Właściciele samochodów BMW i Volkswagena w Chinach otrzymują fałszywe powiadomienia o akcjach serwisowych. Oszuści wykorzystują obawy o bezpieczeństwo pojazdu, podrobione dokumenty i dane osobowe kierowców, aby nakłonić ich do wejścia na niebezpieczne strony internetowe. Producenci ostrzegają, że niektóre wiadomości wyglądają jak oficjalna korespondencja, ale mogą prowadzić do kradzieży pieniędzy.
Fałszywe akcje serwisowe
W ostatnich dniach w Chinach nasiliły się próby oszustw wymierzonych w właścicieli samochodów. Przestępcy rozsyłają SMS-y i wiadomości multimedialne informujące o rzekomych wadach bezpieczeństwa, najczęściej dotyczących poduszek powietrznych. Odbiorca ma pilnie zarejestrować pojazd na wskazanej stronie internetowej, aby skorzystać z bezpłatnej naprawy.
W niektórych wiadomościach pojawia się termin zaledwie dwóch godzin na dopełnienie formalności. Oszuści ostrzegają również, że zignorowanie powiadomienia może skutkować utratą gwarancji. Takie komunikaty mają wywołać presję i skłonić kierowcę do działania bez sprawdzenia wiarygodności nadawcy.
Niepokojąca jest precyzja fałszywych zawiadomień. Według chińskich mediów przestępcy potrafią podać prawdziwe nazwisko właściciela, numer rejestracyjny, a nawet fragment numeru VIN. Wykorzystują również podrobione pisma z pieczęciami producentów lub instytucji państwowych, co dodatkowo zwiększa wiarygodność oszustwa.
BMW i Volkswagen ostrzegają
BMW China potwierdziło 6 listopada, że przestępcy podszywają się pod markę, rozpowszechniając fałszywe zawiadomienia o wycofaniu pojazdów do naprawy. Dokumenty zawierają podrobione pieczęcie BMW China oraz spółki BMW Brilliance Automotive. Producent podkreśla, że wiadomości te nie pochodzą z jego oficjalnych kanałów.

fot. BMW
Volkswagen China opublikował podobne ostrzeżenie 5 listopada. Firma poinformowała, że oszuści wykorzystują zarówno jej nazwę, jak i nazwy organów nadzorczych, aby nakłaniać kierowców do przekazywania danych osobowych za pośrednictwem nieoficjalnych stron internetowych.
Problem dotyczy również innych producentów. Li Auto, znane także jako Lixiang, zdementowało informacje o rzekomej akcji serwisowej poduszek powietrznych. Firma wyjaśniła, że nie prowadzi kampanii opisanej w podejrzanych wiadomościach, a wskazana w nich witryna nie ma z nią żadnego związku. Ostrzeżenia przekazała także Toyota.
Jak działa oszustwo?
Najważniejszym elementem przestępczego mechanizmu jest odnośnik prowadzący do strony podszywającej się pod oficjalny serwis producenta. Kierowca może zostać poproszony o podanie danych osobowych, numeru karty bankowej lub kodu autoryzacyjnego. W rzeczywistości informacje te trafiają do oszustów.
Chińskie media opisują przypadek właściciela Toyoty z Zhengzhou, który otrzymał wiadomość zawierającą jego prawdziwe dane oraz informację o możliwości uzyskania 2800 juanów (ok. 1642 zł) odszkodowania w związku z wadliwą poduszką powietrzną Takata. Mężczyzna nabrał podejrzeń, ponieważ wiadomość wysłano z prywatnego numeru telefonu. Po skontaktowaniu się z autoryzowanym serwisem dowiedział się, że była to próba oszustwa.
W innym opisanym przypadku przestępcy próbowali przekonać właścicielkę samochodu do wykonania operacji w bankowości internetowej pod pretekstem weryfikacji wypłaty. Zdarzają się również próby nakłonienia poszkodowanych do udostępnienia ekranu telefonu, co może umożliwić przejęcie dalszych informacji potrzebnych do kradzieży pieniędzy.
Prawdziwe wezwania też istnieją
Skuteczność takiego oszustwa zwiększa fakt, że producenci rzeczywiście prowadzą akcje przywoławcze. Na początku listopada chiński urząd nadzoru rynku opublikował informacje o kampaniach obejmujących łącznie ponad 800 tys. samochodów różnych marek. Dotyczą one między innymi układów kierowniczych, hamulcowych i paliwowych.

fot. Volkswagen
Przestępcy wykorzystują więc rzeczywiste informacje o akcjach serwisowych, aby uwiarygodnić własne wiadomości. Szczególnie podatny na manipulację może być właściciel samochodu, który wcześniej dowiedział się, że jego model jest objęty prawdziwym wezwaniem do naprawy.
Warto przy tym rozróżnić dwie kwestie: fałszywe zawiadomienie nie oznacza, że samochód jest wolny od rzeczywistej wady. Kierowca powinien niezależnie sprawdzić status pojazdu, zamiast zakładać, że każda informacja o akcji serwisowej jest oszustwem.
Jak rozpoznać zagrożenie?
BMW zaznacza, że oficjalne zawiadomienia o akcjach przywoławczych nie wymagają podawania numerów kart bankowych, kodów weryfikacyjnych ani wykonywania przelewów. Podejrzenia powinny wzbudzać również wiadomości wysyłane z prywatnych lub zagranicznych numerów, odnośniki do nieznanych domen oraz żądania instalowania dodatkowego oprogramowania.
Najbezpieczniejszym rozwiązaniem jest samodzielny kontakt z autoryzowanym serwisem albo sprawdzenie numeru VIN w oficjalnym systemie producenta. W przypadku samochodów użytkowanych w Polsce można również korzystać z informacji publikowanych przez Urząd Ochrony Konkurencji i Konsumentów, który zamieszcza powiadomienia dotyczące produktów niebezpiecznych, w tym samochodów objętych akcjami naprawczymi.
Chińskie przypadki pokazują, że znajomość danych właściciela i pojazdu nie jest wystarczającym dowodem autentyczności wiadomości. Nawet poprawny numer VIN i dokument opatrzony pieczęcią producenta nie powinny zastępować weryfikacji w oficjalnym źródle.






