Ładował elektrycznego SUV-a przez przedłużacz. Samochód i dom stanęły w płomieniach

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Ładowanie samochodu elektrycznego przez zwykły przedłużacz mogło doprowadzić do poważnego pożaru w Stanach Zjednoczonych. Ogień zniszczył Riviana R1S i rozprzestrzenił się na garaż pobliskiego domu. Choć przyczyna zdarzenia nie została jeszcze oficjalnie ustalona, producent wyraźnie zabrania takiego sposobu podłączania ładowarki.

Rivian R1S zniszczony przez pożar. Podejrzenia padły na przedłużacz

Do niebezpiecznego zdarzenia doszło w Stanach Zjednoczonych, gdzie elektryczny SUV Rivian R1S został poważnie uszkodzony przez ogień. Płomienie objęły również garaż budynku mieszkalnego, powodując znaczne straty materialne. Samochód w chwili wybuchu pożaru był podłączony do ładowania.

Zdjęcia przedstawiające skutki zdarzenia pojawiły się na platformie Reddit. Osoba, która je opublikowała, zasugerowała, że źródłem problemu mógł być przedłużacz elektryczny wykorzystywany do zasilania samochodu. Na razie jest to jednak tylko przypuszczenie, a nie potwierdzona przyczyna pożaru.

Nie opublikowano dotychczas raportu straży pożarnej, który pozwoliłby jednoznacznie ustalić przebieg zdarzenia. Nie wiadomo zatem, czy zawiódł sam przewód, połączenie elektryczne, gniazdko, czy też ogień pojawił się z zupełnie innego powodu.

Producent ostrzega przed takim ładowaniem

Instrukcja obsługi Riviana R1S zawiera jednoznaczne zalecenia dotyczące korzystania z przenośnej ładowarki. Producent zabrania podłączania jej przez przedłużacze, listwy zasilające i dodatkowe adaptery. Urządzenie powinno być podłączane bezpośrednio do odpowiedniego gniazda elektrycznego.

Powód jest związany z obciążeniem instalacji podczas ładowania samochodu. W amerykańskiej sieci elektrycznej przenośna ładowarka Riviana może przy napięciu 240 V pobierać prąd o natężeniu do 32 A, zapewniając moc ładowania wynoszącą około 7,6 kW. Takie obciążenie może utrzymywać się przez wiele godzin.

 

Don’t charge with extension cords
by r/Rivian

W przeciwieństwie do większości urządzeń domowych samochód elektryczny potrafi przez długi czas pobierać znaczną moc. Każde dodatkowe połączenie przewodów stanowi potencjalne miejsce wzrostu rezystancji i wydzielania ciepła. Szczególnie niebezpieczne mogą okazać się luźne styki, uszkodzone gniazda oraz przewody o zbyt małym przekroju.

Czy każdy przedłużacz jest niebezpieczny?

W dyskusji na Reddicie pojawiły się również głosy zwracające uwagę, że odpowiednio dobrany przewód może technicznie przenosić duże obciążenie bez nadmiernego nagrzewania. Sam fakt zastosowania przedłużacza nie oznacza więc automatycznie, że musi dojść do pożaru. Kluczowe znaczenie mają jego parametry, jakość połączeń oraz warunki użytkowania.

Nie zmienia to jednak zaleceń producenta samochodu. Nawet jeśli przedłużacz ma odpowiednią obciążalność prądową, jego zastosowanie wbrew instrukcji ładowarki może stwarzać dodatkowe zagrożenie. Przy wielogodzinnym ładowaniu szczególnie istotna jest jakość całego obwodu elektrycznego, a nie tylko parametry samego przewodu.

Ogromne straty, ale mieszkańcy wyszli z pożaru cało

Pomimo poważnych zniszczeń zdarzenie najprawdopodobniej nie zakończyło się tragedią. Według informacji przytoczonych przez Caradisiac mieszkańcy domu nie odnieśli obrażeń. Nie podano natomiast szczegółów dotyczących wartości strat ani dalszych ustaleń służb.

Przypadek Riviana R1S przypomina o istotnej różnicy między doraźnym zasilaniem urządzeń elektrycznych a wielogodzinnym ładowaniem samochodu. Nawet jeśli instalacja pozwala na podłączenie ładowarki do zwykłego gniazda, nie oznacza to, że można bezpiecznie korzystać z dowolnego przedłużacza. W tym przypadku dopiero wyniki dochodzenia pozwolą stwierdzić, czy sposób podłączenia samochodu rzeczywiście przyczynił się do pożaru.

O autorze

Redakcja MotoGuru.pl

Redakcja MotoGuru.pl

Zespół redakcyjny
Redakcja MotoGuru.pl to zbiorowy podpis stosowany przy materiałach przygotowanych wspólnie przez członków zespołu, aktualizowanych przez więcej niż jedną osobę lub publikowanych w ramach współpracy wydawniczej.Każdy taki tekst podlega standardowej weryfikacji redakcyjnej. Sprawdzamy zgodność ze źródłami, poprawność danych, nazw, dat i kontekstu, a informacje pochodzące od producentów oraz innych podmiotów zewnętrznych oddzielamy od ustaleń i wniosków redakcji.Za ostateczną publikację i stosowanie standardów redakcyjnych odpowiada zespół MotoGuru.pl pod nadzorem kierownictwa redakcji. Informacje o członkach zespołu, ich doświadczeniu oraz sposobie przygotowywania treści znajdują się na stronach „O nas” i „Zasady redakcyjne”.

© 2026 MotoGuru.pl