MotoGuru.pl

Ferrari wraca do Le Mans – po ponad 50 latach nieobecności

Ferrari wraca do Le Mans. Celem jest powtórzenie sukcesów z lat 60. XX wieku, kiedy samochody włoskiej marki 6 razy z rzędu stawały na najwyższym stopniu podium w klasyfikacji generalnej.

Oglądaliście film „Ferrari kontra Ford”? Opowiada on niezwykłą historię pojedynku w Le Mans pomiędzy Włochami a Amerykanami. Po długich negocjacjach, kiedy umowa przejęcia Ferrari przez Forda leży na stole, a przedstawiciele koncernu z Dearborn w Michigan czekają tylko na podpis Enzo, nagle dochodzi do zerwania rozmów, w wyniku czego Amerykanie zostają odesłani z kwitkiem.

To wkurza ich do tego stopnia, że postanawiają utrzeć nosa Ferrari w słynnym 24-godzinnym wyścigu Le Mans. A więc tam, gdzie pozostają niepokonani od kilku lat. Resztę historii już znacie – mozolne przygotowania, testy, liczne problemy i w końcu, w 1966 roku, upragniona wygrana, po 6 zwycięstwach z rzędu włoskiej marki. W ten sposób Amerykanie dopięli swego, a kierowcy Ferrari nigdy więcej nie minęli linii mety w Le Mans jako pierwsi.

Cel: rok 2023

Ale wkrótce ma się to zmienić. Ferrari zapowiedziało budowę nowego hipersamochodu, który ma sprawić, że hymn włoski ponownie będzie rozbrzmiewał na torze de la Sarthe.

„Przez ponad 70 lat wyścigów na torach całego świata poprowadziliśmy nasze samochody do zwycięstwa, sprawdzając najnowocześniejsze rozwiązania techniczne: innowacje, które powstają na torze i sprawiają, że każdy samochód drogowy wyprodukowany w Maranello jest wyjątkowy” – twierdzi szef włoskiej marki, John Elkann. „Wprowadzając nowy program Le Mans Hypercar, Ferrari po raz kolejny potwierdza swoje sportowe zaangażowanie i determinację, by być bohaterem najważniejszych światowych wydarzeń w motorsporcie”.

Hypecar to nowo utworzona, najwyższa kategoria, mająca w 2021 roku zastąpić dotychczasową klasę, określaną jako LMP1. Przepisy zakładają, że startujące w niej samochody mają silnik spalinowy o mocy maksymalnej 680 KM i masie własnej co najmniej 1030 kg. Układ napędowy ma być zelektryfikowany, a obowiązkowy silnik zamontowany przy przedniej osi – dostarczać do 268 KM.

Ale to nie wszystko. Obok spełnienia powyższych wymogów, a także wszystkich pozostałych zawartych w regulaminie, samochód kategorii Hypercar musi powstać w co najmniej 25 egzemplarzach dopuszczonych do ruchu drogowego.

Ferrari znów w grze

Ostatni raz zespół fabryczny Ferrari startował w Le Mans w 1971 z modelem M512, dysponującym jednostką V12 o mocy nieco przekraczającej 600 KM. Auto jednak nie odniosło pokładanych w nim nadziei (3. i 4. miejsce) i ostatecznie przesądziło o rozłące Włochów z Le Mans.

Powrót Ferrari na tor de la Sarthe to jednocześnie gratka dla fanów wyścigów i poważne wyzwanie dla Ferrari. Wiadomym jest, że Włosi decydując się na ten ruch są pewni swego i łatwo skóry nie sprzedadzą.

Cóż, nie pozostaje teraz nic, tylko zapaść w sen zimowy na dwa lata i obudzić tuż przed wyścigiem Le Mans w 2023 roku. Tym bardziej że budowę samochodu klasy Hypercar zapowiedzieli już Toyota i Peugeot.