnia jednak, że nowi właściciele nie planują zastąpienia polskiego szyldu marką Jet.
Argumentem za utrzymaniem dotychczasowej nazwy jest jej rozpoznawalność w Polsce. Zdaniem prezesa MOYA ma również potencjał rozwoju na zagranicznych rynkach, choć na razie nie zapadły konkretne decyzje dotyczące takiej ekspansji.
Nowi inwestorzy mają ponadto nie planować zmian personalnych ani organizacyjnych w spółce. Anwim dostrzega natomiast możliwość współpracy w zakresie zaopatrzenia w paliwa, informatyki i organizacji działalności.
Nie tylko stacje paliw
Równolegle z rozbudową tradycyjnej sieci Anwim inwestuje w elektromobilność. Pod marką MOYA Energia rozwija infrastrukturę ładowania samochodów elektrycznych, która obecnie obejmuje ponad 85 lokalizacji i około 270 punktów ładowania.
W osobnej rozmowie z ISBnews Pietrasina zapowiedział, że do końca 2026 roku liczba punktów ładowania ma przekroczyć 350, natomiast ambicją na 2027 rok jest podwojenie sieci MOYA Energia. Firma planuje również rozbudowę hubów szybkiego ładowania oraz uruchomienie infrastruktury dla elektrycznych samochodów ciężarowych.
Prezes zastrzega jednak, że obecne wykorzystanie ładowarek nie pozwala jeszcze osiągać na nich zysków. Spółka traktuje ten segment jako inwestycję w przyszły rozwój rynku.
Połowa paliwa pochodzi z importu
Rozbudowa sieci odbywa się w okresie dużej zmienności na rynku paliw. Jak poinformował Pietrasina, około 50% zaopatrzenia Anwimu pochodzi z importu, przede wszystkim z Niemiec i Austrii. Mimo napiętej sytuacji na Bliskim Wschodzie firma nie odnotowuje obecnie zakłóceń w dostawach.
Prezes nie widzi również na tę chwilę zagrożenia dla kontynuacji rocznych kontraktów zaopatrzeniowych w 2027 roku. Zwraca natomiast uwagę na niepewność regulacyjną, w tym zasady naliczania podatku mającego finansować program obniżania cen paliw CPN.
Zdaniem szefa Anwimu problematyczne jest przede wszystkim obejmowanie nowymi obciążeniami wcześniejszych okresów działalności oraz skomplikowany sposób obliczania podatku od nadmiarowych przychodów. Spółka oczekuje dodatkowych wyjaśnień ze strony Ministerstwa Finansów.
Najbliższe kilkanaście miesięcy może zatem przynieść istotną zmianę w układzie sił na polskim rynku stacji paliw. MOYA jest już blisko BP, a zapowiadana ekspansja daje jej realną szansę na drugie miejsce. Nie oznacza to jednak zagrożenia dla pozycji Orlenu, którego sieć pozostaje ponad trzykrotnie większa od każdego z dwóch najbliższych konkurentów.






