Chiński koncern Chery, do którego należy m.in. marka Jaecoo, chce pomóc Jaguar Land Rover w odbudowie produkcji i sprzedaży samochodów. Sytuacja jest o tyle zaskakująca, że SUV-y Jaecoo wyraźnie nawiązują stylistyką do brytyjskich Range Roverów. Za propozycją współpracy kryje się jednak znacznie większy plan – Chery zamierza produkować samochody w Wielkiej Brytanii i z czasem stać się częścią tamtejszego przemysłu motoryzacyjnego.
Chińska kopia brytyjskiego SUV-a
Chery coraz śmielej rozpycha się na europejskim rynku. Chiński koncern rozwija sprzedaż pod kilkoma markami, w tym Jaecoo, której modele trudno pomylić z samochodami o zupełnie innym rodowodzie stylistycznym. Szczególnie Jaecoo 5 przypomina pomniejszonego Range Rovera, a większe Jaecoo 7 również czerpie z charakterystycznego wzornictwa brytyjskich SUV-ów.

fot. Jaecoo
Teraz ten chiński producent chce zacieśnić współpracę z koncernem Jaguar Land Rover (JLR), którego samochody stanowią dla projektantów Jaecoo wyraźny punkt odniesienia. Jak informuje francuski „L’Automobile Magazine”, Chery deklaruje gotowość do wsparcia brytyjskiego partnera w odbudowie dawnego poziomu produkcji.
Propozycja pojawia się w szczególnym momencie. Jaguar przechodzi gruntowną transformację, która wiąże się z przerwą w dotychczasowej działalności marki, a Land Rover mierzy się z własnymi trudnościami. Jednocześnie chińscy producenci zwiększają swoją obecność na europejskim rynku, coraz mocniej konkurując z uznanymi markami.
Chery chce być brytyjskie
Ambicje Chińczyków wykraczają daleko poza sprzedaż kolejnych SUV-ów. Podczas spotkania zorganizowanego w siedzibie koncernu prezes Chery przedstawił kierunek, w którym zamierza rozwijać działalność przedsiębiorstwa w Wielkiej Brytanii.
Jak przytacza francuski magazyn, szef chińskiej firmy stwierdził:
Musimy stać się brytyjską marką.
Nie chodzi przy tym wyłącznie o marketing czy dostosowanie stylistyki samochodów do lokalnych gustów. Chery zamierza rozwijać w Wielkiej Brytanii własne zaplecze produkcyjne i inżynieryjne, a docelowo projektować oraz wytwarzać tam samochody przeznaczone na europejski rynek.
Taki scenariusz mógłby przynieść korzyści obu stronom. Brytyjski przemysł motoryzacyjny potrzebuje nowych inwestycji, natomiast Chery zyskałoby możliwość rozwijania działalności w kraju o wieloletnich tradycjach motoryzacyjnych, z dostępem do wykwalifikowanych pracowników i istniejącej infrastruktury.
Fabryka Nissana na celowniku
Jednym z najważniejszych elementów planu jest zakład Nissana w Sunderland. Od kilku miesięcy pojawiają się doniesienia, że Chery mogłoby przejąć do wykorzystania jedną z dwóch linii produkcyjnych fabryki. Według nieoficjalnych informacji porozumienie w tej sprawie mogło już zostać podpisane, choć jego zawarcie nie zostało potwierdzone w przytoczonym materiale.
Nissan ma koncentrować przyszłe inwestycje na głównej linii produkcyjnej. Druga mogłaby więc posłużyć chińskiemu koncernowi do uruchomienia lokalnego montażu własnych modeli. Byłby to istotny krok w kierunku europejskiej produkcji samochodów Chery, a nie tylko ich importowania z Chin.
W tle pojawiają się również kwestie celne i pochodzenia pojazdów. Produkcja w Wielkiej Brytanii mogłaby ograniczyć ryzyko związane z ewentualnymi brytyjskimi cłami importowymi. Chery interesuje się ponadto planowanym oznaczeniem „Made in Europe”, o którym dyskutują Francja i Niemcy.
