Ponad 176 tys. ton paliwa załadowano w południowokoreańskich portach na tankowce, które następnie popłynęły do Rosji. Część jednostek była objęta zachodnimi sankcjami, a ujawnione transporty wywołały spór między Seulem a Kijowem. Korea Południowa zapowiada sprawdzenie sprawy, ale podkreśla, że sam załadunek paliwa nie narusza jej przepisów.
176 tys. ton paliwa i 14 rejsów do Rosji
Sprawę ujawnił brytyjski „The Guardian”, który przeanalizował dokumentację portową oraz dane dotyczące ruchu statków. Z ustaleń dziennika wynika, że w lipcu i sierpniu 2026 r. siedem tankowców wykonało łącznie 14 rejsów z południowokoreańskich portów na rosyjski Daleki Wschód. Na jednostki załadowano ponad 176 tys. ton produktów naftowych, przede wszystkim oleju napędowego.
Trzy tankowce uczestniczące w tych transportach znajdowały się na listach sankcyjnych Wielkiej Brytanii i Unii Europejskiej. Jeden z nich otrzymał ładunek bezpośrednio od innego statku w pobliżu portu Yeosu. Taki sposób przeładunku może utrudniać ustalenie pochodzenia i dalszej drogi przewożonego paliwa.
Największy zidentyfikowany transport przypadł na objęty sankcjami tankowiec Layla. Jednostka odbyła dwa rejsy z Ulsan do Władywostoku, przewożąc łącznie 57 tys. ton oleju napędowego. Przy drugim wypłynięciu jako miejsce docelowe wskazano jednak japoński port Niigata.
Tankowce deklarowały inne porty docelowe
Podobne rozbieżności wykryto w dokumentacji innych jednostek. Tankowiec Astoria, pływający pod rosyjską banderą i objęty również australijskimi sankcjami, załadował w Ulsan niemal 11 tys. ton paliwa. Zadeklarował rejs do Japonii, lecz ostatecznie dotarł do Władywostoku.
Z kolei Chongchon przejął około 26 tys. ton paliwa od nieobjętego sankcjami tankowca Celeste I w pobliżu Yeosu. W dokumentach wskazano Singapur, natomiast statek skierował się do Rosji. Inna jednostka, Aram Khachaturian, trzykrotnie załadowała paliwo w Ulsan, za każdym razem deklarując kierunek inny niż Rosja, do której następnie dopłynęła.
Nie oznacza to automatycznie, że doszło do fałszowania dokumentacji. Sam fakt zmiany portu docelowego nie przesądza o naruszeniu prawa, na co zwracają uwagę południowokoreańskie władze. Do ustalenia pozostają rzeczywiste trasy statków, okoliczności ich zmiany oraz charakter poszczególnych transakcji.
Seul: nie potwierdzono eksportu koreańskiego paliwa
8 października południowokoreańskie ministerstwa spraw zagranicznych i handlu oraz służby celne wydały wspólne stanowisko. Zapowiedziano weryfikację informacji ujawnionych przez „The Guardian” oraz podjęcie działań prawnych, jeżeli kontrola wykaże naruszenie krajowych przepisów.
Rząd podkreślił jednak istotną różnicę między załadunkiem paliwa w koreańskim porcie a formalnym eksportem produktów pochodzących z Korei Południowej. Według władz nie potwierdzono, że przewożone paliwo było pochodzenia południowokoreańskiego. Służby celne nie odnotowały również odpraw eksportowych oleju napędowego, benzyny ani paliwa lotniczego z Korei Południowej do Rosji.
Co więcej, produkty naftowe będące przedmiotem ujawnionych transportów nie są objęte południowokoreańskimi ograniczeniami eksportowymi wobec Rosji. Restrykcje Seulu koncentrują się przede wszystkim na maszynach przemysłowych, elektronice, pojazdach oraz towarach mogących znaleźć zastosowanie wojskowe.
W praktyce oznacza to, że przewóz paliwa przez statek objęty sankcjami Unii Europejskiej lub Wielkiej Brytanii nie musi automatycznie stanowić naruszenia prawa Korei Południowej. Poszczególne państwa stosują bowiem własne systemy ograniczeń, różniące się zakresem i sposobem egzekwowania.
