Eni wprowadziło we Włoszech maksymalne ceny paliw sprzedawanych na stacjach Enilive. Od 28 września litr benzyny może kosztować najwyżej 1,99 euro (ok. 8,71 zł), a oleju napędowego 2,19 euro (ok. 9,58 zł). Ograniczenie ma obowiązywać przez 30 dni, ale może zostać przedłużone do końca roku.
Sztywny limit na stacjach
Włoski koncern energetyczny ustalił maksymalne ceny paliw na poziomie o około 17 eurocentów niższym od wcześniejszych średnich. W przeliczeniu daje to różnicę wynoszącą około 74 groszy na każdym litrze.
Limit obejmuje paliwa sprzedawane przez sieć Enilive. Benzyna nie może kosztować więcej niż 1,99 euro (ok. 8,71 zł) za litr, natomiast w przypadku diesla granicą jest 2,19 euro (ok. 9,58 zł). Eni potwierdza, że ograniczenie zaczęło obowiązywać 28 września.
Na początek 30 dni
Nowe zasady nie zostały wprowadzone bezterminowo. Limit ma obowiązywać początkowo przez 30 dni, a później Eni zdecyduje o jego ewentualnym przedłużeniu. Maksymalna cena może pozostać w mocy nawet do końca 2026 roku, jeśli będzie to uzasadnione sytuacją na rynku i warunkami zaopatrzenia.
Mechanizm jest jednocześnie powiązany z obowiązującą we Włoszech ulgą dotyczącą akcyzy. Nie jest więc zwykłą krótkotrwałą promocją, lecz reakcją na sytuację, w której ceny paliw mocno obciążają gospodarstwa domowe i przedsiębiorstwa.
Europa ma problem z rafineriami
Eni wskazuje dwa główne źródła obecnej presji cenowej: kryzysy geopolityczne ograniczające podaż produktów rafinowanych oraz niedobór europejskich mocy przerobowych. Według koncernu w ciągu ostatnich 15 lat w Europie zamknięto niemal 30 rafinerii.
Skutki są szczególnie widoczne, gdy dostawy paliw lub surowców zostają zaburzone. Mniejsza rezerwa mocy produkcyjnych oznacza bowiem, że europejski rynek ma ograniczone możliwości szybkiego zwiększenia własnej podaży.
Eni już wcześniej hamowało podwyżki
Koncern podaje, że działania ograniczające wzrost cen rozpoczął już w marcu. Rosnące notowania na rynkach międzynarodowych miały być tylko częściowo przenoszone na rekomendowane ceny detaliczne na stacjach, a część wzrostu kosztów brało na siebie Eni.
Wprowadzenie sztywnego pułapu idzie o krok dalej, ponieważ kierowca z góry zna maksymalną cenę, jakiej może spodziewać się w sieci. Na razie rozwiązanie dotyczy Włoch i pozostaje ściśle związane z tamtejszym systemem ulg podatkowych.






