Eksport ropy z regionu Zatoki Perskiej mocno odbudował się we wrześniu i w części miesiąca przekraczał poziomy notowane przed wybuchem wojny z Iranem.Producenci osiągnęli ten wynik mimo ataków na tankowce i problemów w Cieśninie Ormuz, wykorzystując alternatywne szlaki, rurociągi oraz przeładunki ropy między statkami.
18,3 mln baryłek dziennie
Według wstępnych danych firmy Kpler siedmiodniowa średnia eksportu ropy z regionu wyniosła 30 września 18,3 mln baryłek dziennie. W ciągu września przez 14 dni wielkość dostaw przekraczała poziom sprzed wojny. W okresie 12 miesięcy poprzedzających rozpoczęcie wojny USA i Izraela z Iranem średnia wynosiła około 18 mln baryłek dziennie.
Jeszcze wyższe chwilowe wartości odnotowano pod koniec miesiąca. Według danych Kpler eksport 24 oraz 27-29 września sięgał od 19,5 do 22,5 mln baryłek dziennie. Oznacza to wyraźne odbicie po silnym ograniczeniu przepływów, które nastąpiło po rozpoczęciu konfliktu pod koniec lutego.
Arabia Saudyjska napędza odbicie
Dużą rolę w zwiększeniu dostaw odegrała Arabia Saudyjska, która wysyła ropę zarówno przez Morze Czerwone, jak i Zatokę Perską. Wzrost nastąpił mimo ataku z 10 września na saudyjski rurociąg Wschód-Zachód. Według Kpler producenci z regionu zdołali przekierowywać dostawy, gdy kolejne trasy napotykały ograniczenia.
Podobną poprawę pokazują dane Vortexa. Czternastodniowa średnia eksportu ropy i kondensatu z Bliskiego Wschodu osiągnęła 18,6 mln baryłek dziennie, przekraczając dziesięcioletnią średnią sezonową i wracając do poziomu sprzed konfliktu.
Starszy analityk rynku Vortexa – Xavier Tang – wskazał, że za znaczną częścią wrześniowego wzrostu stoi Arabia Saudyjska:
Większość tego miesięcznego wzrostu odnotowanego we wrześniu pochodzi z Arabii Saudyjskiej, która zwiększa eksport, aby odzyskać udział w rynku od innych krajów Bliskiego Wschodu.
Według analityka dodatkowe dostawy z Bliskiego Wschodu powinny również zmniejszyć napięcie na rynku ropy, szczególnie w przypadku azjatyckich rafinerii.
Ropa omija Cieśninę Ormuz
Powrót eksportu nie oznacza jednak powrotu do dawnych warunków transportu. Przed konfliktem około 83% eksportu ropy z regionu przechodziło przez Cieśninę Ormuz. We wrześniu około 40% regionalnego eksportu korzystało z tras omijających cieśninę.
Arabia Saudyjska i Zjednoczone Emiraty Arabskie w większym stopniu wykorzystują rurociągi oraz alternatywne terminale. Wzrosło również znaczenie przeładunków ze statku na statek. W sierpniu w ten sposób obsługiwano ponad 70% ropy przepływającej przez Cieśninę Ormuz.
System ma jednak ograniczenia. Aktywność związana z przeładunkami na Zatoce Omańskiej osiągnęła we wrześniu rekordowy poziom, a część bardzo dużych tankowców jest wykorzystywana do wielokrotnych rejsów wahadłowych. Taki sposób transportu zwiększa złożoność operacji, czas przewozu i jego koszty.
Tankowce nadal są atakowane
Poprawa eksportu następuje przy utrzymującym się ryzyku dla żeglugi. Firma Marisks informowała o co najmniej siedmiu incydentach z udziałem tankowców w ciągu tygodnia. 1 października bardzo duży tankowiec Kazimah III został trafiony w Cieśninie Ormuz przez niezidentyfikowany pocisk, co spowodowało pożar na pokładzie.
4 października trafiony został również pływający pod banderą Liberii tankowiec Lipsi. Pocisk uszkodził jego maszynownię. Według Marisks załogi obu jednostek były bezpieczne i nie odnotowano ofiar.
Brytyjska agencja United Kingdom Maritime Trade Operations informowała natomiast o co najmniej jednym ataku dziennie w Cieśninie Ormuz lub Zatoce Adeńskiej od 2 października. Marisks ocenia, że wraz ze wzrostem ruchu statki są narażone na podwyższone i coraz trudniejsze do przewidzenia zagrożenie.
Eksport odbudowany, ale ryzyko pozostało
Przed rozpoczęciem wojny przez Cieśninę Ormuz przepływało przeciętnie około 125 dużych statków handlowych dziennie. Szlak odpowiadał za transport około 20% światowych dostaw ropy i LNG, dlatego każde poważniejsze zakłócenie żeglugi w tym miejscu ma znaczenie daleko wykraczające poza sam region.
We wrześniu wzrosły również przewozy skroplonego gazu ziemnego opuszczającego Cieśninę Ormuz, osiągając najwyższy poziom od lutego. Dane pokazują więc, że eksporterzy z Zatoki zdołali w znacznym stopniu odbudować przepływy surowców. Jednocześnie ataki na jednostki i przeciążenie alternatywnych metod transportu sprawiają, że obecnego poziomu eksportu nie można jeszcze utożsamiać z pełnym powrotem do normalności.






