Administracja Donalda Trumpa rozważa ograniczenie eksportu oleju napędowego z USA. Według analizy Goldman Sachs taki ruch początkowo obniżyłby ceny diesla na amerykańskich stacjach, ale z czasem mógłby uderzyć w ceny benzyny w USA oraz podnieść hurtowe ceny diesla w Europie.
Diesel najpierw stanieje
Stany Zjednoczone są obecnie największym eksporterem oleju napędowego na świecie, dlatego ewentualne ograniczenie sprzedaży za granicę miałoby znaczenie daleko poza amerykańskim rynkiem. Donald Trump opowiedział się za pomysłem zakazu eksportu, choć sekretarz energii Chris Wright ostrzega, że w dłuższej perspektywie rozwiązanie może przynieść skutek przeciwny do zamierzonego.
Goldman Sachs szacuje, że dopóki w USA dostępna będzie przestrzeń magazynowa, każdy tydzień obowiązywania zakazu mógłby obniżać średnią detaliczną cenę diesla o około 0,25 dolara na galonie. Przy obecnej cenie wynoszącej około 6,50 dolara za galon oznaczałoby to spadek o niespełna 4% tygodniowo.
Mechanizm jest stosunkowo prosty. Paliwo, które obecnie trafia na eksport, pozostałoby na rynku krajowym, zwiększając zapasy i wywierając presję na obniżkę cen. Problem pojawiłby się jednak w momencie, gdy możliwości magazynowania zaczęłyby się wyczerpywać.
Problem przeniesie się na benzynę?
Według Goldman Sachs dłuższe utrzymywanie ograniczeń eksportowych mogłoby zmusić rafinerie do redukcji przerobu. Olej napędowy, benzyna i paliwo lotnicze powstają w dużej mierze równolegle w procesie rafinacji, więc ograniczenie produkcji jednego paliwa wpływa również na podaż pozostałych.
Po zapełnieniu magazynów każdy kolejny tydzień zakazu mógłby wywierać presję na wzrost detalicznych cen benzyny w USA o około 0,30 dolara na galonie. W praktyce rozwiązanie mające chronić kierowców przed drogim dieslem mogłoby więc po pewnym czasie zwiększyć koszty tankowania benzyny.
Goldman Sachs nie traktuje pełnego zakazu jako scenariusza bazowego. Bank uznaje jednak ograniczenia eksportu, w tym zastosowanie kontyngentów, za możliwy wariant dalszych działań władz USA.
Europa też odczuje decyzję USA
Konsekwencje nie ograniczałyby się do rynku amerykańskiego. Goldman Sachs szacuje, że każdy tydzień zakazu mógłby podnosić hurtową cenę diesla w Europie o około 3 dolary za baryłkę, czyli niespełna 2%. Uwolnienie europejskich rezerw strategicznych mogłoby według analityków zniwelować mniej więcej połowę tego wzrostu.
Sytuacja jest szczególnie istotna w warunkach napiętego światowego rynku paliw. Amerykańskie ograniczenia eksportowe oznaczałyby pozostawienie większej ilości oleju napędowego w USA kosztem odbiorców zagranicznych, którzy musieliby szukać dodatkowych dostaw z innych kierunków.
Po zniesieniu ograniczeń sytuacja miałaby zacząć wracać do wcześniejszej równowagi. Goldman Sachs zakłada, że amerykańskie ceny diesla ponownie zbliżyłyby się wtedy do poziomów na innych rynkach, co oznaczałoby presję na ich wzrost w USA i jednocześnie spadek cen poza Stanami Zjednoczonymi.
Waszyngton nie jest jednomyślny
Sam pomysł budzi spory wewnątrz amerykańskiej administracji. Trump poparł rozważenie zakazu eksportu, natomiast Chris Wright argumentował, że takie rozwiązanie może ostatecznie zwiększyć ceny benzyny i paliwa lotniczego.
Dyskusja odbywa się w momencie, gdy amerykański diesel kosztuje około 6,50 dolara za galon (ok. 24,96 zł). Ograniczenie eksportu może więc przynieść szybki efekt na stacjach, ale analiza Goldman Sachs pokazuje, że jego dalsze konsekwencje byłyby znacznie bardziej złożone. W przypadku Europy bilans od początku wygląda mniej korzystnie, bo mniejsza podaż amerykańskiego paliwa oznaczałaby dodatkową presję na ceny.






