Toyota postanowiła odchudzić swojego nietypowego pickupa i efektem jest Hilux Champ Super SWB – wersja tak krótka, że trudno ją pomylić z czymkolwiek innym na drodze. Japoński producent postawił tym razem na maksymalną zwrotność, nie rezygnując z praktycznego charakteru auta. Cena? Najwyższa w gamie, choć to właśnie ten model ma być najbardziej wszechstronnym narzędziem w mieście.
Filozofia „mniej znaczy więcej”
Hilux Champ od swojego debiutu w 2023 roku zaskarbił sobie sympatię kierowców dzięki modułowej konstrukcji i niskiej cenie. Toyota celnie wstrzeliła się w oczekiwania tych, którzy potrzebują prostego, taniego i wytrzymałego narzędzia pracy. Teraz gama powiększyła się o wariant Super SWB (Super Short Wheelbase), który mierzy 4 520 mm długości i ma rozstaw osi 2 580 mm. To o 450 mm krócej niż zwykły SWB i aż o 780 mm mniej od wersji LWB.
Zwrotność na poziomie miejskiego hatchbacka
Skrócenie ramy zrobiło robotę. Promień zawracania to zaledwie 4,7 m – wynik lepszy niż w wielu miejskich kompaktach. Dla porównania: zwykły SWB potrzebuje 4,9 m, a LWB aż 5,4 m. Mimo kompaktowych rozmiarów, jednoosobowa kabina pozwoliła zachować skrzynię ładunkową o długości 1 867 mm. To więcej niż oferuje większość podwójnych kabin w średniej wielkości pickupach. Jedynie LWB Champ z platformą 2 647 mm pozostaje poza zasięgiem. 
Wygląd i wyposażenie
Super SWB dostępny jest wyłącznie w odmianie nazwanej przez Toyotę „Attractive Package”. I choć nazwa brzmi jak z katalogu modowych gadżetów, to w praktyce chodzi o skromny, ale rozsądny pakiet dodatków:
- reflektory LED,
- czarne wstawki stylistyczne na nadwoziu,
- niepolakierowany zderzak,
- 14-calowe stalowe felgi w czarnym wykończeniu. Wnętrze? Zero fajerwerków – czarna tapicerka z pomarańczowymi akcentami, manualna regulacja fotela, klimatyzacja, dwa głośniki, port USB-C i… pojedyncza osłona przeciwsłoneczna. Brak ekranu multimedialnego i wszelkich „bajerów” można uznać za konsekwencję filozofii tego auta.
Technika bez niespodzianek
Pod maską siedzi dobrze znany 2,4-litrowy turbodiesel o mocy 150 KM i momencie obrotowym 343 Nm. Napęd trafia na tylną oś za pośrednictwem sześciobiegowego automatu. Całość oparto na drabinowej ramie, będącej uproszczoną wersją konstrukcji klasycznego Hiluxa. Proste, solidne i sprawdzone – dokładnie to, czego oczekuje klient na rynkach takich jak Tajlandia.
Najdroższy Champ w gamie
Ciekawostką jest cena. Super SWB startuje od 615 000 bahtów, czyli około 97 200 zł. To o 13 000 bahtów więcej niż kosztuje nieco dłuższy SWB, a jednocześnie znacznie powyżej najtańszego LWB MT Chassis & Cab, który wyceniono na 519 000 bahtów (ok. 83 200 zł). Dla porównania, klasyczny Hilux Revo w wersji single cab kosztuje od 584 000 bahtów (ok. 94 600 zł). Jak podała Toyota, nowy wariant Hilux Champ został stworzony z myślą o kierowcach, którzy stawiają na zwrotność i kompaktowe gabaryty, ale nie chcą rezygnować z praktyczności.
Pickup, który nie boi się miasta
Hilux Champ Super SWB to auto, które można określić jako „narzędzie do zadań specjalnych” w środowisku miejskim. Krótki rozstaw osi sprawia, że pickup zyskuje cechy małego dostawczaka, zachowując przy tym ładowność większego modelu. Toyota zaryzykowała, wprowadzając najdroższy wariant jako najbardziej kompaktowy – i wygląda na to, że będzie to strzał w dziesiątkę dla osób szukających pojazdu, które zaparkuje tam, gdzie inne pickupy nawet nie spróbują wjechać.





















