Mercedes ma nietypowy problem ze swoim bestsellerem. Popyt na elektryczne GLC jest tak duży, że dostawcy akumulatorów i instalacji elektrycznych nie nadążają z realizacją zamówień. Nowi klienci mogą czekać na samochód nawet do końca 2027 roku, a producent musi dodatkowo zmierzyć się z opóźnieniem uruchomienia produkcji w Stanach Zjednoczonych.
Bestseller przerósł oczekiwania
GLC od lat należy do najważniejszych samochodów w gamie Mercedesa. W ciągu ostatnich pięciu lat aż czterokrotnie było najlepiej sprzedającym się modelem tej niemieckiej marki. Wprowadzenie nowej generacji, dostępnej również z napędem elektrycznym, jeszcze bardziej zwiększyło zainteresowanie tym SUV-em.
Od stycznia do września 2026 roku sprzedaż GLC w Europie wzrosła o 33%, osiągając 106 648 egzemplarzy. Szczególnie dobrze radzi sobie odmiana elektryczna, która odpowiada już za jedną czwartą światowej sprzedaży. Na rynku europejskim jej udział przekracza 50%.
Najważniejszym rynkiem pozostają Niemcy, gdzie trafia około jednej trzeciej sprzedawanych GLC. Stanowi tam niemal 20% całej sprzedaży nowych Mercedesów. Duża część nabywców to przedsiębiorstwa – we wrześniu GLC był najpopularniejszym samochodem wśród klientów flotowych.
Akumulatory hamują produkcję
Problem polega na tym, że Mercedes nie jest w stanie wyprodukować tylu elektrycznych GLC, ilu oczekują klienci. Głównym ograniczeniem okazują się dostawy akumulatorów od chińskiego koncernu CATL, który ma trudności z uruchomieniem produkcji na odpowiednią skalę w swojej węgierskiej fabryce.

fot. CATL
Zmaga się ona z opóźnieniami dotyczącymi certyfikacji środowiskowej oraz problemami związanymi ze ściekami przemysłowymi. Sytuacja jest na tyle poważna, że według części niemieckich mediów CATL musiał awaryjnie sprowadzać akumulatory z Chin, ponieważ europejska produkcja nie wystarcza do pokrycia zapotrzebowania.
To jednak niejedyny kłopot. Producent wiązek elektrycznych z Maroka również nie nadąża z realizacją zamówień. Niedobory dwóch istotnych komponentów ograniczają tempo montażu samochodów i utrudniają Mercedesowi zwiększenie produkcji.
Dostawy dopiero w 2027 roku
Konsekwencje odczuwają przede wszystkim nabywcy. Pula dostępnych elektrycznych GLC na 2026 rok została już wyczerpana, a terminy realizacji zamówień systematycznie się wydłużają. Klienci, którzy wcześniej zamówili samochód, muszą w niektórych przypadkach liczyć się z oczekiwaniem sięgającym siedmiu miesięcy.
Jeszcze gorzej wygląda sytuacja osób dopiero planujących zakup. Według informacji przekazywanych przez producenta nowe zamówienia mogą zostać zrealizowane dopiero w trzecim lub czwartym kwartale 2027 roku. Nawet część samochodów zamówionych wcześniej trafi do właścicieli dopiero w drugiej połowie przyszłego roku.
Mercedes nadal oferuje GLC z silnikami spalinowymi. Pozostanie ona w sprzedaży do czasu wprowadzenia następcy w 2027 roku, dzięki czemu producent może przynajmniej częściowo zaspokajać popyt na swojego najpopularniejszego SUV-a.
Stellantis miał podobny problem
Trudności Mercedesa przypominają niedawne wydarzenia w fabrykach Stellantisa. W październiku 2026 roku musiał on wstrzymać produkcję w Miluzie, Rennes i Sochaux z powodu niedostatecznych dostaw akumulatorów o pojemności 97 kWh przeznaczonych do elektrycznych SUV-ów.
Za dostawy odpowiadała spółka Automotive Cells Company (ACC), utworzona w 2020 roku przez TotalEnergies i Stellantisa. Co ciekawe, Mercedes dołączył do tego przedsięwzięcia już w 2021 roku. Obecnie niemiecki producent zmaga się z podobnymi ograniczeniami, mimo że w przypadku elektrycznego GLC postawił na akumulatory CATL-a.

fot. Mercedes
Przypadki obu koncernów pokazują, jak duży wpływ na działalność fabryk samochodów mają możliwości produkcyjne dostawców. Nawet przy wysokim popycie i dostępnych mocach montażowych niedobór jednego kluczowego podzespołu może ograniczyć produkcję całego modelu.
Fabryka w Bremie osamotniona
Elektryczny Mercedes GLC powstaje obecnie wyłącznie w niemieckiej Bremie. W przeciwieństwie do części innych europejskich zakładów motoryzacyjnych fabryka nie musi więc obawiać się niedostatecznej liczby zamówień. Jej największym zagrożeniem pozostaje ryzyko przestojów spowodowanych brakującymi komponentami.
Mercedes planował początkowo uruchomienie produkcji elektrycznego GLC również w amerykańskim zakładzie w Vance w stanie Alabama. Samochody miały zacząć zjeżdżać z tamtejszych linii montażowych w listopadzie 2027 roku. Harmonogram został jednak znacząco zmieniony.
Rozpoczęcie amerykańskiej produkcji przesunięto aż na maj 2030 roku, czyli o dwa i pół roku. Oznacza to, że fabryka w Bremie pozostanie jedynym producentem elektrycznego GLC znacznie dłużej, niż pierwotnie zakładano.
Amerykański rynek pod znakiem zapytania
Opóźnienie inwestycji w Stanach Zjednoczonych może mieć dodatkowe konsekwencje. Samochody sprowadzane z Europy są narażone na wyższe obciążenia celne, co utrudnia Mercedesowi konkurowanie ceną na amerykańskim rynku.
Jednocześnie zainteresowanie samochodami elektrycznymi w USA pozostaje słabsze niż w Europie. Dodatkowym czynnikiem jest złagodzenie regulacji dotyczących pojazdów spalinowych przez administrację Donalda Trumpa, które zmniejsza presję na szybkie przechodzenie na napędy bezemisyjne.
Mercedes znalazł się zatem w szczególnej sytuacji. W Europie ma samochód, którego nie potrafi dostarczać wystarczająco szybko, natomiast w Stanach Zjednoczonych odkłada lokalną produkcję o 30 miesięcy. Najbliższe lata pokażą, czy CATL i pozostali dostawcy zdołają zwiększyć wydajność na tyle, aby fabryka w Bremie mogła w pełni wykorzystać zainteresowanie elektrycznym GLC.






