Nowa Tesla Roadster ma wykorzystywać dodatkowe silniki odrzutowe, dzięki którym przyspieszenie do niemal 100 km/h zajmie mniej niż sekundę. Rozwiązanie ma jednak poważne ograniczenie: zaledwie pięć sekund pracy układu może oznaczać konieczność uzupełniania gazu przez nawet sześć godzin.
Pięć sekund dodatkowego ciągu
Podczas październikowej prezentacji nowej Tesli Roadster producent pokazał możliwości układu wykorzystującego sprężony azot. Zamiast polegać wyłącznie na przyczepności opon i napędzie elektrycznym, samochód może uzyskać dodatkową siłę napędową dzięki gwałtownemu wyrzutowi gazu przez specjalne dysze.

fot. Tesla
Rozwiązanie przypomina silniki manewrowe stosowane w technice kosmicznej. Nie dochodzi w nim do spalania paliwa, ponieważ siła ciągu powstaje wskutek uwalniania gazu zgromadzonego pod bardzo wysokim ciśnieniem. W przypadku Roadstera ma to umożliwić osiąganie przyspieszeń niedostępnych dla konwencjonalnego napędu samochodowego.
Problem pojawia się po wykorzystaniu zgromadzonego azotu. Lars Moravy, wiceprezes Tesli odpowiedzialny za rozwój samochodów, ujawnił szczegóły dotyczące czasu potrzebnego na ponowne napełnienie zbiornika. Jak przekazał w wypowiedzi przytoczonej przez Motor1:
Obecnie napełnianie trwa od dwóch do sześciu godzin. Mamy nadzieję skrócić ten czas do mniej niż pół godziny.
Oznacza to, że po pięciu sekundach korzystania z dodatkowego ciągu konieczne może być nawet sześciogodzinne oczekiwanie na ponowne przygotowanie układu do pracy. Tesla zamierza znacząco ograniczyć tę niedogodność, jednak nie podała terminu wdrożenia szybszego systemu napełniania.
Ciśnienie stanowi wyzwanie
Źródłem problemu są wymagania techniczne instalacji. Roadster w wersji Thrust ma otrzymać zbiornik o pojemności 200 litrów, w którym azot będzie przechowywany pod ciśnieniem sięgającym około 690 barów. To wartość znacznie przekraczająca możliwości typowych kompresorów warsztatowych.
Nawet wiele przemysłowych instalacji dostarczających azot pod wysokim ciśnieniem pracuje przy niższych wartościach, sięgających około 414 barów. Uzyskanie parametrów wymaganych przez Teslę może więc oznaczać konieczność zastosowania specjalistycznego urządzenia podwyższającego ciśnienie.
Turns out the future does have flying cars https://t.co/6fexPp6SXI
— Elon Musk (@elonmusk) October 16, 2026
W praktyce właściciel Roadstera wyposażonego w dodatkowe dysze nie będzie mógł po prostu podjechać na zwykłą stację paliw, aby uzupełnić zapas gazu. Konieczna będzie odpowiednia infrastruktura, której dostępność i koszty pozostają niewiadomą. To istotne ograniczenie, szczególnie jeśli kierowca zamierza regularnie korzystać z maksymalnych osiągów samochodu.
Trzy odmiany Roadstera
Tesla zapowiedziała trzy konfiguracje nowego modelu, różniące się wyposażeniem i przeznaczeniem. Nie każda otrzyma układ wykorzystujący sprężony azot.
- Performance – podstawowa, dwuosobowa odmiana przeznaczona do normalnego użytkowania na drogach. Nie będzie wyposażona w dodatkowe dysze odrzutowe.
- Thrust – dwuosobowa wersja z czterema dyszami umieszczonymi z tyłu nadwozia oraz 200-litrowym zbiornikiem azotu. Według zapowiedzi Tesli przyspieszenie od 0 do 97 km/h ma zajmować mniej niż sekundę.
- Rocket – jednomiejscowa konfiguracja z dziesięcioma dyszami rozmieszczonymi wokół nadwozia i dodatkowym zbiornikiem o pojemności 400 litrów. Układ ma umożliwiać nie tylko gwałtowne przyspieszanie, ale również podskoki, obracanie samochodu i kontrolowanie jego położenia w powietrzu.
Najbardziej ekstremalna odmiana Rocket została już zaprezentowana podczas pokazów z wykorzystaniem prototypu. Tesla zaznacza jednak, że ta konfiguracja nie jest dopuszczona do ruchu po drogach publicznych. W przypadku wersji Thrust kwestia homologacji pozostaje nierozstrzygnięta.
Homologacja pozostaje niewiadomą
Oprócz czasu napełniania zbiorników konstruktorzy muszą zmierzyć się z wymaganiami dotyczącymi bezpieczeństwa. Dodatkowe dysze generujące gwałtowny ciąg rodzą pytania o ochronę pieszych, bezpieczeństwo pasażerów oraz możliwość legalnego korzystania z takiego rozwiązania na drogach publicznych.
Dotychczasowe demonstracje pokazują możliwości prototypów, ale nie oznaczają automatycznie, że podobny układ trafi do seryjnych samochodów w niezmienionej postaci. Tesla nie przedstawiła jeszcze ostatecznych danych technicznych ani dokumentacji potwierdzającej dopuszczenie wersji Thrust do zwykłego ruchu drogowego.

fot. Tesla
Warto też pamiętać, że dodatkowy ciąg ma służyć przede wszystkim osiąganiu ekstremalnych przyspieszeń. W codziennej eksploatacji samochód nadal będzie korzystał z napędu elektrycznego, a korzystanie z dysz pozostanie funkcją specjalną, wymagającą odpowiedniego przygotowania.
Rezerwacje już ruszyły
Tesla przyjmuje już rezerwacje nowego Roadstera również w Polsce, mimo że produkcja samochodu ma rozpocząć się dopiero w 2028 roku. Zainteresowani muszą wpłacić 22 000 zł na początku, a pozostałą część kwoty przekazać w ciągu dziesięciu dni.
Łączna kwota rezerwacji wersji Performance wynosi 212 000 zł. W przypadku limitowanej odmiany Thrust trzeba przygotować aż 1 022 000 zł. Nie są to jednak ceny samochodów, lecz kwoty wymagane do rezerwacji. Tesla nie podała jeszcze ostatecznego polskiego cennika Roadstera.
Producent oferuje również odmianę Rocket, dostępną wyłącznie na zaproszenie. Jej dostępność ma zależeć między innymi od lokalnych wymogów prawnych.
Do czasu rozpoczęcia produkcji Tesla ma dopracować rozwiązania techniczne nowego modelu, w tym układ dodatkowych dysz. Nadal pozostają pytania o ostateczną specyfikację, homologację poszczególnych funkcji i terminy dostaw.
Nowy Roadster może zaoferować osiągi wykraczające poza możliwości tradycyjnych samochodów sportowych, ale na razie rezerwacja nie oznacza zakupu gotowego auta. Przy tak wysokich wpłatach kluczowe znaczenie mają warunki umowy, końcowa cena oraz to, kiedy samochód rzeczywiście trafi do klientów.