Rosja potrzebuje paliwa po atakach na rafinerie
Ujawnione transporty zbiegły się z pogłębiającymi się problemami rosyjskiego sektora rafineryjnego. Ukraińskie ataki dronowe zakłóciły pracę zakładów przetwarzających ropę, ograniczając krajową produkcję paliw.
Według danych Międzynarodowej Agencji Energetycznej przytoczonych przez „The Guardian”, w czerwcu przerób ropy w rosyjskich rafineriach spadł do najniższego poziomu od ponad 20 lat. Produkcja oleju napędowego była niemal o 30% niższa niż rok wcześniej.
Rosja zwiększyła w rezultacie import produktów naftowych drogą morską. Z danych firmy analitycznej Kpler, przeanalizowanych przez Centre for Research on Energy and Clean Air (CREA), wynika, że w sierpniu sprowadzono w ten sposób 368 tys. ton paliw i innych produktów naftowych. To ponad siedmiokrotnie więcej niż miesiąc wcześniej i najwyższy miesięczny wynik od rozpoczęcia pełnoskalowej inwazji na Ukrainę.
Na ładunki załadowane w Korei Południowej przypadało w sierpniu 112 tys. ton, czyli 31% rosyjskiego importu morskiego produktów naftowych. Większy udział miały jedynie dostawy z Indii. Wśród odbiorców zidentyfikowanych przez Kpler znalazły się rosyjskie koncerny Rosnieft i NNK.
Ukraina krytykuje, Korea Południowa protestuje
Informacje o transportach wywołały napięcia dyplomatyczne między Kijowem a Seulem. Doradca prezydenta Ukrainy Wołodymyra Zełenskiego ocenił, że ujawnione dostawy stoją w wyraźnej sprzeczności z polityką sankcyjną Korei Południowej.
Południowokoreański urząd prezydencki odrzucił tę krytykę, określając ją jako niezgodną z faktami i niestosowną. Zaapelował również do strony ukraińskiej o powstrzymanie się od publicznych wypowiedzi mogących zaszkodzić międzynarodowej wiarygodności Korei Południowej.
Ukraińskie ministerstwo spraw zagranicznych poinformowało natomiast, że zwróciło się do Seulu o wyjaśnienia kanałami dyplomatycznymi. Rzecznik resortu Heorhij Tychyj zaznaczył, że Ukraina dysponuje również własnymi informacjami dotyczącymi takich transportów.
8 października Korea Południowa ogłosiła decyzję o odwołaniu swojego ambasadora z Kijowa. Ministerstwo spraw zagranicznych wyraziło jednocześnie nadzieję na polubowne rozwiązanie spornych kwestii i kontynuowanie rozmów ze stroną ukraińską. Stosunki obu państw były już wcześniej napięte w związku ze sprawą przekazania Korei Południowej północnokoreańskich jeńców wojennych.
Sankcje nie obejmują wszystkich uczestników handlu
Sprawa pokazuje istotną lukę w międzynarodowym systemie ograniczeń gospodarczych wobec Rosji. Choć Korea Południowa wspiera Ukrainę pomocą humanitarną i wyposażeniem wojskowym o charakterze niebojowym, jej przepisy nie są tożsame z sankcjami nakładanymi przez państwa europejskie.
Isaac Levi, analityk CREA, ocenił w rozmowie z „The Guardian”, że możliwość załadunku paliwa przez objęte europejskimi sankcjami tankowce podważa skuteczność restrykcji oraz polityczne wsparcie Seulu dla Ukrainy. Jednocześnie nadal nie wiadomo, kto był właścicielem i sprzedawcą paliwa w poszczególnych transportach. Publicznie dostępna dokumentacja południowokoreańskich portów nie pozwala jednoznacznie ustalić tych informacji.
Kluczowe będzie zatem rozstrzygnięcie, czy podczas załadunku, deklarowania tras lub realizacji transakcji naruszono południowokoreańskie przepisy. Na razie Seul nie potwierdza nielegalnego eksportu, ale zapowiada dalsze sprawdzanie sprawy. Dla Ukrainy problem pozostaje jednak szerszy: Rosja uzyskuje dostęp do zagranicznych dostaw paliwa w okresie, gdy jej własne rafinerie zmagają się ze skutkami ataków.






