Tak Volvo chce zmienić ładowanie elektryków zimą

Zimą elektryk potrafi skutecznie zepsuć humor, bo bateria w chłodzie ładuje się wolniej i nagle „szybki” postój przestaje być szybki. Wiele aut umie wcześniej podgrzać akumulator, tylko że to zwykle działa najlepiej wtedy, gdy kierowca pamięta o ustawieniu trasy do szybkiej ładowarki w nawigacji albo włączy podgrzewanie ręcznie. A jak człowiek zapomni, to potem patrzy na słupki i zastanawia się, czemu to idzie jak po grudzie.
Problem nie jest niszowy, bo właśnie takie sytuacje nakręcają narrację, że samochody elektryczne w chłodnym klimacie są po prostu męczące w codziennym użyciu. I nie trzeba do tego żadnych ekstremów pogodowych – wystarczy okolica zera, szybki wypad w trasę i jeden błąd w „przygotowaniu” baterii. Jak ostrzega Automotive News:
Gdy wstępne podgrzewanie nie działa, może to utrwalić przekonanie, że samochody elektryczne zimą są zawodne i nie pasują do chłodnego klimatu.
Kluczowy kłopot: technologia jest, ale wymaga pamięci
W nowych elektrykach samo podgrzewanie baterii przed dojazdem do ładowarki to dziś żadna egzotyka. Tyle że w praktyce bywa „warunkowe”: system ma zadziałać najlepiej, gdy auto wie, że jedziesz na szybkie ładowanie (np. po zaplanowaniu trasy w nawigacji), albo gdy ręcznie uruchomisz funkcję. A jeśli tego nie zrobisz, ryzykujesz dłuższy postój – czyli dokładnie to, czego człowiek chciał uniknąć.
Volvo dokłada algorytm i zmienia podejście do temperatury baterii
Volvo pracuje nad rozwiązaniem, które ma skrócić czas ładowania pod względem długości postoju, gdy jest zimno – w tym w okolicach 0°C. Cały pomysł nie opiera się na jednym „triku”, tylko na kilku elementach. Po pierwsze, dochodzi sprytny algorytm, który bierze pod uwagę wiele czynników i ma lepiej oceniać, jak mocno w danej sytuacji trzeba podgrzać akumulator.
W skrócie: mniej zgadywania, więcej automatyki – tak, żeby system nie wymagał od kierowcy rytuałów w stylu „pamiętaj o nawigacji, bo inaczej będzie kara”. No bo serio: auto ma ułatwiać życie, a nie sprawdzać, czy odrobiłeś pracę domową.
Szybkie ładowanie przy 10–15°C zamiast 25°C
Drugi element jest jeszcze ciekawszy: w wybranych przypadkach szybkie ładowanie ma być możliwe, gdy bateria ma tylko 10–15°C. To duża zmiana wobec wcześniejszego podejścia, gdzie „bezpieczny punkt odniesienia” wynosił około 25°C. Im mniej trzeba dogrzewać, tym mniej czasu ucieka zanim ładowanie naprawdę „zaskoczy” z sensowną mocą.
Testy zimowe: do 48% szybciej przy okolicach zera
W testach zimowych w Szwecji inżynierowie Volvo raportowali do 48% szybsze ładowanie przy temperaturach około 0°C, dzięki adaptacyjnemu podejściu do ładowania. Mowa o skróceniu czasu ładowania w warunkach chłodu, czyli dokładnie tam, gdzie dziś wielu użytkowników najbardziej odczuwa różnicę między latem a zimą.
Gdzie to ma trafić: nowy EX60 i zakup Breathe
W tle jest też wątek technologiczny sprzed kilku lat: Volvo przejęło firmę rozwijającą rozwiązania mające przyspieszać ładowanie aut elektrycznych. Teraz te elementy mają być wykorzystywane m.in. w nowym EX60.
Co to zmienia dla kierowcy zimą?
To nie jest obietnica „magicznego” ładowania bez fizyki, tylko próba ograniczenia najbardziej irytującej części zimowej eksploatacji: niepewności i kar za drobne przeoczenia. Jeśli system faktycznie lepiej dobierze dogrzewanie baterii i dopuści szybkie ładowanie przy niższej temperaturze akumulatora, zysk jest prosty: mniej stania i mniej planowania na siłę.
- Ładowanie ma być szybsze pod względem czasu postoju, gdy jest około 0°C.
- Mniejsze znaczenie ma „pamiętanie” o uruchomieniu podgrzewania przed dojazdem.
- Więcej sytuacji, w których szybkie ładowanie ma sens bez długiego dogrzewania.
O autorze
Andrzej Kopeć
Najnowsze

Tak jeździ zupełnie nowe Volvo EX60. Jest ciche i dopracowane. Przegląd prasy

Verstappen i Engel mieli spięcie? Po 24h Nürburgring padło wyjaśnienie

Verstappen wraca z Zielonego Piekła do F1. Red Bull ma problem, ale też powód do nadziei

Sytuacja zmieniła się o 180 stopni. Teraz to Zachód szuka pomocy u Chińczyków



