Co wiadomo po testach F1 przed pierwszą rundą w Melbourne?

Drugi test przed sezonem 2026 w Bahrajnie zakończył przygotowania do pierwszego weekendu wyścigowego w Melbourne. Układ sił na pojedynczym okrążeniu pozostaje nieczytelny, bo zespoły realizowały różne programy. Mimo to w padoku wyłania się obraz ciasnej czołówki i kilku ekip, które mają najwięcej do zgarnięcia.
Zespoły mają dwa tygodnie, by przeanalizować dane i znaleźć zyski w tempie kwalifikacyjnym oraz wyścigowym. Czasy z testów nie dają prostych odpowiedzi, bo różniły się poziomy paliwa, tryby pracy jednostek i dobór opon. To przesuwa uwagę z tabeli wyników na trendy i spójność pakietu.
Czy Ferrari jest do pokonania?
Charles Leclerc zamknął testy najszybszym czasem, kończąc dzień niemal 0,9 s przed resztą po serii mocnych symulacji kwalifikacyjnych. Auto wyglądało na posłuszne w prowadzeniu, ale obraz może być mylący przez różnice w warunkach i ustawieniach. Fred Vasseur podkreślił, że priorytetem było zbieranie danych i budowanie formy sesja po sesji:
Jestem zadowolony, ale musimy pamiętać o celu na starcie. Chodziło o duży przebieg, zbieranie danych i poprawę z sesji na sesję. Osiągi nie są porównywalne, bo nie znamy poziomu paliwa u innych, trybów silnika i doboru opon. Skupmy się na sobie i spróbujmy zrobić lepszą robotę w Melbourne.
W kuluarach pojawia się teza, że Ferrari jest co najmniej w ścisłej czwórce, a w zależności od toru może być drugie albo nawet pierwsze. Plan rozwoju miał zakładać bazową wersję auta na shakedownie i stopniowe dokładanie osiągów. W Bahrajnie zwróciły uwagę dwa rozwiązania: małe tylne skrzydełko typu beam wing oraz możliwość jego obracania.
Czy Mercedes jest faworytem?
Coraz częściej słychać, że to Mercedes może otwierać sezon walką o czołowe pozycje. Jednocześnie różnice między nim a Ferrari mają być minimalne, a Red Bull i McLaren pozostają w zasięgu. Mercedes wyglądał na mocny od Barcelony do Bahrajnu, choć w drugim teście nie zrealizował pełnych symulacji wyścigu i nie gonił za jak najlepszymi czasami.
Auto imponowało w cieplejszych, mniej sprzyjających warunkach, a dłuższe przejazdy wypadały o kilka dziesiątych szybciej niż najlepsze long runy Ferrari. Słabszym punktem była niezawodność, bo pojawiły się mechaniczne problemy, głównie gdy za kierownicą siedział Kimi Antonelli. Wątek prostej jest ciekawy: Toto Wolff i George Russell wskazywali na mocne strony nowej jednostki Red Bulla tworzonej wspólnie z Fordem, ale dane mają sugerować lekką przewagę Mercedesa w prędkości na prostej.
Czy McLaren ma bazę do obrony tytułu?
McLaren jest w grze, ale nie podchodzi do sezonu jak oczywisty faworyt. Zespół mówi o spokojnym wykonaniu planu i rosnącej wydajności z dnia na dzień. Rdzeń pakietu miał pozostać zbliżony od pierwszych kółek w Barcelonie do ostatnich okrążeń w Bahrajnie. Andrea Stella podsumował testy tak:
Z powodzeniem zamknęliśmy elementy testowe oraz kluczową funkcjonalność i niezawodność auta. Jednocześnie przejechaliśmy długie stinty i systematycznie oswajaliśmy ustawienia, aerodynamikę, opony oraz maksymalizację jednostki napędowej. Każdego dnia dokładaliśmy osiągi i mamy jasny obraz potencjału auta na start nowej ery.
McLaren ma mieć solidny plan poprawek na sezon i liczyć na regularne skoki formy po pakietach rozwojowych. Jeśli układ Melbourne zagra pod charakter auta, może to być miejsce do szybkiego ataku.
Kto wygląda na najlepszego w środku stawki?
Jeśli czołówka zamyka się w czwórce: Mercedes, Ferrari, McLaren i Red Bull, to kolejna walka ma toczyć się o miano lidera środka. W tym gronie pojawiają się Haas i Alpine, a w tle przewija się też Racing Bulls. Alpine odpuściło rozwój w poprzednim roku, licząc na zwrot w 2026, i po testach zarówno Pierre Gasly, jak i Franco Colapinto mieli być zachęceni tym, co dostali.
W tempie na jedno okrążenie Gasly miał wymieniać się najlepszymi czasami z Olliem Bearmanem w ostatnim dniu, a dłuższe przejazdy też wyglądały przyzwoicie. Haas zaliczył bardzo gładkie testy dzięki wysokiej niezawodności i szybkiemu tempu, zwłaszcza w próbach kwalifikacyjnych. Racing Bulls zaliczył problemy na początku, ale odbił w drugim tygodniu, a Arvid Lindblad przejechał 165 okrążeń jednego dnia, skupiając się bardziej na długich przejazdach niż na pojedynczym „strzale” na małej ilości paliwa.
Kto ma najwięcej roboty przed Melbourne?
Najwięcej znaków zapytania dotyczy Aston Martina, Williamsa i Cadillaca. Aston Martin wypadł najsłabiej pod względem przebiegu w Bahrajnie, a problemy z niezawodnością ciągnęły się przez testy. Lance Stroll w ostatnim dniu przejechał tylko sześć okrążeń bez ustanowienia czasu, a praca zakończyła się 2,5 godziny przed końcem z powodu braku części.
W tej układance ważny jest też kontekst jednostki Hondy, bo szczególnie kłopotliwy miał być akumulator. Williams z kolei zbudował mocny przebieg i wyglądał stabilniej w realizacji programu. Brakuje mu jednak osiągów, bo auto jest zbyt ciężkie i traci przez to kilka dziesiątych sekundy, a pierwsze wyścigi mogą być trudniejsze, zanim przyjdą poprawki.
Cadillac ma za sobą szybkie wejście do stawki po otrzymaniu zielonego światła na start w F1, ale wciąż pojawiają się drobne problemy operacyjne, logistyczne i techniczne. Zespół ma metodycznie odhaczać kolejne punkty planu, choć na otwarcie sezonu oczekuje się, że będzie zamykać stawkę. Jednocześnie sygnały na przyszłość są opisywane jako pozytywne.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Renault Clio nowym numerem 1, a Dacia Sandero wypada z czołówki. Styczeń w Europie na minusie

Leclerc domyknął testy F1 w Bahrajnie na szczycie

Russell bije na alarm: Mercedes musi ogarnąć niezawodność i starty

Hybryda plug-in w realu: zużycie paliwa potrafi być prawie 3 razy wyższe niż w wskazuje na to cykl WLTP



