⏱️ 4 min.

BMW żegna serię 8. Fabryka Dingolfing szykuje się na Neue Klasse

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

22-12-2025 07:12
BMW 8 Coupe

To jeden z tych momentów, kiedy nawet najbardziej odporni na sentyment kierowcy robią krótką pauzę: BMW ogłosiło, że seria 8 kończy swój bieg i w 2026 roku zejdzie z taśmy. Z jednej strony jest nostalgia za eleganckim grand tourerem, z drugiej trzeźwa kalkulacja rynku, który coraz mniej pożąda klasycznych luksusowych coupé z silnikiem spalinowym. A trzecia strona medalu? Dingolfing i tak już patrzy w inną epokę: elektryczną, cyfrową i opartą o Neue Klasse.

Ta historia nie jest więc wyłącznie o jednym modelu. To opowieść o tym, jak segment luksusowych coupé premium kurczy się pod naporem SUV-ów, mody na „zerową emisęi” oraz technologicznej gonitwy, w której liczy się już nie tylko prowadzenie, ale też ekosystem usług i oprogramowania.

Rynek miał inne zdanie

BMW zaprezentowało serię 8 w 2018 roku, jako mocną deklarację w klasie prestiżowych gran turismo: auto miało rzeźbione nadwozie, nowoczesne rozwiązania i osiągi, które pasują do topowej półki. Gama od początku była szeroka jak na model tej klasy, bo obejmowała trzy warianty:

W teorii wszystko się zgadzało: elegancja, sportowy sznyt, status „flagowego” gran turismo. W praktyce, przynajmniej w Europie, sprzedaż okazała się zbyt skromna, by uzasadniać dalsze życie modelu. We Francji rejestracje nie przekroczyły 500 sztuk, a we Włoszech obecność na drogach pozostawała marginalna. To nie brzmi jak porażka produktu, tylko jak diagnoza segmentu: chętnych na takie auta robi się po prostu mniej.

Dlaczego to się kończy: SUV-y, elektryfikacja i odpływ od klasycznych coupé

Los Serii 8 splótł się z gwałtowną zmianą preferencji klientów premium. W Europie coraz silniej działa kilka równoległych trendów:

  • klienci premium częściej wybierają SUV-y niż klasyczne coupé
  • rosną oczekiwania wobec „mobilności bezemisyjnej” i technologii pokładowych
  • popyt na tradycyjne coupé z silnikiem spalinowym stopniowo słabnie

W tym kontekście decyzja BMW nie wygląda jak nagły kaprys, tylko jak wynik chłodnej kalkulacji. Marka przestawiła priorytety, bo rynek przestawił priorytety wcześniej. Seria 8 mogła mieć „wszystko”, ale nie mogła zmienić kierunku, w jakim poszła klasa premium.

Harmonogram pożegnania: Dingolfing kończy produkcję w 2026

BMW zapowiedziało zakończenie produkcji serii 8 w historycznym zakładzie w Dingolfing w kwietniu 2026 roku. Ten punkt jest ważny symbolicznie, bo mówimy o fabryce kojarzonej z niemiecką precyzją i wytwarzaniem modeli o dużym znaczeniu w gamie. Jeszcze wcześniej, bo już w trakcie 2025 roku, seria 8 miała być stopniowo usuwana z konfiguratorów online oraz europejskich cenników. To w praktyce „miękkie wygaszanie” modelu: najpierw znika z pierwszej linii sprzedaży, potem schodzi z produkcji.

Ostatni ukłon: limitowane edycje dla rynków poza Europą

Żeby domknąć temat z odrobiną klasy (i jednocześnie domknąć magazyny w stylu premium), BMW postawiło na limitowane serie dla rynków pozaeuropejskich. Najmocniej wybrzmiewa tu M850i xDrive Gran Coupé Edition M Heritage, przygotowane w liczbie 500 egzemplarzy. Ta wersja wyróżnia się ekskluzywnymi wykończeniami i numerowanymi detalami, czyli dokładnie tym, co lubi kolekcjonerska część klientów: „ostatnie sztuki” z jasnym stemplem wyjątkowości.

Neue Klasse i 40+ elektryków: Dingolfing zmienia rolę

Przyszłość fabryki Dingolfing jest już nakreślona: platforma Neue Klasse ma stać się kluczowym fundamentem produkcji nowych modeli elektrycznych i „cyfrowych” BMW. To nie kosmetyka, tylko zmiana filozofii: więcej elektroniki, więcej oprogramowania, więcej integracji i mniej miejsca na sentyment do wielkich coupé z epoki spalinowej. W szerszym planie BMW celuje w mocne tempo elektryfikacji: marka zakłada wprowadzenie ponad 40 nowych modeli elektrycznych do 2027 roku. W takim układzie utrzymywanie niszowej, drogiej w produkcji linii luksusowych coupé z klasycznym napędem robi się coraz trudniejsze do obrony, nawet jeśli auto budzi emocje i wygląda świetnie na zdjęciach.

A co z następcą? Skytop pozostawał „gdzieś w tle”

W tle pojawiały się spekulacje o duchowych następcach i projektach, które mogłyby choć częściowo kontynuować ideę eleganckiego GT. Wśród takich wzmianek przewija się Skytop, ale w tym momencie brzmiało to bardziej jak ciekawy kierunek i obiekt domysłów niż realna, rynkowa kontynuacja tradycji Serii 8. To właśnie w tym miejscu najłatwiej wpaść w marketingowe zaklęcia o „nowej erze” i „przyszłości mobilności”. Tyle że w tej historii przyszłość nie jest sloganem, tylko twardą decyzją produktową: Seria 8 odchodzi, a BMW przesuwa ciężar na elektryfikację, cyfryzację i nowe platformy.

Koniec modelu to nie tylko koniec modelu

Zamknięcie rozdziału pod tytułem „BMW s eria 8” jest czymś więcej niż ruchem w cenniku. To sygnał, że segment luksusowych coupé premium w Europie przechodzi do defensywy, bo popyt odpływa tam, gdzie są SUV-y, nowinki technologiczne i obietnica „zrównoważonej” mobilności. Seria 8 zostanie jako wspomnienie epoki, w której eleganckie grand tourer potrafiło być jednocześnie wizytówką stylu i mocy. Teraz scena zmienia dekoracje: mniej cylindrów, więcej kilowatów, mniej romantyzmu, więcej strategii. I Dingolfing też już to wie.

O autorze

Zdjęcie autora artykułu

Krzysztof Drobnicki

Zawodowo inżynier, po godzinach łowca zakrętów. Uważam, że zapach spalonego paliwa to najlepsze perfumy.