Lancia odkurza historyczną nazwę. Taka jest zupełnie nowa Gamma

Lancia Gamma wraca po latach, ale nie jako klasyczny sedan ani coupe. Nowy model jest crossoverem z opadającą linią dachu, włoską produkcją i gamą napędów, w której najmocniejsza wersja elektryczna osiąga 375 KM.
Historyczna Gamma była jednym z tych modeli, które dobrze wyglądały na zdjęciach i gorzej znosiły codzienność. Lancia produkowała ją w latach 1976–1984 jako czterodrzwiowego sedana, a w latach 1977–1984 także jako dwudrzwiowe coupe. Nowy samochód korzysta więc ze znanej nazwy, ale gra już według zupełnie innych zasad rynku.
To druga Lancia po latach chudych
Najważniejszy kontekst nie dotyczy samej stylistyki, tylko kondycji marki. Lancia przez długi czas opierała się właściwie na jednym modelu, czyli Ypsilonie. Gamma ma być drugim filarem oferty i pierwszym tak wyraźnym sygnałem odbudowy gamy po ponad dekadzie posuchy.
Samochód powstał na platformie STLA Medium, tej samej, którą wykorzystuje Opel Grandland. Wymiary też są bardzo zbliżone: 4,67 m długości, 1,89 m szerokości i 1,66 m wysokości. To oznacza rodzinny format, choć opadająca linia tyłu może zabrać część praktyczności bagażnikowi.
Włoska elegancja, ale technika ze Stellantisa
Gamma została zaprojektowana, skonstruowana i opracowana we Włoszech. Produkcja będzie odbywać się w zakładzie Stellantisa w Melfi, czyli w jednej z kluczowych fabryk koncernu na Półwyspie Apenińskim. Pierwsze egzemplarze przechodzą już testy drogowe. Nadwozie nawiązuje do mniejszego Ypsilona.
Charakterystycznym motywem jest świetlny podpis z pionową linią, która przecina poziomy pas biegnący przez przód i tył auta. Lancia stawia tu na elegancję zamiast agresji, co w świecie crossoverów jest niemal aktem odwagi.
Hybryda na długie trasy i mocne wersje elektryczne
Podstawą oferty będzie wersja hybrydowa o mocy 145 KM. Jej zasięg ma przekraczać 1000 km, a układ napędowy najpewniej bazuje na 1,2-litrowej jednostce mild hybrid znanej z innych modeli Stellantisa. To wariant dla tych, którzy chcą Lancii, ale nie chcą planować życia wokół ładowarki.
Elektryczna Gamma zacznie się od wersji o mocy 230 KM i zasięgu ponad 540 km. Taki wynik sugeruje zastosowanie akumulatora o pojemności 73 kWh, znanego z Opla Grandlanda. Lancia zapowiada jednak wyższe moce niż obecnie oferowane modele koncernu na tej samej platformie.
Najmocniejsza Gamma ma mieć 375 KM
Silniejsze odmiany elektryczne prawdopodobnie dostaną akumulator o pojemności 97,2 kWh. Wariant o mocy ponad 245 KM ma oferować zasięg do 740 km. Na szczycie gamy stanie wersja AWD o mocy 375 KM i zasięgu do 675 km. Te wartości, które są typowe dla najnowszych modeli DS Automobiles, czyli No7 o No8.
Szczegóły techniczne mają pojawić się w kolejnych miesiącach. Rozpoczęcie sprzedaży zaplanowano na koniec tegorocznego lata.
Gamma nie jest powrotem do przeszłości
Największym ryzykiem dla nowej Lancii nie jest wygląd, lecz pozycjonowanie. Marka musi przekonać klientów, że nie sprzedaje tylko bardziej stylowego kuzyna Opla Grandlanda. Gamma ma włoskie pochodzenie, własną twarz i mocne wersje elektryczne, ale wciąż działa w bardzo zatłoczonym segmencie.
Powrót znanej nazwy może pomóc, choć sama nostalgia nie sprzeda crossovera. Lancia potrzebuje dziś modelu, który wygląda inaczej niż reszta Stellantisa i jednocześnie nie przegrywa techniką. Gamma właśnie taki egzamin będzie zdawać jako pierwsza większa Lancia nowej ery.
O autorze
Tomasz Nowak
Najnowsze

Ferrari Luce polaryzuje światowe media. Sprawdź, co piszą o wyglądzie tego samochodu

Dlaczego Ferrari Luce to współczesny Pontiac Aztek?

To może być najważniejszy model BYD-a w Europie. Dolphin G DM-i ma napęd PHEV i celuje w rewir Skody Fabii

Ferrari pokazało elektryczne Luce. Rynek odpowiedział spadkiem akcji