Według francuskiej publikacji jednym z rozważanych warunków uzyskania takiego oznaczenia miałby być 70% udział europejskich komponentów. Nie oznacza to jednak, że kryterium zostało już ostatecznie przyjęte ani że samochody produkowane w Wielkiej Brytanii automatycznie je spełnią. Znaczenie będą miały szczegółowe zasady przyszłego systemu, w tym sposób traktowania brytyjskiej produkcji.
Własne centrum inżynieryjne
Chery rozpoczęło już rozwijanie zaplecza technicznego na Wyspach. Koncern otworzył centrum inżynieryjne w Millbrook, które ma wspierać jego europejską działalność. Na obecnym etapie placówka nie dysponuje jeszcze możliwościami samodzielnego opracowania kompletnego samochodu od podstaw.
Chińczycy rozważają jednak rozbudowę tych kompetencji. W dłuższej perspektywie oznaczałoby to możliwość tworzenia modeli nie tylko produkowanych, lecz również projektowanych z myślą o europejskich klientach bezpośrednio w Wielkiej Brytanii.
To istotna różnica wobec strategii polegającej wyłącznie na uruchomieniu montowni. Rozbudowane centrum badawczo-rozwojowe pozwoliłoby Chery mocniej związać się z lokalnym przemysłem, a jednocześnie lepiej dostosowywać samochody do wymagań europejskiego rynku.
Freelander odwraca role
Współpraca Chery z Jaguar Land Rover nie jest nowym pomysłem. Oba koncerny pozostają partnerami od 2012 roku. Dotychczas ich relacje koncentrowały się przede wszystkim na produkcji brytyjskich samochodów w Chinach, z przeznaczeniem na tamtejszy rynek.
Teraz kierunek współpracy zaczyna się zmieniać. Jednym z jej najważniejszych przedsięwzięć jest odrodzenie marki Freelander w ramach wspólnego projektu Chery i JLR. Nazwa znana z historii Land Rovera ma zostać wykorzystana do stworzenia nowej gamy samochodów terenowo-rekreacyjnych.

fot. Chery
Pojazdy mają łączyć stylistykę nawiązującą do brytyjskich terenówek z rozwiązaniami technicznymi opracowanymi przez chińskiego partnera. W praktyce oznacza to wykorzystanie doświadczenia Chery w projektowaniu współczesnych samochodów przy jednoczesnym czerpaniu z rozpoznawalności brytyjskiego dziedzictwa motoryzacyjnego.
Właśnie w tym kontekście należy rozpatrywać deklarowaną pomoc dla Jaguar Land Rover. Chiński koncern nie jest już wyłącznie partnerem odpowiadającym za lokalną produkcję w Chinach. Chce odgrywać coraz większą rolę również w rozwoju nowych samochodów i technologii.
Nowy układ sił
Historia Chery i JLR pokazuje, jak bardzo zmieniła się sytuacja w światowej motoryzacji. Jeszcze kilkanaście lat temu współpraca zachodnich producentów z chińskimi przedsiębiorstwami służyła przede wszystkim uzyskaniu dostępu do ogromnego rynku Państwa Środka. Europejskie marki wnosiły do takich przedsięwzięć własne konstrukcje, technologie i doświadczenie.
Obecnie chińskie koncerny coraz częściej występują w roli dostawców rozwiązań technicznych, kapitału i nowych możliwości produkcyjnych. Chery chce wykorzystać tę zmianę, rozwijając własną działalność w Wielkiej Brytanii, a jednocześnie pogłębiając współpracę z dotychczasowym partnerem.
Nie oznacza to, że Chińczycy przejmą kontrolę nad Jaguarem czy Land Roverem. Przedstawione plany dotyczą rozwoju współpracy przemysłowej, wspólnych projektów oraz potencjalnych inwestycji produkcyjnych. Nie ma również potwierdzenia, że deklarowana pomoc przełoży się na konkretny program zwiększenia sprzedaży samochodów JLR.
Paradoks pozostaje jednak wyraźny. Producent SUV-ów stylistycznie przypominających Range Rovery chce pomagać firmie, z której wzornictwa sam czerpie inspirację. A jeśli plany Chery dotyczące brytyjskich fabryk i zaplecza inżynieryjnego zostaną zrealizowane, chińskie samochody mogą w przyszłości stać się znacznie bardziej brytyjskie, niż sugerowałoby ich pochodzenie.






