Bentley robi Bentaygę na serio w teren. Koncept Bentayga X ma 55 mm więcej prześwitu i 650 KM

Bentayga X Concept to podniesiona, poszerzona i wyraźnie „uterenowiona” wersja Bentaygi Speed, która ma sprawdzić, czy klienci z grubym portfelem chcą nie tylko luksusu i szybkości, ale też prawdziwego brudu na bokach. A przy obecnej modzie na twardo wyglądające SUV-y, ten eksperyment pachnie raczej sondowaniem rynku niż kaprysem projektantów.
Nie chodzi jednak o plastikowy pakiet „terenowy” do lansu pod kawiarnią. Tutaj zmiany mają sens w jednym konkretnym aspekcie: żeby duży, luksusowy SUV lepiej radził sobie na śniegu i na luźnych nawierzchniach, gdy kończy się równy asfalt.
Co zmieniono, żeby dało się wjechać dalej niż na krawężnik?
Najważniejsze liczby są proste i mówią same za siebie. Prześwit poszedł w górę o 55 mm, a rozstaw kół urósł o 120 mm. Do tego dochodzą masywne opony terenowe na kutych, 22-calowych felgach. Szerszy rozstaw i większy prześwit mają pomóc wtedy, gdy pod kołami jest śnieg, koleiny albo sypki szuter.
- Wyższe zawieszenie: +55 mm prześwitu, żeby łatwiej przejeżdżać przez nierówności i koleiny.
- Większy rozstaw: +120 mm, żeby stabilniej prowadzić auto na luźnym podłożu.
- Opony terenowe i 22-calowe, kute felgi, żeby połączyć wytrzymałość z „dorosłym” wyglądem.
- Nadkola wypchnięte na zewnątrz i większy skok zawieszenia.
- Głębokość brodzenia podniesiona ponad 0,5 m, czyli woda przestaje być przeszkodą nie do pokonania.
W skrócie: to ma być Bentayga, która w warunkach zimowych i na drogach gruntowych nie udaje, że jej wszystko jedno. I właśnie w takich warunkach te zmiany mają robić różnicę.
Dach jak w wyprawówce, tylko że z luksusowym logo
Na dachu pojawiają się reflektory dalekiego zasięgu, a sam bagażnik dachowy umożliwia zabranie dodatkowego sprzętu w przypadku dłuższego wypadu poza cywilizację. I jest też element, który brzmi jak żart, ale w tym świecie ma swoją logikę: egzemplarz na zdjęciach ma na dachu mały, elektryczny gokart do zabawy na lodzie. Jeśli ktoś zimą bywa w Alpach, to skojarzenie jest proste: lodowe tory i wypożyczalnie sprzętu. Tyle że tutaj zamiast nart, na dachu ląduje zabawka do kręcenia bączków na lodzie, bo czemu nie.
Od spodu nie zrezygnowano z rzeczy, które w Bentaydze mają pilnować komfortu i opanowania masy auta. Zostaje pneumatyczne zawieszenie oraz aktywny układ stabilizacji przechyłów, żeby nadwozie nie bujało się jak jacht, gdy droga robi się nierówna. A skoro to dalej ma być Bentayga Speed w sercu, to zostaje też tytanowy układ wydechowy i 4-litrowe V8 o mocy 650 KM. Teren terenem, ale ścieżka dźwiękowa powinna się zgadzać.
Publiczny debiut na lodzie i pokaz dla właściwej publiki
Koncept ma zadebiutować publicznie na festiwalu FAT Ice Race w Austrii. Trudno o lepsze tło: lód, zima i impreza, na której „terenowy” wygląd musi przeżyć kontakt z rzeczywistością, a nie tylko z lampami w studio. Obok ma się pojawić oklejone Supersports coupe, to samo, którym Travis Pastrana jeździł bokiem po terenie fabryki w Crewe w filmie Full Send. To zestawienie jest celowe: z jednej strony luksus i prędkość, z drugiej sygnał, że marka chce pokazać „zabawę” w bardziej surowym wydaniu. 
Czy to naprawdę ma szansę trafić do produkcji
Najciekawsze jest to, co wydarzy się po tym pokazie. Marka wprost sugeruje, że obserwuje reakcję klientów i sprawdza, czy jest apetyt na Bentaygę z realnymi zdolnościami terenowymi, a nie tylko z pakietem ozdobników. Marka poinformowała wprost:
Ten koncept został opracowany, aby pobudzić dyskusję i zebrać opinie na temat Bentaygi o podniesionych możliwościach jazdy w terenie.
Wszystko rozchodzi się o reakcję klientów
To jest uczciwe postawienie sprawy: „sprawdzamy, czy tego chcecie”. Oczywiście takie deklaracje zawsze mają drugie dno, bo często są też miękkim wprowadzeniem rynku w pomysł, który już dojrzewa w gabinetach. Jeśli reakcja będzie mocna, nie zdziwi scenariusz, w którym pojawi się wersja produkcyjna Bentaygi z prawdziwym, terenowym pakietem. W praktyce byłaby to odpowiedź na trend, w którym SUV ma wyglądać i zachowywać się jak narzędzie do wypraw, nawet jeśli większość życia spędzi w mieście.
Na końcu pozostaje proste pytanie: czy luksusowy SUV powinien mieć realne zdolności terenowe, jeśli i tak większość właścicieli nie zjedzie nim dalej niż na ubity parking przy stoku. Ale skoro ktoś może chcieć bawić się w wyprawy „na bogato”, to przynajmniej niech dostanie auto, które w tych warunkach potrafi coś więcej niż tylko dobrze wyglądać.
O autorze
Paweł Trafny
Najnowsze

Land Rover zmienia plany dotyczące baby Defendera. Chodzi o rodzaj napędu

Changan DEEPAL S05 PHEV wjeżdża do Polski. Oferuje do 100 km zasięgu na samym prądzie

Porsche jak Hyundai. Taycan otrzymuje ten sam gadżet, który Koreańczycy stosują od dawna

Mercedes-AMG ma problem za kulisami. Brakuje części do aut GT3





















