MotoGuru.pl

Google chce zastąpić smartfonem prawa jazdy i kluczyki samochodowe

Dzisiejsze smartfony potrafią naprawdę wiele. Już zastępują karty płatnicze, ale Google chce pójść o krok, a nawet dwa dalej, i sprawić, żeby telefony z Androidem zastąpiły także kluczyki samochodowe i prawa jazdy.

Takie plany ogłosiło dzisiaj Google, prezentując projekt Android Ready SE Alliance. Zapewnia on przeróżnym firmom i ich partnerom dostęp do zasobów, umożliwiających stworzenie nowego zestawu apletów o otwartym kodzie źródłowym – zweryfikowanych i gotowych do użycia.

Innymi słowami chodzi o to, aby producenci (OEM) wytwarzający części i komponenty na pierwszy montaż mieli dostęp do ulepszeń, które Google wprowadziło w systemie Android. Tutaj na pierwszy plan wysuwają się względy bezpieczeństwa, mające sprawić, że obsługa krytycznych danych będzie tak bezpieczna, jak to tylko możliwe.

Obecnie istnieją aplikację producentów samochodów, za pomocą których można np. otwierać samochód.

Amerykański gigant wyjaśnia, że dane osobowe wymagają sprzętu odpornego na manipulacje i zdolnego do przechowywania tzw. kluczy kryptograficznych. Takie narzędzie zostało dołączone do Androida i nazywa się StrongBox. Jest ono już gotowe do upowszechnienia, co oznacza, że każdy producent OEM może wykorzystać je na własny użytek.

Google do nowej funkcjonalności już w 2018 roku przygotowało własną serię smartfonów Pixel, wyposażoną w specjalnie wbudowany chip o nazwie Titan M. Pozwala on na tworzenie systemów nowej generacji z wykorzystaniem dedykowanego, bezpiecznego elementu.

Kiedy będzie można wykorzystać smartfona jako klucz samochodowy i mobilne prawa jazdy? To kwestia najbliższych miesięcy. Możliwe, że nawet już niebawem. Wśród firm, chcących, telefonem zastąpić klucze samochodowe jest m.in. koreański Samsung, który już w styczniu ogłosił, że jeszcze latem 2021 roku jego smartfony zostaną zaopatrzone w taką właśnie funkcjonalność.

Otwieranie BMW za pomocą aplikacji działa… mało przekonująco.

Pamiętam jak niegdyś otrzymałem do testów BMW, do którego producent zamiast kluczyka dodawał wyłącznie telefon (Samsung Note 9), zaopatrzony w aplikację niemieckiej marki. Otwieranie i zamykanie auta było jednak wyjątkowo upierdliwe. Nie dość że wymagało najpierw odpalenia aplikacji, to później trzeba było jeszcze przyłożyć smartfon w odpowiednie miejsce (przy środkowym słupku z napisem NFC) i odczekać dłuższą chwilę. Co gorsza, nie zawsze udawało się odryglować zamki za pierwszym razem.

Pozostaje mieć nadzieję, że jeśli już podobna funkcjonalność trafi do Androida – wszystko będzie działało znacznie sprawniej.