Pożar nielegalnego składowiska chemikaliów w Ryczołku na Mazowszu mógłby doprowadzić do zamknięcia autostrady A2, a nawet zniszczenia jej nawierzchni. Takie zagrożenie wskazuje burmistrz Kałuszyna, powołując się na najnowszą ekspertyzę Akademii Pożarniczej w Warszawie. W pobliżu strategicznej trasy od czterech lat zalegają tysiące pojemników z niebezpiecznymi substancjami.
Asfalt może się stopić
Problem dotyczy składowiska w miejscowości Ryczołek, położonego przy drodze krajowej nr 92, niedaleko wjazdu na autostradę A2. W przypadku zapłonu zgromadzonych tam odpadów skutki mogłyby wykraczać daleko poza teren samej posesji. Zagrożony jest zarówno pobliski węzeł autostradowy, jak i przebiegająca obok trasa.
Jak poinformowało 23 października Radio dla Ciebie, burmistrz Kałuszyna Arkadiusz Czyżewski otrzymał ekspertyzę przygotowaną przez Akademię Pożarniczą w Warszawie. Według przedstawionej przez niego interpretacji dokumentu temperatura potencjalnego pożaru mogłaby doprowadzić nawet do uszkodzenia asfaltowej nawierzchni A2.
W rozmowie z RDC samorządowiec przedstawił możliwy przebieg zdarzeń:
Węzeł autostradowy i autostrada zostaje zamykana. To będzie taka temperatura, że asfalt będzie się topił. Czyli mamy do odtworzenia autostradę, to ogromne pieniądze.
Nie chodzi zatem wyłącznie o krótkotrwałe utrudnienia w ruchu. Gdyby rzeczywiście doszło do poważnego uszkodzenia nawierzchni, przywrócenie przejezdności wymagałoby przeprowadzenia prac drogowych. Ich zakres i koszt zależałyby od rzeczywistej skali zniszczeń.
Tysiące pojemników z chemikaliami
Nielegalne składowisko odkryto na początku 2022 roku. Na prywatnej działce zgromadzono około 6500 pojemników o pojemności 1000 litrów każdy. Znajdowały się one na otwartym placu, w dwóch halach namiotowych oraz w naczepach samochodów ciężarowych.
Badania laboratoryjne przeprowadzone na potrzeby postępowania prokuratorskiego wykazały obecność mieszaniny różnych substancji chemicznych. Wśród zidentyfikowanych związków znalazły się metanol, etanol, aceton, izopropanol, octan etylu, ksyleny, styren i kwas siarkowy.
Część tych substancji jest łatwopalna, a niektóre wykazują właściwości toksyczne, żrące lub szkodliwe dla środowiska. Z tego względu ewentualny pożar stanowiłby zagrożenie nie tylko ze względu na wysoką temperaturę, lecz także możliwość uwolnienia niebezpiecznych produktów spalania.

fot. GDDKiA/Krzysztof Nalewajko
Dodatkowym problemem jest czas przechowywania odpadów. Pojemniki od lat pozostają narażone na zmienne warunki atmosferyczne. Już w styczniu burmistrz Czyżewski zwracał uwagę, że mróz, nasłonecznienie i postępująca korozja mogą pogarszać ich stan techniczny.
Zagrożona infrastruktura strategiczna
Autostrada A2 nie jest jedynym ważnym obiektem znajdującym się w sąsiedztwie składowiska. Obok działki przebiega linia elektroenergetyczna o napięciu 400 kV, łącząca Ostrołękę z Kozienicami. Według burmistrza jej uszkodzenie podczas pożaru mogłoby spowodować poważne zakłócenia w dostawach energii.
Niedaleko znajduje się również lotnisko wojskowe 23. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Mińsku Mazowieckim. To szczególnie istotny obiekt z punktu widzenia bezpieczeństwa państwa, wykorzystywany między innymi podczas alarmów związanych z sytuacją za wschodnią granicą Polski.
Jak wyjaśnił Arkadiusz Czyżewski w rozmowie z RDC, zagrożenie dla lotniska nie ograniczałoby się do samego ognia. Produkty niepełnego spalania mogłyby osadzać się na urządzeniach radiolokacyjnych, zakłócając ich funkcjonowanie.
Ekspertyza Akademii Pożarniczej trafiła już do wojewody mazowieckiego oraz Ministerstwa Obrony Narodowej. Opisane skutki pozostają jednak scenariuszem potencjalnego pożaru, a nie informacją o zdarzeniu, które już nastąpiło. Nie ogłoszono z tego powodu zamknięcia autostrady A2.
Likwidacja kosztuje miliony
Pomimo upływu czterech lat niebezpieczne odpady nadal pozostają na posesji. Według ustaleń RDC właściciel nieruchomości miał wydzierżawić ją firmie z Marek, która okazała się podmiotem podstawionym. Sprawą zajęła się Prokuratura Rejonowa w Mińsku Mazowieckim.
Największą przeszkodą w usunięciu składowiska są pieniądze. W najnowszych doniesieniach koszt likwidacji oszacowano na około 70 mln zł, choć we wcześniejszych kalkulacjach pojawiały się kwoty sięgające nawet 100 mln zł. Takiego wydatku gmina Kałuszyn nie jest w stanie samodzielnie sfinansować.
W styczniu 2026 roku mieszkańcy Kałuszyna i okolicznych miejscowości protestowali przed Mazowieckim Urzędem Wojewódzkim w Warszawie. Zebrali ponad 1500 podpisów pod petycją dotyczącą likwidacji składowiska. Po demonstracji przedstawiciele samorządu otrzymali informację o możliwości ubiegania się o pokrycie nawet 99% kosztów utylizacji ze środków Narodowego Funduszu Ochrony Środowiska i Gospodarki Wodnej.
Nie oznaczało to jednak automatycznego przyznania pieniędzy. Według informacji RDC z 23 października kolejny wniosek o dofinansowanie nie został uwzględniony przez Ministerstwo Klimatu i Środowiska.
W efekcie nielegalne składowisko wciąż pozostaje w bezpośrednim sąsiedztwie ważnego połączenia drogowego między Warszawą a wschodnią Polską. Nowa ekspertyza nadaje sprawie dodatkowe znaczenie: potencjalny pożar mógłby nie tylko zagrozić okolicznym mieszkańcom, ale również wymusić wyłączenie z ruchu fragmentu autostrady i doprowadzić do kosztownych uszkodzeń infrastruktury.






