Lewis Hamilton miał szansę zakończyć Grand Prix Singapuru na podium, ale jedna decyzja strategiczna przekreśliła jego plany. Siedmiokrotny mistrz świata zignorował możliwość zjazdu do alei serwisowej podczas wirtualnej neutralizacji i ostatecznie spadł na szóste miejsce. Szef Ferrari, Frederic Vasseur, otwarcie przyznał, że Brytyjczyk popełnił błąd, a sam kierowca przeprosił zespół.
Ferrari miało szansę na podwójne podium
Weekend w Singapurze zapowiadał się dla Ferrari bardzo obiecująco. W sprincie Lewis Hamilton i Charles Leclerc zajęli odpowiednio drugie i trzecie miejsce, natomiast w kwalifikacjach do głównego wyścigu Monakijczyk okazał się szybszy od swojego zespołowego partnera. Włoska ekipa znalazła się w dogodnej sytuacji, aby zastosować odmienne strategie i spróbować rzucić wyzwanie Maxowi Verstappenowi.
Leclerc rozpoczął wyścig na miękkich oponach, dzięki którym od początku utrzymywał konkurencyjne tempo. Hamilton wybrał pośrednią mieszankę, ale szybko zaczął mieć problemy z osiągami. Już na 19. okrążeniu musiał zjechać do alei serwisowej, co znacząco wpłynęło na dalszy przebieg jego rywalizacji.
Z czasem Brytyjczyk zdołał jednak wrócić do czołowej trójki. Leclerc dysponował natomiast wystarczającą przewagą, aby po swoim pit stopie utrzymać pozycję przed Hamiltonem. Siedmiokrotny mistrz świata nie był zachwycony takim rozwojem wydarzeń, szczególnie gdy zespół polecił mu zwolnić i ograniczyć zużycie ogumienia.
Hamilton zignorował okazję do zmiany opon
Kluczowy moment nastąpił podczas wirtualnej neutralizacji, czyli Virtual Safety Car (VSC). Ferrari przygotowało możliwość jednoczesnego ściągnięcia obu kierowców do alei serwisowej, aby wykorzystać okazję do wymiany ogumienia przy mniejszej stracie czasu. Leclerc skorzystał z tej możliwości, ale Hamilton pozostał na torze na coraz bardziej zużytych oponach.
Decyzja okazała się kosztowna. Tempo Brytyjczyka zaczęło wyraźnie spadać, a rywale dysponujący lepszymi osiągami szybko wykorzystali jego problemy. Hamilton nie był w stanie obronić pozycji przed Kimim Antonellim, Lando Norrisem i Oscarem Piastrim.
W rezultacie kierowca Ferrari, który wcześniej znajdował się w czołowej trójce, ukończył Grand Prix Singapuru dopiero na szóstym miejscu. Zamiast siódmego podium w sezonie pozostało mu rozczarowanie i świadomość, że lepsza decyzja strategiczna mogła przynieść zupełnie inny rezultat.
Vasseur: To był błąd Hamiltona
Po zakończeniu wyścigu Frederic Vasseur nie próbował ukrywać, co jego zdaniem przesądziło o wyniku Brytyjczyka. W rozmowie z F1 TV szef Ferrari potwierdził, że zespół chciał ściągnąć obu kierowców podczas wirtualnej neutralizacji, ale Hamilton zdecydował się kontynuować jazdę.
Plan zakładał zjazd obu kierowców podczas VSC, ale Lewis zdecydował się pozostać na torze. Myślę, że ogólnie był to błąd. Mogliśmy dzisiaj zająć drugie i trzecie miejsce. Przeprosił za tę decyzję strategiczną podczas okrążenia zjazdowego.
Vasseur rozwinął swoją wypowiedź również przed kamerami Sky Sports F1. Wyjaśnił, że Ferrari pozostawiło otwarte dwa warianty strategii, uzależniając ostateczny wybór od sytuacji na torze. Wirtualna neutralizacja stworzyła warunki do realizacji korzystniejszego scenariusza, jednak Hamilton nie wykorzystał tej okazji.
Pozostawiliśmy otwarte obie możliwości, w zależności od pojawienia się VSC i innych okoliczności. Tak właśnie się stało. Wezwaliśmy obu kierowców do alei serwisowej. Zajęlibyśmy drugie i trzecie miejsce, ponieważ takie pozycje zajmowaliśmy na torze. On przegapił wjazd do alei serwisowej. Szczerze mówiąc, to trochę szkoda, bo stracił również podium.
Wypowiedzi szefa Ferrari wskazują, że zespół był przygotowany na zmianę strategii. Ostatecznie jednak decyzja Hamiltona sprawiła, że nie udało się wykorzystać korzystnego momentu wyścigu. Co istotne, Vasseur nie próbował przedstawiać całego zdarzenia jako błędu zespołowego.
Hamilton przeprosił zespół przez radio
Sam Hamilton nie szukał usprawiedliwień po utracie kolejnych pozycji. Gdy stało się jasne, że decyzja o pozostaniu na torze pozbawiła go szansy na podium, Brytyjczyk przyznał się do błędu w komunikacie radiowym skierowanym do mechaników i inżynierów:
Przepraszam, chłopaki. Zawiodłem was tą decyzją strategiczną.
To krótka, ale wymowna reakcja kierowcy, który jeszcze podczas wyścigu mógł liczyć na bardzo dobry rezultat. Zamiast walki o drugie lub trzecie miejsce musiał obserwować, jak kolejni rywale wyprzedzają jego Ferrari.
Vasseur docenił jednak sposób, w jaki Hamilton odniósł się do całej sytuacji. Podkreślił, że Brytyjczyk jasno przedstawił swoje stanowisko przez radio i nie zamierzał uchylać się od odpowiedzialności:
Był całkowicie jednoznaczny przez radio. Teraz skupmy się na Austin. Nasze osiągi w ten weekend były w porządku. Musimy skoncentrować się na przyszłości.
Ferrari musi wyciągnąć wnioski
Grand Prix Singapuru pokazało, że Ferrari dysponowało tempem pozwalającym walczyć o wysokie pozycje. Drugie miejsce Leclerca potwierdziło konkurencyjność włoskiego zespołu, ale wynik Hamiltona pozostawił spory niedosyt. Szczególnie że obaj kierowcy mieli realną możliwość ukończenia rywalizacji na podium.
Cała sytuacja pokazuje również, jak duże znaczenie w Formule 1 mają decyzje podejmowane w ciągu kilku sekund. Wirtualna neutralizacja potrafi całkowicie zmienić układ sił, ale tylko wtedy, gdy zespół i kierowca odpowiednio wykorzystają nadarzającą się okazję.
Dla Hamiltona najbardziej bolesne może być to, że nie przegrał walki o podium wyłącznie z powodu tempa samochodu. Sam odrzucił rozwiązanie, które według Ferrari pozwoliłoby mu utrzymać miejsce w czołowej trójce. Teraz zarówno on, jak i cały zespół muszą skoncentrować się na kolejnym wyścigu w Austin.






